|
Blog > Komentarze do wpisu
Zekoterroryzowany Bronisław Wildstein
Stało się to czego się obawiałem. Bronisław Wildstein został zekoterroryzowany przez ekologistów. I po cichu bardzo się z tego cieszy. Ale zacznijmy od początku. Najpierw Bronisław Wildstein przedstawił, a raczej zdruzgotał w swoim programie " Bronisław Wildstein Przedstawia" dogmat dotyczący globalnego ocieplenia. Trochę było śmiesznie, bo mnie śmieszą bardzo nadęte komentarze redaktora Wildsteina. Teraz były jeszcze przeplatane zdjęciami z akcji Greenpeace, którym towarzyszyło muzyczne tło jak z filmu grozy. Wyglądało to tak jakby, dzieliły nas minuty od opanowania świata przez Greenpeace i jego aktywistów ubranych w jaskrawe kurteczki. Poza tym nuda. Profesor Zbigniew Jaworowski i jego wykresy, że się oziębia. Opowieść o petycji oregońskiej i naukowcach którzy kwestionują wpływ człowieka na klimat. Szkoda, że nie było nieocenionego profesora Mastalerza, który mógłby pogłębić głębokie myśli profesora Jaworowskiego. Była tylko jedna nowość. Mój kolega ze szkoły (nie wiem czy się nie obrazi, że tak się przypominam) Tomek Sommer, który twierdzi, że już dziury ozonowej nie ma. Tu chciałbym Tomka ostrzec. Otóż NASA twierdzi, że jest i ma się dobrze. Uważaj Tomku, bo NASA może Ci nie darować głoszenia prawdy. NASA jest przesiąknięta i przeniknięta przez elity uniwersyteckie Ameryki, a te elity to lewactwo, hipisi i..... aż się boję pisać kto, ale każdy wie kto..... Był też Pan z Centrum Adama Smitha, który powiedział, że za tym wszystkim stoją interesy. Na dodatek był Maciek Muskat z Greenpeace, by było obiektywnie. A na koniec redaktor Wildstein wygłosił myśl "że trzeba bronić środowiska" przed ekologami lub jak to mawia ekolgistami. Ekologiści to coś takiego jak komuniści, marksiści lub inni "iści", którzy podkopują naszą cywilizację i jej zdrowe korzenie jak turkuć podjadek. Flaki z olejem. Po pierwsze należało się tego spodziewać. Po zdemaskowaniu czterech pancernych i psa, a potem Klossa, redaktor Wildstein musiał skierować swój sokoli wzrok na "ideologów spod zielonego sztandaru". Kiedyś przecież pisał, że obrona Rospudy to robota "salonu". Po drugie nic nowego. Profesor Jaworowski jest czołowym medialnym autorytetem od klimatu i bryluje w polskich telewizjach od dawna. Nie świadczy to o niczym innym, tylko o tym, że Polska jest grajdołem, w którym mało kto rozumie na czym polega nauka. A dziennikarzom wydaje się, że jak ktoś ma tytuł profesora to jest wiarygodnym naukowcem. Tacy profesorowie, ich petycje, wykresy i teorie zwykle lądują w krajach cywilizowanych w jednym worku z kreacjonistami i innym naukowym folklorem. Tak samo jest z "raportem" 650 naukowców, o którym czasami Bronisław Wildstein zapomina dodać, że to raport mniejszości, a nie Senatu USA. Wildstein domaga się dyskusji. Dyskusji nie będzie, z tych samych powodów dla których lekarz nie dyskutuje ze znachorem. Dlatego nie rozumiem dlaczego zareagowała Koalicja Klimatyczna, która napisała list otwarty i minister środowiska Maciej Nowicki. Nie rozumiem, bo przecież bzdury o zmianach klimatycznych w polskich telewizjach i gazetach powtarzane są od dawna. Proszę spojrzeć na poprzednie wpisy na moim blogu na ten temat. Ktoś kto oglądał program Wildsteina i zna się trochę na rzeczy turlał się ze śmiechu ( ja akurat turlałem się w łóżku). I to jedyna reakcja na jaką zasługiwał ten program. Pisanie listów otwartych mija się z celem. Efekt jest tylko jeden. Redaktor Wildstein, czuje się tylko bardziej zekoterroryzowany niż był. Czyli czuje się świetnie. Ma dowód na to, że spisek jest bardzo wpływowy i prowadzi terror intelektualny, którego on jest ofiarą. Ma o czym pisać w "Rzeczpospolitej". A tak na marginesie spisków oraz pytań w stylu; komu na tym zależy? Ciekaw jestem czy Bronisław Wildstein potrafi wymienić kraje, w których interesie nie leży ograniczanie emisji CO2 i rozwój odnawialnych źródeł energii, bo ich głównym produktem eksportowym i narzędziem uprawiania polityki są paliwa kopalne? wtorek, 27 stycznia 2009, adam.wajrak
Komentarze
2009/01/27 17:31:03
Chciałem obejrzeć sobie najgłupszego opozycjonistę PRL-u ale mi się pokazuje: "Przepraszamy. Wystąpił błąd podczas lokalizacji materiału wideo."
Znaczące :) 2009/01/27 18:29:25
Na tego typu tematy jak np: globalne ocieplenie zawsze będą różne zdania i opinie!!! Dlatego też tak bardzo mnie to nie wkurza! Smutne jest na pewno to że B Wildstein i spora część społeczeństwa jest tak niechetna przyrodzie! Ale tak jest przeciez niemal na całym swiecie!
Pare tygodni temu bedąc w empiku przejrzałem tabloid FAKT ! I trafiłem na artykuł redaktora Warzechy o ekologach. Z tego Pana to jest dopiero EKOKILLER !!!!!!!!!! 2009/01/27 23:06:02
Dawno temu, prawie wszyscy ludzie byli pewni, że ziemia jest płaska, potem, że Słońce krąży wokół niej. W latach 20. XX w radon (taki sobie gaz szlachetny) miał być cudownym środkiem na wiele schorzeń. Powszechna wiara w coś wcale nie świadczy że taka jest prawda. Wildsteina nie lubię, lecz to żaden argument przy dyskusji o klimacie
2009/01/28 00:00:54
Ale troche nauka od czasow wiary w plaska ziemie sie zmienila. Konkurencja jest wieksza - ja nie widze akurat zadnych sensownych argumentow po tej drugiej stronie i to akurat wiara a nie fakty sa glownymi argumentami przeciwnikow teorii globalnego ocieplenia
2009/01/28 00:10:27
Moim zdaniem trochę ciała dali sami polscy naukowcy, którzy nie zauważyli potrzeby popularyzacji wiedzy klimatologicznej. Wiadomo było przecież, jak wyglądała i wygląda "debata" publiczna na temat globalnego ocieplenia w USA, i można się było spodziewać że polska prawica w całości przejmie tezy konserwatywnego betonu, trochę okraszone lokalną specyfiką (tzn. wojną ze światowym komunizmem vide prezydent Klaus). Można się było do tego przygotować, zwłaszcza przy okazji konferencji w Poznaniu. Można było napisać broszurkę wyjaśniającą podstawy teorii antropogenicznego globalnego ocieplenia, albo przynajmniej przetłumaczyć np. znakomite 'Dire Predictions' czy '6 Degrees'. Zamiast tego mogliśmy poczytać sobie wypociny Klausa i Teluka.
Fakt, że najgorsze szkody już zostały wyrządzone, a pisanie listów otwartych i potępianie głupiutkiego Wildsteina z ministerialnego stołka odnosi skutek odwrotny od zamierzonego, bo robi z niego męczennika (proszę sobie przypomnieć sprawę Lomborga). Tym niemniej trzeba, nawet jeśli to frustrujące w swojej jałowości zadanie, edukować zarówno dziennikarzy, jak i opinię publiczną, oraz pokazywać palcem w których miejscach np. taki Jaworowski czy Mastalerz kłamie, manipuluje danymi naukowymi (czy nienaukowymi, jak nieszczęsny wykres stężenia CO2) czy popełnia elementarne błędy. 2009/01/28 00:37:05
To prawda. Polska nauka niestety czesto nie widzi potrzeby komunikowania sie ze spoleczenstwem. Do tego dochodza dziennikarze, ktorzy na proste pytania lubia proste odpowiedzi i juz jest pole do dzialania dla szarlatanow
2009/01/28 10:05:05
Moim zdaniem największego ciała dali jednak ci, którzy wysłali ten list do Farfała.
Wildstein czuje się przez to nie tle zekoterroryzowany, co dowartościowany. Co jest najgorsze dla twórcy? - Obojętnośc. Dotyczy to artystów, filmowców, pisarzy i dziennikarzy. Niejeden twórca wolałby, żeby o jego dziele mówiło się źle, niż wcale. Ktoś o takiej manii przesladowczo-agenturalnej, jak Wildstein zapewne uważa, że owo ocieplanie się klimatu to spisek przeciw Polsce, a Maciek Muskat jest sowicie opłacany przez siły wrogie naszej Ojczyźnie. W wielu swoich tekstach (które rzadko czytuję, bo z bajek już wyrosłem, a na schizo-sklerotyczne opowiadania jeszcze za wcześnie) Wildstein usiłował nie raz zrobić efekt "wsadzenia kija w mrowisko", ale kiepsko mu to wychodziło (poza pewną listą) - jakiś odzew był tylko na blogu "Rz", gdzie być moze sam Bronisław W. wpisywał kontrowersyjne teksty atakujace i broniące siebie. Teraz Wildsteinowi udało się wsadzic kij w mrowisko i w swoim mniemaniu dostał "dowód" na to, że te wrogie siły w Polsce są i ucieleśniają się w kilku zielonych organizacjach. Notabene, poza GP, Polską Zieloną siecią i WWF-em, nie znalazłem tam żadnej bardziej poważniej organizacji. Najlepsza recepta? - Olać to. Nie odpowiadać na zaczepki takich pismaków jak Wildstein, czy Ziemkiewicz. Bo to błąd na takim samym poziomie, jak ciąganie po sądach jakiegoś pijaczka przez Prezydenta RP za to, że ten (pijaczek, a nie Prezydent) będac pod wpływem wypowiedział słowo na K. (chodzi o "Kaczora"). 2009/01/28 12:34:05
A moim skromnym zdaniem trochę jest się czymś niepokoić. Pan Masztalerz nie jest dla znacznej większości żdnym autorytetem. Więc można go olać. Podobnie guru konserwatywnego atropocentryzmu JKM. Jak się wypowiadają, to można ich olać, bo słucha ich i tak zmknięte grono osób. Ale Wildstein jest dzinnikarzem. A media w Polsce są obecnie władzą nr 1. I to ich słucha społeczeństwo, a nie polityków.
2009/01/28 15:19:34
Wildsteina też słucha i czyta tylko zamknięta grupka osób (typ mohera, co pluje na wszystko i wszystkich).
Wildstein nie kryje swoich preferencji politycznych, a to go przekresla jako obiektywnego dziennikarza. Być może jego dni w TVP są tak samo policzone, jak Kruki Adama Wajraka (masz je jeszcze Adamie?) 2009/01/28 15:37:47
Niestety ignorowanie bzdur które padły w programie nie jest rozwiązaniem. O ile faktycznie zarówno publicystyka Wildsteina, jak i "Rzeczpospolita" są powiedzmy dość niszowe i skierowane do specyficznej grupy odbiorców, to jednak przedstawiane tam poglądy mają szanse rozpełznąć się w szerszym gronie. Przeciętny czytelnik/widz niekoniecznie musi być świadomy np. tego, że nawet treści popularnonaukowe trzeba filtrować pod kątem politycznych poglądów autorów.
Zresztą, Adam Wajrak chciał Mastalerza? Proszę bardzo, był w niedzielnym "Dzienniku", a więc w medium o wiele bardziej neutralnym światopoglądowo (z powodów czysto oportunistycznych zresztą) i poczytniejszym. 2009/01/28 15:52:31
@ perfectgraybody
Zgadzam sie calkowicie. U nas sa zachwiane proporcje. Oszolomstow naukowe przy efekcie cieplarnianym panuje na rynku medialnym. To nie jest tylko redaktor Wildstein tylko cala masa innych mediow lacznie z Gazeta(wpis o Jacku Fedorowiczu). Dziennikarze nie wiedza jak weryfikowac naukowcow. Wsytarczy im, ze profesor, a jak jeszcze mowi "kontrowersyjne" rzeczy to znaczy, ze genialny. Koszmar 2009/01/28 19:30:51
Mnie natomiast ta audycja rozwścieczyła, taki pic to pan Wildstein niech sobie wciska na spotkaniach 'bojowników walki z Układem, Salonem, wrogami Polski itd itp' w prywatnych mieszkaniach a nie w telewizji publicznej. Dopiero kiedy ochłonąłem uświadomiłem sobie, że poziom tego czegoś był idealnie dopasowany do poziomu reszty TVP. No cóż, tzw. publicyści niezależni już wielokrotnie udowadniali, że mają mentalność rodem z XIX wieku i rewolucji przemysłowej - "rozwój, rozwój rozwój!! a środowisko? a niech po nas choćby potop..". Dokładnie taką samą jak były (na szczęście) minister Szyszko, który swego czasu larum grał jak to zła Bruksela narzuca nam ograniczenia emisji CO2 przez co nasz przemysł upadnie i że on na to nie pozwoli... No po prostu witki opadają. Ale taki los wrogów Polski ;)
2009/01/29 01:58:23
@Tarabicki.
Mnie wiele audycji rozwściecza. Wiesz jaka na to rada? - Wyłączyć odbiornik. Czego mogłeś się spodziewać po Wildsteinie? Że obiektywnie przedstawi problem? Moim zdaniem Maciek Muskat zrobił źle przyjmując zaproszenie, albo powinien przynajmniej domagać się, by był jeszcze jakiś profesor pro-ekologiczny zajmujacy się efektem cieplarnianym. Wildstein dokonał takiej samej manipulacji socjotechnicznej, jaka miała miejsce przy okazji Rospudy. Władza szastała tytułami naukowymi Sokołowskiego, Mioduszewskiego i Kwiatkowskiego przeciwstawiając temu projektanta bez uprawnień i zielonych, co po drzewach tylko potrafią chodzić. Nawet najwłaściwsza racja zostanie wtedy zmanipulowana. Ja nie oglądałem programu (bo jak pisałem, unikam tego typu bzdurnych audycji), ale z tego co napisał Adam Wajrak, to z "naszej" strony był tylko Muskat. Ile by dobrego nie powiedzieć o Maćku, to nie jest on profesorem i zawsze przy takim porównaniu przegrywa już na starcie. Wildstein niech się kisi we własnym sosie urojeń. Chyba w co drugim swoim tekście jeździ po Michniku (mało czytam jego tekstów, ale słyszałem, że Ziemkiewicz i Wildstein mają jakiś kompleks Adama Michnika). I co? Nie pamiętam, by Michnika jakoś to interesowało. Po prostu olewa Wildsteina, co tego jeszcze bardziej wnerwia. Jest takie stare gruzińskie przysłowie - poważny pies nie odszczekuje burkowi szczekającemu za siatką. 2009/01/29 10:15:46
To jeszcze tak w ramach autoreklamy dodam, że postanowiłem odrobić zadanie domowe za min. Nowickiego:
doskonaleszare.blox.pl/html 2009/01/29 17:58:41
@O ile faktycznie zarówno publicystyka Wildsteina, jak i "Rzeczpospolita" są powiedzmy dość niszowe i skierowane do specyficznej grupy odbiorców, to jednak przedstawiane tam poglądy mają szanse rozpełznąć się w szerszym gronie. Przeciętny czytelnik/widz niekoniecznie musi być świadomy np. tego, że nawet treści popularnonaukowe trzeba filtrować pod kątem politycznych poglądów autorów.
To już się stało. Tego typu argumentacja rozprzestrzeniła się "memetycznie" zanim w ogóle Wildstein zrobił ten program. I nawet sensowni ludzie, bez uprzedniego researchu nie traktują globcio poważnie. A jak zachwaszczono dyskurs o tym to żal pisać. Ziemkiewicz Ziemkiewiczem (pamiętam jak łajał kiedyś Michalskiego w rozmowie dla Europy, jaki jest głupi i tak dalej, że się omamił eksmarsksistami, którzy poprzez ekologię teraz walczą z kapitałem; teraz dla odmiany kpi z dziennikowej akcji przeciwko nadużywaniu foliówek). I to nie jest tylko domena internetowego korwinizmu czy "Rzepy". Sorry, ale liberalna "Polityka" puszczała długie teksty negacjonisty efektu cieplarnianego z przedrostkiem doktor, z tymże jak się sprawdzi w wiki to jest to doktor medycyny, a klimat to jego hobby. Zgadzam się z tezą, że polski dyskurs jest tu mniej więcej kopią amerykańskiego, bo ludzie wpatrzeni w neokonów Busha juniora i rednecków w stylu Rusha Limbough jak w obrazek doszli do sporego znaczenia w mediach (przykład kliniczny Ziemkiewicz). Żadne racjonalny dyskurs na poziomie faktów naukowych nie ma do nich przystępu, do tego są przekonani o swojej racjonalności. Świadomość obywatelska Polaków w tej sprawie jest żadna. Niestety memy korwinistów w tej sprawie odniosły sukces odwrotnie proporcjonalny do sukcesów wyborczych Korwina... Z drugiej strony zastanawiające jest to, że w polskich mediach takie numery nie przechodzą z naukami humanistycznymi. Poważne media nie zapraszają do dyskusji szarlatanów w rodzaju Prawdzica Tella czy Pogonowskiego. 2009/01/29 18:47:34
Panie Adamie
Nie wiem czy Pan juz wie, ale wraca sprawa budowy kolejnego stopnia wodnego na Wiśle !!!Koncern energetyczny ENERGA chce z własnych srodków zbudować tame w Nieszawie lub w Ciechocinku !!! Zmiana podejścia tj juz nie ze środków UE ( wiadomo, że nie da ) ! Sa straszne naciski na ministerstwo środowiska by sie zgodziło na którys z tych 2 wariantów!!! Obawiam się, że czeka nas kolejna niepotrzebna długa "wojenka" !!!! 2009/01/29 19:41:41
@ uki11 Bedzie im trudno, bo to obszar Natura 2000. Poza tym obecnie istniejaca eketrownia we wloclawku to klapa ekonomiczna, gdyby tu dzialal rynek to nalezalo by ja zamknac a tame rozebrac.
@ perfectgraybody. Gartuluje!!!! Super blog. Bede go polecal i dodam w moich zakladkach. Wlaka z ciemnota w naszym karju musi trwac 2009/01/30 11:49:45
Patrząc na jedne z wykresów na blogu @perfectgraybody
doskonaleszare.blox.pl/resource/gisstemp.png Zauważam, że widać wyraźne ocieplenie klimatu w połowie XX wieku. Czyżby to wpływ II Wojny Światowej? Jeśli tak, to jest dowód, że działalnośc człowieka ma wpływ na warunki klimatyczne. W czasie wojny trochę dymu poszło do atmosfery, co najwyraźniej poskutkowało na klimat. Nie widac co prawda takiego wahniecia w okolicy lat 20-stych, ale I Wojna Światowa nie była aż tak globalna i aż tak dymo- i spalino- twórcza. Te wykresy i wszystkie inne dane zgromadzone przez @ perfectgraybody na jego blogu, przemawiają do mnie (jako laika i sceptyka co do wpływu człowiaka na klimat). Wielkie gratulacje. Tak trzymać. 2009/01/30 14:01:37
"Zauważam, że widać wyraźne ocieplenie klimatu w połowie XX wieku."
Widać raczej krótkotrwałe oziębienie w latach 1940-1970, spowodowane wpływem aerozoli pochodzenia zarówno antropogenicznego, jak i wulkanicznego. Po wielkim smogu z roku 1952, który zabił w Londynie tysiące osób, i podobnych (choć na mniejszą skalę) zjawiskach w metropoliach amerykańskich sprawę zanieczyszczenia powietrza uregulowano ustawowo. Ilość aerozoli przestała wzrastać, w przeciwieństwie do CO2, i dlatego ocieplenie wróciło. "Czyżby to wpływ II Wojny Światowej? Jeśli tak, to jest dowód, że działalnośc człowieka ma wpływ na warunki klimatyczne. W czasie wojny trochę dymu poszło do atmosfery, co najwyraźniej poskutkowało na klimat." Wpływ II wojny światowej na klimat był niewielki - emisje CO2 w tym okresie były mniej więcej stałe. W latach osiemdziesiątych wrócono, przy okazji teorii zimy nuklearnej, do badania skutków zadymienia atmosfery, i wtedy też sięgnięto po np. dane meteorologiczne dotyczące pogody po bombardowaniu Drezna czy Hiroshimy, ale z tego co pamiętam nie odnotowano jakichś większych pertubacji. 2009/01/30 20:09:52
A mnie coraz mniej podoba się zachowanie Redaktora Wajraka. Czytałem (nawet na tym bogu), że rolą dziennikarza jest podawanie faktów. Sposób, w jaki Pan Adam dezawuuje prof. Jaworowskiego i prof. Mastalerza, ma niewiele wspólnego z działaniem dziennikarza. Proszę wziąć pod uwagę, że Pański blog zapewne czytają też osoby, którym nazwiska tych naukowców nic nie mówią. Dlaczego zatem nie napisze Pan, jakie konkretnie bzdury opowiada jeden czy drugi naukowiec? Dlaczego nie przedstawi Pan opinii innych naukowców, którzy jednoznacznie wskażą, że to, co mówią ci dwaj profesorowie to brednie? Bardzo chciałbym przeczytać taki tekst, bo przyznam, że nie do końca przekonuje mnie wydawanie przez Pana opinii o tym, kto jest w naszym kraju wiarygodnym naukowcem i kto rozumie na czym polega nauka. Myślę, że odpowiedzialniejszym byłoby przyjęcie postawy prezentowanej przez PERFECTGRAYBODY. A argumentacja, że ktoś nie powinien się wypowiadać na temat zmian klimatycznych, bo nie jest klimatologiem jest niepoważna. Dla przykładu podam, że przed kilkoma godzinami z przyjemnością wysłuchałem prelekcji prof. Andrzeja Strumiłły, który choć jest plastykiem, a nie architektem krajobrazu, to jednak opowiadał o kształtowaniu i percepcji krajobrazu. Jego wykład ocierał się o filozofię, kulturoznawstwo, religioznawstwo, literaturoznawstwo i zapewne jeszcze kilka innych dziedzin, których Strumiłło nie studiował. Stosując się do zaprezentowanej przez Pana powyżej (i poniżej również) argumentacji, prof. Strumiłło powinien milczeć. Prawda, że to bzdura. Mam wrażenie, że ostatnio zbyt łatwo przychodzi Panu wydawanie opinii o innych. Pozdrawiam
Sąsiad z Białowieży 2009/01/30 21:54:51
Panie Wojciechu. Jest Pan w błedzie. Rolą dziennikarza nie jest tylko przedstawianie faktów. Myli Pan zawód dziennikarza z zawodem prezentera czytającego z kartki.
Natomiast forma blogu jest bardzo pokrewna (czy wręcz tożsama) z czymś takim jak felieton: pl.wikipedia.org/wiki/Felieton 2009/01/30 22:35:45
Oczywiście, że komentowanie również jest domeną przynależną m.in. dzienikarzom. Nie zmienia to faktu, że jeśli mówi się o kimś, że jest "be", należy poprzeć to rzeczowymi argumentami (najlepiej mającymi pokrycie w faktach). Nie można mówić, że ktoś się nie nadaje, bo się nie nadaje. Taki sposób argumentacji działa na niekorzyść Pana Wajraka.
2009/01/31 02:58:30
Nie jestem adwokatem Adama Wajraka, ale proszę przeczytać jaką formą literacką jest felieton. Proszę nie wymagać od autora, by wpisy w swoim blogu traktował jak rozprawkę naukową. Od tego są czasopisma, jak GW, czy National Geografic.
Być może Wajrak podejmie kiedyś szerzej temat klimatyczny w swoim cotygodniowym artykule w gazecie, być może nie (jego sprawa). Nie spodziewam się jednak, by Wajrak za każdym razem musiał łopatologicznie wyjaśniać czemu ktoś się myli i dlaczego jego teorie uważa za nietrafione. Zapewne nie byłby Pan zachwycony idac na kolejny wykład Strumiłły usłyszeć dokładnie to samo, co poprzednio. Natomiast to, o co Pan pyta znajduje się w blogu, który jest tu nieco wyżej zalinkowany. 2009/01/31 13:48:18
Panie Wojtku, myli Pan dwie rzeczy.
Nie chodzi o to, że Jaworowski "nie powinien" wypowiadać się na jakiś temat. Mamy wolność słowa, więc jeśli Jaworowski chce, może nawet mówić, że Ziemia jest płaska a lądowania na Księżycu nie było. Chodzi natomiast o to, dlaczego się go słucha, i dlaczego jest zapraszany przez media w roli eksperta. Proszę zwrócić uwagę, że czym innym jest sytuacja, kiedy niespecjalista, interesując się danym zagadnieniem, zapoznając z dostępną literaturą naukową itd, zdobywa całkiem niezły poziom kompetencji. Czym innym jest natomiast sytuacja, kiedy ten sam amator występuje w roli Galileusza dokonującego przełomu naukowego, który jednocześnie rzuca na prawo i lewo oskarżenia, że całe środowisko specjalistów jest niewiarygodne i skorumpowane. A z takiej właśnie pozycji występuje prof. Jaworowski. Proszę sobie wyobrazić, że w kolejnym programie Wildsteina występi ekonom, który będzie próbował udowodnić, że teoria ewolucji to bzdura. Albo biolog polemizujący z ustaleniami ogólnej teorii względności. Jak Pan by coś takiego ocenił? 2009/01/31 16:30:54
Cenzura na blogu Wildsteina!!!
Na blogu Wildsteina wrzuciłem link o tego, co napisał perfectgraybody. Wiele osób pomyślało (nie wiem dlaczego), że to ja jestem autorem. Sprostowałem to wraz z poaniem linku do blogu Wajraka, gdzie opracowanie perfectgraybody zostało po raz pierwszy zalinkowane. I ... mój wpis na blogu Wildsteina nie ukazał się. Zapewne z powodu zalinkowania blogu wajrakowego... Chciałem tylko zauwazyć, że Wajrak w swoim wpisie dał linki i do programu Wildssteina i o jego artykułu. Wolność słowa ala PiS, panie Wildstein!!! 2009/01/31 18:45:02
PiS wali teraz w PO, jak w bęben. - To, co stało się z obwodnicą jest jednym wielkim skandalem - mówi poseł Jarosław Zieliński. Przedstawia jednocześnie plan, o którym wcześniej nikt nawet nie wspomniał. Do Augustowa Jarosław Kaczyński, ówczesny premier, przyjechał w maju 2007 r. głównie po to, by uspokoić mieszkańców, że obwodnica będzie budowana (T. Kubaszewski) - Za dwa lata budowa byłaby zakończona - zapewnia. - Byliśmy przygotowani na porażkę przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości i zapłacenie kary. Z tej możliwości korzystali m.in. Włosi. Płacili, ale drogi mają tam, gdzie chcieli. Kiedy to wymyślili? Tak stałoby się, gdyby PiS pozostał u władzy. Plan trzyma się w sumie kupy. Kontynuowanie budowy z dwóch stron, z pominięciem terenu objętego programem "Natura 2000 i czekanie na rozstrzygnięcie trybunału. To ostatnie zapadłoby pewnie zanim droga z obu stron byłaby zakończona. A w grę wchodziła jeszcze zapowiadana przez premiera Jarosława Kaczyńskiego w czasie wizyty w Augustowie zmiana dotycząca technologii w samej dolinie Rospudy. Miał się tutaj pojawić niemal neutralny dla środowiska podwieszany most. Działacze PiS zapewniają, że plan dotyczący zapłaty ewentualnej kary nie powstał na potrzeby obecnej walki politycznej, lecz istniał już dawno. Nie był ujawniany, bo byłoby to przedwczesne odkrycie wszystkich kart. To PiS namieszał Przedstawiciele PO w to wątpią. Przypominają, że problemy z obwodnicą zaczęły się, gdy pisowscy ministrowie zaczęli kwestionować zatwierdzone już wcześniej dokumenty. Dali w ten sposób ekologom dodatkowy oręż. Zapewniają jednocześnie, że pieniądze wyłożone dotychczas na budowę obwodnicy nie okażą wyrzuconymi w błoto. Czekanie na cud Chodzi w sumie o grubo ponad 100 mln zł. Nikt nie wie, ile mogłaby wynosić ewentualna kara nałożona na Polskę przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Przedstawiciele PiS twierdzą, że i tak by się opłaciło. Zarówno jeśli chodzi o pieniądze, jak też niewymierzalne koszty społeczne, czyli bezpieczeństwo i nerwy mieszkańców Augustowa. Pewne w tym wszystkim jest jedno: jeżeli nie nastąpi jakiś cud, obwodnica szybko nie powstanie. Przeczytaj więcej Obwodnica przez targowisko (30-01-2009) Augustów i Suwałki łączą siły. Będzie wspólna blokada "ósemki" (29-01-2009) 2009/01/31 23:34:10
Perfectgreybody, czuję się niezrozumiany. Nie mam ochoty bronić teorii prof. Jaworowskiego. Mam podobny do Twojego pogląd i sądzę, że ma prawo do wypowiadania się na tematy jakie chce i gdzie chce. Chodzi mi wyłącznie o zachowanie Red. Wajraka, który grzmiąc na Jacka Żakowskiego, zachowuje się - w moim przekonaniu - równie niestosownie i nieodpowiedzialnie jak dziennikarze, od których próbuje się odciąć. Nie sztuką i nie odwagą jest napisanie, że ktoś lub coś jest śmieszne. By samemu nie stać się śmiesznym, warto swe poglądy podeprzeć odpowiednimi argumentami, a tych Red. Wajrak. unika. Robercie_C nie wymagam od Adama Wajraka ani łopatologii, ani niczego. Jego sprawą jest sposób w jaki się wypowiada na temat innych osób. Zważywszy jednak na nietuzinkową pozycję Pana Wajraka, jako czytelnik i również dziennikarz, mam w stosunku do niego oczekiwanie, że będzie solidnie argumentował głoszone poglądy. Dotyczy to wzmiankowanych profesorów, a także zadziwiających rzeczy wypisywanych na temat LOP. Ale o tym innym razem.
2009/02/01 00:11:21
Panie Wojtku
Nie moge w kazdym wpisie tlumaczyc non stop tego samego. Niech Pan sie nieco cofnie to Pan zrozumie o co chodzilo z Jackiem Zakowskim (akurat to on zagrzmial na mnie pierwszy z nazwiska) i szanownymi profesorami. To jest blog dla uwaznych czytelnikow. Nie jest to tez blog naukowy, ale tak sie sklada ze wiem jak pozanc na czym kto sie zna - liczba publikacji i cytowan i tych profesorowie tu wymieniani za wiele nie maja (a w kwestiach klimatu nie maja wogole w zadnym recenzowanym czasopismie naukowym). 2009/02/01 01:01:59
Panie Wojtku
I jeszcze jedno. Zadziwiajacy wpis na temat LOP? To ciekawe. A Pana nie dziwi, ze wice szef Lasów Panstwowych zostal przewodiczacym LOP. Pan chyba mieszka w Bialowiezy i chyba Pan chodzi po lesie. Dziwne ze to Pana nie dziwi. 2009/02/01 01:12:07
O to chodzi, że staram się być uważnym czytelnikiem. A z całą pewnością jestem czytelnikiem nieufnym i krytycznym (tak w ogóle, a nie wyłącznie w Pana przypadku). Wcześniej ganił Pan jakiś profesorów, ale celowo nie podał Pan ich nazwisk. Pańscy czytelnicy nie mają obowiązku przez lekturą oglądać tych samych programów co Pan, więc mogą nie wiedzieć o kim Pan pisze, nawet jeśli inni komentatorzy sugerują pewne nazwiska. Kieruje się Pan dość pokrętną logiką - w jednym tekście nie wymienia Pan nazwisk naukowców, by ich nie utrwalać, a w innym nazwiska padają. Teraz rozumiem, że chodziło o te same osoby, choć w dalszym ciągu tajemnicą pozostaje dlaczego raz mamy sobie ich nie utrwalać, innym razem już możemy. Zresztą mniejsza o to.
Odnośnie p. Żakowskiego, znam kolejność grzmienia. Uważam jednak, że wpisami odnoszącymi się do p. Kapuścińskiego, LOP-u i profesorów dał Pan dowód na to, że p. Żakowski miał podstawy do utyskiwania również na Pana. 2009/02/01 01:30:28
Dziwi mnie wiele rzeczy, ale akurat to co napisał Pan o LOP dosłownie mnie wkurzyło. Uważam to za bardzo nieprzemyślany wpis, a w swojej polemice nazywam go "bezmyślnym klepaniem w klawiaturę". Tu małe wyjaśnienie. Jak Pan wie reakcją dziennikarza na słowa (z którymi się nie zgadza) innego dziennikarza jest polemika. Napisałem taką i niebawem ukaże się ona w czasopiśmie branżowym dla leśników - w takich czasopismach pisuję. Zaraz potem wkleję tu kilka urywków. Nie mniej zestawienie przez Pana tych dwóch spraw - sytuacji w Puszczy i wyboru nowego prezesa LOP - jest dla mnie niezbyt zrozumiałe (chyba, że zaczniemy bawić się w spiskową teorię dziejów). Ale to co mnie wkurzyło i było bodźcem do skreślenia kilku niezbyt ciepłych słów, to komentarze, którymi kwituje Pan tą sytuację. Ale o tym za kilka dni.
2009/02/01 11:46:09
Jak zgrabnie pominął Pan nazwisko pana z Centrum Adama Smitha :) Na wszelki wypadek podaję, że to Robert Gwiazdowski ( gwiazdowski.blogbank.pl/ ).
Mam wrażenie, że nie rozumie Pan istoty problemu z globalnym ociepleniem. Otóż istotą nie jest, czy klimat się zmienia i jak. Chyba oczywiste jest, że się zmienia, każdy wie, że mieliśmy zlodowacenia, ocieplenia, że parsete lat temu Bałtyk zamarzał itp. Kluczowym problemem jest -- jak bardzo człowiek wpływa na zmiany globalne oraz czy może cokolwiek zmienić i (uwaga -- to najważniejsze!) jakim kosztem. I tu już naukowcy nie są tak jednomyślni, jak się Panu wydaje. Zgodziliśmy się właśnie wydać miliardy na ograniczanie CO2, co spowoduje znaczące spowolnienie rozwoju -- chyba Pan nie zaprzeczy. I chce Pan przejść nad tym do porządku dziennego kwitując, że to przecież oczywiste, że tak trzeba? Hej, ale czy ktokolwiek przedstawił wiarygodne badania, że to cokolwiek da? Przecież naukowcy nie potrafią nawet wiarygodnie modelować klimatu na parę lat naprzód, co dopiero mówiąc o kilkunastu. I na tej podstawie decydujemy się na tak drastyczne i drogie rozwiązania? To już pachnie fanatyzmem. Pisze Pan: "A tak na marginesie spisków oraz pytań w stylu; komu na tym zależy? Ciekaw jestem czy Bronisław Wildstein potrafi wymienić kraje, w których interesie nie leży ograniczanie emisji CO2 i rozwój odnawialnych źródeł energii, bo ich głównym produktem eksportowym i narzędziem uprawiania polityki są paliwa kopalne?" Komu nie zależy na ograniczaniu emisji CO2? Na przykład Chiny, Indie, USA nieszczególnie się tym przejmują. Więc następne pytanie -- skoro Europa wytwarza tylko część CO2 i ograniczy tą emisję tylko o nieduży procent , to jaki to ma sens? Zważywszy, że pochłonie to ogromne koszty, więc może spowodować nie tylko spowolnienie gospodarki, może wręcz grozić jej zniszczeniem i wyparciem przez gospodarkę np chińską. Czy ktoś wziął to w ogóle pod uwagę? Nie, bo przecież mamy dogmat, że trzeba walczyć z CO2. Swoją drogą, walka z przeciwnikami pakietów klimatycznych i podobnych rozwiązań przez próby ich zamilczania i zrównania z kreacjonistami jest żałosna. Może jednak spróbować rzeczowej polemiki? 2009/02/01 12:01:20
Troszke przeinaczyl Pan moje slowa : chodzi o kraje ktore stoja paliwami kopalnymi i tu jeszcze dodalbym Rosje i Kraje Arabskie, Iran Wenezuele i Norwegie. Poza Norwegia, ktora robi bardzo duzo w walce z klimatem to nie sa zbyt sympatyczne kraje i ostoje demokracji, dysponujece miliardami dolarow.
Co do Pana Gwiazdowskiego to nie moglem sobie go przypomniec. Bije sie w piers.A o przenoszeniu produkcji do Chin lub Indii mowia wszyscy i to nie jest jakas nowosc. To jest dyskusja nad prawem glownie i nad przepisami WTO, a nie nad spiskiem firm. Co innego dyskusja nad sposobami ogranczania emisji CO2, a co innego dyskusja nad tym czy czlowiek ma wplyw na klimat czy nie. Tu Pana zmartwie dyskusja wsrod powaznych naukowcow sie raczej skoczyla. Polecam posty ponizej 2009/02/01 12:04:39
Panie Wojtku
Niech Pan wkleja to co Pan pisze w branozwych pismach dla lesnikow. To z pewnoscia bedzie bardzo ciekaw. A ja postaram sie o wpis dotyczacy Puszczy ktory jeszcze bardziej Pana wkurzy 2009/02/01 12:29:30
@adam.wajrak
Wiem, że chodziło o kraje z paliwami kopalnymi, moja odpowiedź miała zmusić do pomyślenia: jeśli Europa ograniczy CO2 o 20%, a reszta świata, w tym Chiny z miliardem ludności i Indie z kolejnym miliardem, nie -- to co to da klimatowi i jakie będą skutki gospodarcze. Załóżmy rzeczywiście, że "dyskusja się raczej skończyła" i że człowiek wpływa znacząco na klimat. Pozostaje kolejna część problemu: jakim kosztem możemy ten wpływ ograniczyć. Bo można na przykład powrócić do lepianek i jeść korzonki, ale pewnie zgodzi się Pan, że to by była ochrona klimatu zbyt wielkim kosztem. Według mnie pakiet klimatyczny również jest takim zbyt wielkim kosztem, który dodatkowo nie ma żadnej potwierdzonej skuteczności. 2009/02/01 12:40:14
No wlasnie i to jest bardzo ciekawy problem. Ale rzowiazaniem chyba nie jest to, ze skoro oni nie chca to my tez nie bedziemy. Bo kraje rozwijajce sie jak na razie nie chca slyszec o ograniczeniach. Tu dodac mozna jeszcze Ameryke Pld: Brazylja (odkryla duzo ropy ostanio) i Argentyna. Wedlug mnie trzeba szukac dobrych odnawialnych zrodel energii ktore pozwola na uniezaleznienie sie do paliw kopalnych. Tu licze bardzo na potencjal intelektulany USA i UE
2009/02/01 12:52:55
@adam.wajrak
Oczywiście, że nie popieram myślenia "jak oni nie, to my też nie". Niemniej potrzeba pragmatyzmu i zdrowego rozsądku -- jeśli oni nie, to nasze zmiany będą bezwartościowe. I niezależnie od rezultatu, kosztowne. Nie stać nas na takie puste i drogie gesty, lepiej skupić się na szukaniu tańszych sposobów. Ogólnie nie mam zaufania do prób regulowania przez polityków czegokolwiek. Jak się skończyła historia z biopaliwami? Tym, że wycina się lasy tropikalne pod uprawy potrzebnych do tego roślin. I badania wskazują, że przy produkcji biopaliwa emituje się jakieś trzy razy tyle gazów cieplarnianych niż przy wytworzeniu odpowiadającej temu ilości benzyny. Nie mówiąc o wyjaławianiu ziemi i kosztach społecznych (wysiedlaniu drobnych rolników przez przemysł biopaliwowy). Chyba nie o to chodziło. 2009/02/01 13:37:31
Historia biopaliw pokazuje tylko jak to wszystko jest skomplikowane i jak wydawalo by sie "dobre" rozwiazania okazuja sie marne. Ale to nie znaczy ze nie nalezy szukac, by moc dac sobie wreszcie spokoj z ropa, weglem i gazem. Na oko swiat bez tych surowcow wydawal by sie nieco lepszy.Nie znam sie na tym bo nie jestem specjalista, ale wydaje mi sie ze energia sloneczna uczynila wielkie postepy. Gdy puerwszy raz jechalem w Arktyke baterie uzwyane do zasialanie radia lub tel.sat byly niezbytfefektywne i szalenie drogie. Dzis juz tak nie jest a to ledwie 15 lat. Oczywiscie zasialanie domu juz jest problemem, ale moze to tez sie zmieni. To jednak co innego niz weszenie spisku i zaprzeczanie temu o czym mowi nam nauka
2009/02/01 13:43:48
Pozwoli Pan, że wkleję fragment polemiki dotyczącej Pana opinii o wyborach w LOP w komentarzach dotyczących zekoterroryzowanego Bronisława Wildsteina.
Na wstępie, aby nie ganiać czytelników po blogu, przypomnę Pana słowa: "Czy to nie spełnienie marzeń naszego byłego ministra środowiska Jana Szyszki, który apelował by ekologią zajmowali się ekolodzy-praktycy, a nie pseudoekolodzy i ekoteroryści ? Czy to nie piękna unia personalna? Najstarszą polską organizacją działającą na rzecz ochrony przyrody zarządzać będzie leśnik z samego leśnego świecznika. Liga Ochrony Przyrody przytulona przez Lasy Państwowe na pewno podreperuje swoje finanse i będzie jeszcze bardziej rozsądna niż była. Nie będzie warcholić i podkopywać oraz podważać sensu pracy leśnika polskiego, który w znoju i trudzie hoduje, dba i pielęgnuje. Z pewnością już wkrótce Liga wyda konstruktywne oświadczenie w sprawie Puszczy Białowieskiej. Już nie mogę się go doczekać". A oto część mojej odpowiedzi na te słowa: "Nie jestem rzecznikiem dyrektora Kapuścińskiego ani LOP, której nie jestem też członkiem. Nie pracuję również w Lasach Państwowych. Reprezentuję własne poglądy, zresztą w wielu przypadkach zbieżne z poglądami Adama Wajraka. Nie mogę jednak obojętnie przejść obok jego bezsensownego klepania w klawiaturę. Nie wiem czy redaktorowi Wajrakowi przyszło do głowy, że wyboru dr Kapuścińskiego na prezesa LOP dokonał Walny Zjazd złożony z 60 delegatów, wśród których niewielu było leśników. Oczywiście nie zabraniam Wajrakowi obrażania wyboru dokonanego przez tych ludzi. Warto jednak, by ktoś, kto decyduje się na takie zachowanie nie wypisywał tyrad na temat rzetelnego dziennikarstwa. Idąc dalej tropem Walnego Zjazdu LOP dodam, że na członków Zarządu Głównego wybrał on Macieja Trzeciaka, Głównego Konserwatora Przyrody oraz Sylwię Jurzyk, wówczas z Departamentu Krajowych Form Ochrony Przyrody Ministerstwa Środowiska, a obecnie z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Czy to również uprawnia do stwierdzenia, że LOP podreperuje swe finanse przytulone do MŚ lub GDOŚ? Dziwi mnie wybiórczość redaktora Wajraka w doborze przykładów. A może to zwykły brak odwagi w snuciu insynuacji? W każdym razie z rzetelnością ma to niewiele wspólnego. Panu Wajrakowi przypomnę, że podobne zachowanie innych dziennikarzy nazywa draństwem". Na razie tyle, reszta po ukazaniu się tekstu dukiem, czyli za 3-4 dni - chcę być lojalny wobec redakcji. Pozdrawiam, choć zapowiedź podjęcia przez Pana starań o to, bym się ponownie się wkurzył nie brzmi przyjemnie. 2009/02/01 13:53:15
A ja widze Panie Wojtku, ze nie rozumie Pan, co to znaczy Organizacja Pozarzadowa. Pan tylko leje wode na moj mlyn. Otoz jezeli LOP taka jest i jak jak Pan pisze (o czym mnie widzialem) i poza dr. Kapuscinskim mamy tam jeszcze ludzi z wladz ministerstwa srodowiska to jest gorzej niz myslalem. Powolywanie do wladz tej orgaznizacji ludzi, ktorzy wowczas (moment wyboru) pelnili funkcje rzadowe jest SKANDALEM!!!!!!!!!! To jest jawny konflikt interesow. Sektor rzadowy powinien sie trzymac z dala od NGO i odwrotnie. Myslalem, ze jest Pan nieco bardziej przenikliwy.
pzodrawiam serdecznie zalamany adam wajrak 2009/02/01 14:06:22
1. Tak, klimat się zmienia i będzie się zmieniać, ale niech to robi własnymi prawami. Co innego wpływ naturalnych zjawisk, co innego ingerencja człowieka. Przez naszą działalność możemy zmienić w pewnym stopniu kierunek zmian, jak również je przyspieszyć.
2. Dobre odnawialne źródła energii nie tylko potrzebne nam, by uniezależnić się od paliw kopalnych, lecz także od innych państw. 2009/02/01 14:16:34
Myślę, że nie wie Pan jeszcze o kilku innych rzeczach i właśnie na tym polega problem, na który próbuję Panu zwrócić uwagę (i za grosz nie ma w tym z mojej strony złośliwości). Jak na razie widzę, że robię to mało skutecznie. Zacietrzewia się Pan próbując tym razem dyskredytować mnie. Zauważę, że moja polemika dotyczy Pańskiej postawy, a nie tego, co stało się w LOP. A na zarzut braku rozumienia przeze mnie istoty NGO'sów odpowiem tylko, że jestem prezesem organizacji pozarządowej i członkiem założycielem drugiej. Obydwie zajmują się ochroną środowiska i w obydwu nie funkcjonują rządowi członkowie. Z pewnością nie wiem wszystkiego o funkcjonowaniu NGO'sów, ale coś niecoś zdążyłem się zorientować. Jeszcze raz apeluję o rozsądek w wygłaszaniu sądów o innych.
2009/02/01 14:48:24
A moja postawa dotyczy tego co stalo sie w LOP - ludzie z rzadu w zarzadzie NGO plus prezes piastujacy stanowisko w agendzie rzadowej, ktorej lagodnie mowica dzialania moga byc przedmiotem kontestowania ze strony LOP. Jezeli jest Pan prezesem NGO i Pan tego nie rozumie to tym gorzej. To Pan powinien bic na ALARM!!!!! Jak Pan to nazywa bezsensownym biciem w klawiature, to bardzo prosze wyjasnic mi kiedy my dziennikarze winnismy reagowac? Bardzo chetnie uslysze rade kolegi po fachu. Tu nie ma zacietrzewienia tylko smutek
Ja jako dziennikarz nie jestem czlonikiem zadnej organizacji pozarzdowej typu LOP, OTOP lub Greenpeace wlasnie dlatego, dla higieny i jasnego podzialu rol spolecznych, choc moze wydawalo by sie to mniej skadaliczne. Pan w swej polemice napisal cos takiego. Wajrak napisal, ze jest zle, Wajrak sie myli jest gorzej niz on pisze i tu dostarcza Pan dowodow dlaczego tak jest (60 delegatow glosowalo za tym szalenstwem), ale zajmuje sie Pan mna tylko dlatego, ze ja to szalenstwo dostrzeglem i to jak Pan slusznie wskazuje nie calkowicie. Panie Wojtku pobodka przypone raz jeszcze te organizacje nazywaja sie POZARZADOWE!!!!. 2009/02/01 15:18:48
Naprawdę nie rozumiem dlaczego próbje mi Pan udowodnić, że nie rozumiem czym jest organizacja pozarządowa. Jeśli nie dałem jasno do zrozumienia, że to co stało się w LOP również mi się podoba, to robię to teraz: NIE PODOBA MI SIĘ!!! Ale również mocno niepodoba mi styl, w jaki Pan to kwituje. Robi Pan to po łebkach, bo nie miając świadomość co na zjeździe LOP się stało, mimo wszystko komentuje te wydarzenia, stosując przy tym insynuacje. Gdyby nie Pana odpowiedź na pytanie stawiane przez Jacka Żakowskiego, nie odezwałbym się w sprawie LOP i profesorów "klimatologów". Sam pracuje Pan na opinię o sobie i to nie jest moja sprawa. Ale gdy z jednej strony próbuje Pan pouczać polskie środowisko dziennikarskie, a z drugiej sam postępuje nie tylko nieodpowiednio, ale i nieodpowiedzialnie (o tym kiedy indziej), trudno było wytrzymać.
Co do higieny i obecności dziennikarzy w organizacjach pozarządowych, myślę że jest to kwestia nierozstrzygalna. Oceniają nas czytelnicy i myślę, że w Pana przypadku trudno przeoczyć, że mimo iż nie należy Pan do organizacji, to jednak bardzo mocno je Pan popiera i swymi tekstami wspiera. Nie mówię czy to dobrze czy źle. Po prostu stwierdzam fakt i myślę, że mu Pan nie zaprzeczy. 2009/02/01 15:35:20
Panie Wojtku, jak Panu sie moj styl nie podoba, to nic na to nie poradze taki mam i juz. Pan ma inny. Na tym polega urok roznorodnosci. Niech Pan juz nie kluczy. Nie obchodzi mnie co sie stalo na zjedzie LOP, bo nic nie usprawiedliwia powolania takich wladz. A jak Panu sie to nie podoba to niech Pan to napisze, bo to chyba wazniejsze od mojego stylu. hi hi.
A moja odpowiedz udzielona Jackowi jest prosta wylozylem ja w dwoch punktach: 1 nie pozwalac by polityk komentowal wszystko 2. nie pozwalac by polityk kometowal poczynania innego polityka. Dzis moge dolozyc 3 sprawdzac rozmowcow tak jak tych profesrow dziennikarze maja narzedzia weryfikacji ktore latwo by pokazalo, ze to szarlataneria Czekam na inne przyklady mych nieodpowiedzialnych postepowan bo z LOP nie udalo sie Panu, z profesorami tez nie - ich wiarygodnisc mozna sprawdzic jak juz wspomnialem, sprawdzajac ich publikacje. Kropka. Na razie mamy tylko jeden konkret styl, ale tu patrz powyzej. Koncze, bo wracam do zajec dziennikarskich 2009/02/01 16:18:24
Nie bardzo rozumiem co mi się miało udać? Chyba, że chodzi Panu o to, że nie wzbudziłem w Panu odrobiny samokrytycyzmu. Faktycznie to mi się nie udało.
Pytał Pan kiedy dziennikarze mają reagować? Moja odpowiedź jest prosta - jak najszybciej, szczególnie jeśli dzieje się coś złego. Mój głos na Pańskim blogu miał jednak zwrócić uwagę na to, w jaki sposób dziennikarze mają reagować. Bezmyślnie i bezkrytycznie czy odpowiedzialnie i w sposób przemyślany? I żeby była jasność, nie chodzi mi o cały Pański dorobek dziennikarski (nie zajmuję się jego analizą), a o wymienione przeze mnie sytuacje, w których zachował się Pan nieodpowiednio. Proszę wybaczyć, ale w tej kwestii pozostanę przy swoim zdaniu. Posłużył się Pan w tych przypadkach formułami, które nie przystoją solidnemu dziennikarzowi. I jeszcze słowo o reakcjach. Jeśli tak bardzo bulwersują Pana wypowiedzi wiadomych profesorów, powinnien Pan zareagować i jeśli nie samodzielnie, to korzystając z wypowiedzi innych naukowców pokazać, że ci dwaj się mylą, może świadomie wprowadzają społeczeństwo w błąd. Dlaczego dysponując możliwością publikacji w największym dzienniku w kraju jeszcze Pan tego nie zrobił? Po informacjach, które otrzymał Pan dziś ode mnie, a dotyczących szalonego, jak Pan to określił, wyboru władz LOP, również liczę na to, że zabierze Pan głos. Mnie jakoś nie wypada, bo jako członkowi innych organizacji nie wypada krytykować LOP-u (tak dla higieny). Poza tym moje medium dociera do wąskiej grupy odbiorców, więc byłoby to wołanie na puszczy. I na koniec coś, co powinno Pana połechtać. Na prawdę bardziej zależy mi na tym, by najbardziej wpływowy w kraju dziennikarz (zajmujący się tematyką przyrodniczą) odpowiedzialnie dobierał słowa i sprawnie przekazywał myśli niż, by świat dowiedział się, że Rząd RP i Lasy Państwowe przejmują władzę w LOP. Jak bum cyk, cyk... 2009/02/01 17:39:15
@ Robert_C
Szanowny Panie Robercie, moja odpowiedź może nieco spóźniona ale chciałbym się ustosunkować do pana wypowiedzi. Owszem, w moim zachowaniu było nieco masochizmu - oglądać audycję w której ludzi o moich przekonaniach demaskuje się jako wrogów, układ itd. ale musi pan przyznać, że po chwili ma się dużą radość z oglądania jak tak mali ludzie jak p. Wildstein miotają się beznadziejnie chcąc nagiąć odpowiednio fakty do postawionej z góry tezy. Co do obecności w tej audycji p.Macieja Muskata, to zgadzam się, że osoba bez tytułów naukowych stoi na gorszej pozycji w ewentualnym sporze, jednak uważam, że osoby które mają proekologiczny stosunek do rzeczywistości nie powinny bojkotować nawet audycji o tak 'wysokim' poziomie merytorycznym. Dlaczego? Ano żeby nie dawać drugiej stronie sporu możliwości manipulowania odbiorcami, bo jak wiadomo nieobecni racji nie mają. Prowadzi to niestety do przykrych konsekwencji kiedy wg telewidzów całym problemem przy budowie obwodnicy Augustowa jest to "że tam sobie żabki jakieś skaczą" (choć oczywiście przyznaję, że istnieje pewna grupa osób, które wierzą już tylko w prawdę objawioną im przez pewnego biznesmena z Torunia i żadnych innych faktów nigdy do wiadomości nie przyjmą). Głosy w dyskusji że ekolog = faszysta albo i gorzej pominę, nie będę polemizował z dewiantami intelektualnymi.. Natomiast co do zasady trzeba się zgodzić ze wspomnianym biznesmenem z Torunia no i "siać, siać, siać.." tak aby jak najwięcej osób mogło dowiedzieć się o co chodzi w sprawach o których tu dyskutujemy. Przepraszam z góry za lekki zamęt w mojej wypowiedzi. 2009/02/01 17:40:56
@cytrynowe
"Hej, ale czy ktokolwiek przedstawił wiarygodne badania, że to cokolwiek da?" Tak, przedstawił. "Przecież naukowcy nie potrafią nawet wiarygodnie modelować klimatu na parę lat naprzód, co dopiero mówiąc o kilkunastu." Ależ potrafią. Pytanie, co Pan rozumie przez "wiarygodnie". Podstawowa fizyka znana jest już od lat kilkudziesięciu, i żaden poważny naukowiec nie kwestionuje tego, że jeśli wpompujemy do atmosfery te 2 biliony ton CO2, to zmienią się jej właściwości absorpcyjne, i w konsekwencji temperatura powierzchni wzrośnie. I to jest ustalone "wiarygodnie", na sensownych poziomach ufności. Z drugiej strony wciąż naukowcy nie potrafią powiedzieć, jak obserwowane ocieplenie wpływa np. na siłę następnego cyklu El Nino, albo w jakim tempie będzie się topić lądolód Antarktydy. I takiej wiedzy możemy jeszcze nie posiadać przez wiele lat. Tyle że nie potrzebujemy pełnej i absolutnie dokładnej wiedzy, by podejmować decyzje - nawet te kosztowne i bolesne. Niech Pan zapyta o to dowolnego wojskowego, albo chociaż agenta ubezpieczeniowego. "Pozostaje kolejna część problemu: jakim kosztem możemy ten wpływ ograniczyć. Bo można na przykład powrócić do lepianek i jeść korzonki, ale pewnie zgodzi się Pan, że to by była ochrona klimatu zbyt wielkim kosztem. Według mnie pakiet klimatyczny również jest takim zbyt wielkim kosztem, który dodatkowo nie ma żadnej potwierdzonej skuteczności." No dobrze, no to jaki koszt jest Pana zdaniem akceptowalny? 0.1 % PKB rocznie? 0.5 % PKB rocznie? 1% PKB rocznie? "Ogólnie nie mam zaufania do prób regulowania przez polityków czegokolwiek." A jakie mamy pozytywne doświadczenia, jeśli chodzi o wolnorynkową samoregulację? 2009/02/01 18:29:31
Panie Wojtku, napisaŁ Pan:
"Dziwi mnie wiele rzeczy, ale akurat to co napisał Pan o LOP dosłownie mnie wkurzyło. Uważam to za bardzo nieprzemyślany wpis, a w swojej polemice nazywam go "bezmyślnym klepaniem w klawiaturę". Tu małe wyjaśnienie. Jak Pan wie reakcją dziennikarza na słowa (z którymi się nie zgadza) innego dziennikarza jest polemika. Napisałem taką i niebawem ukaże się ona w czasopiśmie branżowym dla leśników - w takich czasopismach pisuję." Po czym przytoczył fragment tego tekstu polemicznego w czasopiśmie dla leśników. W jakimś kolejnym poście napisął Pan też, że wybór wysokich aparatczyków ministerstwa do władz LOPu się Panu nie podoba. I to dużymi bukwami Pan napisał... Interesuje mnie teraz tylko jedno: czy równie dużymi bukwami napisał Pan, że to się Panu nie podoba w tym branżowym czasopiśmie dla leśników? Czy też tam "polemizuje" jedynie z Wajrakiem? Bo, gdy pisze Pan później o "higienie", to boję się, że higiena pozwala Panu krytykować kolegów po piórze, ale już nie kolegów z NGOs (tak Pan daje do zrozumienia). Szczególnie zaś tych kolegów z LOP czy LP, od których może być Pan zależny, prawda? 2009/02/01 18:37:26
Jakim kosztem? A co możemy stracić przez zmniejszenie emisji CO2? Nie rozumiem tych obaw. Nie rozumiem również, dlaczego tak wielu uważa, że "więcej" znaczy "lepiej", a "inaczej" znaczy "źle". Rozwój nie polega na zawładnięciu wciąż nowych przestrzeni, a on sam kończy się śmiercią. Rozwój nie polega również na uzależnianiu się od innych- rozwój dąży do niezależności.
2009/02/01 19:03:18
@perfectgreybody
Naukowcy potrafią modelować klimat, ale nie wiedzą, jak będzie się topiła Antarktyda i jak będzie wyglądał El Nino? No to coś słabo im wychodzi to modelowanie. "Tyle że nie potrzebujemy pełnej i absolutnie dokładnej wiedzy, by podejmować decyzje - nawet te kosztowne i bolesne." By podejmować decyzje za miliardy euro na paręnaście lat naprzód potrzebujemy mieć wiedzę zbliżoną maksymalnie do pewności. W szczególności wiedzę, czy nasze wysiłki cokolwiek dadzą i czy może nie byłoby rozsądniej tych astronomicznych kwot wydać na coś innego -- na przykład badania nad czystszymi technologiami wytwarzania energii. Jaki koszt jest moim zdaniem akceptowalny? Jeśli chodzi o pakiet klimatyczny, to 0% PKB :) Uważam to za całkowicie chybiony pomysł i jak już nie mamy na co wydawać pieniędzy podatników, to może na owe badania nad innymi źródłami energii. Jak Pan sam przyznaje, nie wiemy wszystkiego o klimacie. Pisałam już, jak się udała walka z emisją gazów cieplarnianych przez ustawowe nakazy dodawania biopaliw -- produkcja biopaliw emituje trzy razy tyle gazów, co produkcja benzyny, pod uprawę roślin wycina się lasy tropikalne, niszczy glebę i miejscowy ekosystem. "A jakie mamy pozytywne doświadczenia, jeśli chodzi o wolnorynkową samoregulację?" Na przykład takie, że żaden sektor rynku, w który politycy się nie wtrącali, nie przeżył żadnego większego kryzysu. Zanim ktokolwiek napisze coś o ostatnim kryzysie, proszę przypomnieć sobie, jak za czasów Clintona rząd zaczął "ułatwiać" otrzymanie kredytów ludziom, których zwyczajnie nie było na nie stać. @rattir "Jakim kosztem? A co możemy stracić przez zmniejszenie emisji CO2?" Jak to -- co, pieniądze! I to niemałe. "Rozwój nie polega również na uzależnianiu się od innych- rozwój dąży do niezależności." W UE to jesteśmy raczej średnio niezależni, prawda? Jestem całym sercem za niezależnością Polski, także energetyczną, ale kupowanie limitów CO2 nie da nam tej niezależności. 2009/02/01 19:59:18
Ziuto6969,
Jeśli chodzi o zależność od kogokolwiek. Mam to szczęście, że pracuję dla wielu zleceniodawców (nie tylko jako dziennikarz). Tak wielu, że daje mi to komfort myślenia, iż jestem człowiekiem w dużym stopniu niezależnym. Być może kiedyś to przekonanie okaże się błędnym, ale na razie nic nie daje podstaw, bym miał się tego obawiać. Dlatego nie mam oporów, by publicznie mówić, że coś mi się nie podoba. Moja polemika z wpisami z blogu Adama Wajraka na łamach Lasu Polskiego dotyczy postawy dziennikarza wobec nowego prezesa LOP i Lasów Państwowych, a nie wyborów w LOP, które mało kogo wśród leśników obchodzą. Od początku zajmuję się przypadkiem nieakceptowanej dla mnie postawy Pana Adama, który ewidentnie podsyca niechęć do Lasów Państwowych, spisując tym samym LOP na straty. Zresztą mimo, iż dziwi mnie pojawienie się kilku osób z wysokiego szczebla we władzach tej organizacji, mam na to nieco inny pogląd niż Pan Adam. Ludzie ze świecznika wcale nie stanowią większości w nowym zarządzie tej organizacji. Ale to co jest dla mnie ważniejsze, to fakt, że wybrało ich 60 świadomych (tak myślę) delegatów na Walny Zjazd, a nie 60 marionetek sprowadzonych na Zajazd przez jednego czy drugiego urzędnika państwowego. Nie bardzo widzę powód, by ganić ten wybór, nawet jeśli mi się on nie podoba. Natomiast ręczę, że jeżeli ziści się oczekiwanie Adama Wajrak i LOP wyda oświadczenie, że sytuacja w Puszczy Białowieskiej jest cacy, skrytykuję to również w gazecie dla leśników, co zresztą robiłem już tam niejednokrotnie przy innych okazjach. Tym razem interesuje mnie wyłącznie postawa wpływowego dziennikarza, który niepotrzebnie dostawia kolejne cegiełki do muru oddzielającego leśników od osób zainteresowanych ochroną przyrody. Uważam, że jest to działanie szkodliwe przede wszystkim dla przyrody. Odnośnie higieny, przyłapałaś mnie Ziuto na drobnej złośliwości. Ręczę jednak, że jeśli coś nie podoba mi się w działaniach organizacji, również o tym piszę. Moją naczelną zasadą w pisaniu o organizacjach jest jednak pokazywanie pozytywnych przykładów współpracy tych organizacji z leśnikami. Staram się rozbierać mur, który stawia Pan Wajrak. Dlatego wkurzyło mnie, gdy ponownie dorzucił do niego taczkę cegieł. 2009/02/01 20:40:26
Przeczytałem dyskusję Wojciecha Sobocińskiego i Adama Wajraka i przyznam, że nie wiem o co chodzi temu pierwszemu.
A może ... wiadomo o co chodzi ... Pan Wojciech napisał to w swoim poscie: "moje medium dociera do wąskiej grupy odbiorców(...). zależy mi na tym, by najbardziej wpływowy w kraju dziennikarz (zajmujący się tematyką przyrodniczą) (...)" Panie Wojciechu. Niech Pan pracuje nad swoim dziennikarstwem, a wtedy może i Pan będzie najbardziej wpływowym dziennikarzem w kraju w tematyce przyrodniczej. Zamiast pisać czego Wajrak nie napisał, a co powinien, niech sam Pan napisze. Póki co wyłania się pański obraz jako kogoś posiadającego kompleks Wajraka. Na koniec napiszę, że nie zawsze mi się podoba to, co Adam Wajrak pisze. Dałem temu wyraz chociażby przy wpisie o odralnianiu gruntów. Uważam, że Adam Wajrak wtedy źle ocenił sytuację, wyciągnął złe wnioski, zauważył problem nie tam, gdzie on rzeczywiście jest (i był zawsze), czyli w braku planów miejscowych zagospodarowania przestrzennego. Wajrak nie zawsze musi mieć rację (jak ja). 2009/02/01 21:48:57
Panie Adamie.
Pani Gęsicka rzeczywiście dała czadu!!! Chyba jednak pójde na kolejne wybory parlamentarne !Trzeba jednak chronic przyrode przed powrotem do władzy takich ludzi jak : Szyszko, J Kaczynski , Gesicka itp... !! 2009/02/01 21:58:43
Oj dala. I niestety to co wkleil Pan powyzej z Wspolczesnej ukalada sie w niebezpieczna calosc.
2009/02/01 22:00:11
"Naukowcy potrafią modelować klimat, ale nie wiedzą, jak będzie się topiła Antarktyda i jak będzie wyglądał El Nino? No to coś słabo im wychodzi to modelowanie."
Dlaczego słabo? Świat składa się z wielu elementów, z których jedne potrafimy opisać (i modelować) gorzej, inne lepiej. "By podejmować decyzje za miliardy euro na paręnaście lat naprzód potrzebujemy mieć wiedzę zbliżoną maksymalnie do pewności." Naprawdę? Czy uważa Pan, że instytucje finansowe dysponują wiedzą zbliżoną maksymalnie do pewności na temat zachowania rynków, kursów walut, itp? Czy wybierając OFE dysponował Pan wiedzą maksymalnie zbliżoną do pewności na temat przyszłych zysków? "W szczególności wiedzę, czy nasze wysiłki cokolwiek dadzą i czy może nie byłoby rozsądniej tych astronomicznych kwot wydać na coś innego -- na przykład badania nad czystszymi technologiami wytwarzania energii." A czy ktoś mówi, że to alternatywna wykluczająca? Można wydać miliardy i na to, i na to. Zwłaszcza że redukcja emisji CO2 implikuje wykorzystanie czystszych technologii. "Jaki koszt jest moim zdaniem akceptowalny? Jeśli chodzi o pakiet klimatyczny, to 0% PKB :) Uważam to za całkowicie chybiony pomysł i jak już nie mamy na co wydawać pieniędzy podatników, to może na owe badania nad innymi źródłami energii." No ale co Pan uważa za "całkowicie chybiony pomysł"? Zacznijmy od prostego przypadku: załóżmy, że przychodzą do Pana naukowcy i pokazują wyniki badań, z których wynika że wyłożenie 1% PKB rocznie, przez 40 lat, na takie cele jak np. - zwiększenie efektywności energetycznej i cieplnej; - wychwytywanie i sekwestrację CO2 z elektrowni węglowych - energię słoneczną i słoneczno-termiczną - energię jądrową sprawi, że do 2050 roku zredukujemy emisje CO2 o 60% w stosunku do poziomu z 1990 roku, przez co z dużym prawdopodobieństwem (powiedzmy, 95%) unikniemy katastrofalnej zmiany klimatu. Uważa Pan to za dobry interes, czy nie? Jeśli nie, to co trzeba zmienić, by był akceptowalny? "Jak Pan sam przyznaje, nie wiemy wszystkiego o klimacie." Podobnie jak nie wiemy wszystkiego o przyszłej gospodarce, przyszłej polityce zagranicznej i przyszłych konfliktach zbrojnych. A pomimo to podejmujemy decyzje o wydawaniu miliardów złotych na te czy inne cele, mając świadomość, że nie wiemy ze 100% pewnością, czy nie są to kwoty zmarnowane. Proszę wybaczyć, ale dla mnie całe ta gadka w stylu "poczekajmy, potrzebujemy więcej danych, musimy mieć pewność że działamy słusznie" brzmi jak doskonała wymówka by nie robić nic. Co gorsza, zamienia się w samospełniającą się przepowiednię - bo jeszcze kolejna dekada-dwie zwłoki i naprawdę nie będzie już sensu nic robić, poza naprawdę radykalnymi pomysłami. "Na przykład takie, że żaden sektor rynku, w który politycy się nie wtrącali, nie przeżył żadnego większego kryzysu. Zanim ktokolwiek napisze coś o ostatnim kryzysie, proszę przypomnieć sobie, jak za czasów Clintona rząd zaczął "ułatwiać" otrzymanie kredytów ludziom, których zwyczajnie nie było na nie stać." Ach, no tak. Wszystkie zasługi przypiszmy niewidzialnej ręce rynku, wszelkie przewiny brudnym łapom polityków. 2009/02/01 22:14:45
Panie Adamie
Wierze jednak ,ze PIS nie bedzie juz u wladzy!A po drugie, UE nigdy nie zgodzi sie na cos takiego ! 2009/02/01 22:21:17
Malo niestety takich dziedzin zycia w ktorej nie bylo interwencji - panstwa. Np. biznes motoryzacyjny rozwinal sie gdy poszly olbrzymie publiczne pieniadze na autostrady: najpierw w Niemczech, a potem w USA.
Podobnie jest z cala energetyka, rolnictwem i jak dobrze sobie pogrzebac to nie widac dziedziny zycia gdzie nie bylo by interwencji panstwa. Wolny rynek jest mitem i utopia. Nie widze wiec powodow dla ktorych teraz nie nalezalo by ladowac publicznych pieniedzy w odnawialne zrodla energii. Poza tym musimy sobie uswiadomic (gdybym sie mylil) to niech Pan Perfectgreybody mnie poprawi ta zamiana to najpowazniejszy wzrost temperatury od 10 tys lat. Czyli od czasu gdy z lowcow zbieraczy zamienilismy sie w rolnikow i zaczelismy tworzyc spoleczenstwa. Wszystko co dzis mamy to konsekwencja tego co sie wtedy dzialo. Do tego trzeba sobie uswiadomic, ze wtedy bylo nas okolo miliona dzis jest ponad 6 miliardow. 2009/02/01 23:09:31
Panie Wojtku,
Gratuluję selektywnej wrażliwości - wkurza Pana redaktor Wajrak, więc pisze pan o tym, kawa na ławę leśnikom, jaki z niego ***. Wkurza Pana - jak Pan tu powiedział - skład nowych władz LOP, więc nie pisze Pan tego nigdzie, bo to "lesników nie obchodzi". Zaręczam Pana, że większości porządnych obywateli Reichu kiedyś nie obchodziło również, co się dzieje w dziwnych miejscach z kominami. To Pana wybór, o czym Pan pisze, a o czym nie pisze. Gacie spadły: chce Pan przywalić Wajrakowi, a guzik Pana trąca, czy LOP staje się agendą rządu czy nie. Tylko po co to udawanie cnoty na forum, gdzie wszystko widać?? 2009/02/01 23:18:19
Panie Adamie
Co 4 lata ( czasami szybciej ) są wybory i rzadzący zamieniaja się stołkami. Ponad rok temu powiedzielismy uff, nie ma juz PIS-u! No i rzeczywiscie dla przyrody nastały troche lepsze czasy! Wiadomo, ze wszystkie zagrozenia nie zniknęły, ale jest lepiej! Ale co bedzie za 2-3 lata? Niewiadomo!! Czy obecny kryzys gospodarczy nie spowoduje, że PIS dojdzie znowu do władzy??? I co wówczas? Stare demony wrócą! DEMON moze sobie przeciez przypomniec, ze czegoś nie zdążył pare lat wczesniej zrealizować!!! Dlatego tez, przyroda juz chyba nigdy nie bedzie spać spokojnie!!! Licho zawsze moze wrócić !!! 2009/02/02 00:48:14
Robercie_C i Ziuto6969
Ani kompleks, ani spadające gacie, ani udawanie cnoty, ani nawet chęć dokopania Wajrakowi (obce są mi takie uczucia). Z tymi kominami to już zupełna intelektualna porażka. W całej sprawie chodzi jedynie o odpowiedzialność za napisane przez red. Wajraka słowa. Spróbujcie Państwo znaleźć bardziej rzeczowe argumenty i utrzymać rozmowę na jako takim poziomie. Jeżeli jedyną rzeczą, na którą Was stać jest przypisywanie mi intencji, których nie miałem i wywoływanie poczucia winy za słowa, których nie napisałem to może lepiej w ogóle się nie odzywajcie. A nad warsztatem pracuję. Dzień i noc. 2009/02/02 10:59:43
Panie Wojciechu. A kimże Pan jesteś? Jakimś kapturowym sądem dziennikarskim, by decydowac o tym jak kto pisze i czy bierze odpowiedzialnośc za swoje słowa?
Niech pan weźmie wpierw odpowiedzialnosc za swoje złowa pisane. A z tego, co Pan tu stwierdził, to głupio Panu coś napisac na temat LOP, bo to, bo tamto. Prosze więc samemu brać odpowiedzialnosc za swoje słowa, poprawic swój warsztat dziennikarski i zastanowic się, jak wiarygodnym jest Pan dziennikarzem skoro sam pan przyznaje, że nie może pan o czymś napisac, bo panu nie wypada. Skoro jako dziennikarz działa pan jeszcze w NGO, i z tego powodu nie moze pan pisac krytycznie o innym NGO, to prosze się raczej zdecydowac albo na bycie dziennikarzem, albo na działanie w organizacji pozarządowej. W przeciwnym razie nie będzie pan ani dobrym dziennikarzem, ani pozarządowcem. Widac to zresztą po pańskich tu wpisach, że jak na dziennikarza ma Pan poważne problemy z przekazywaniem swoich myśli i chyba nie tylko ja nie za bardzo wiem, o co panu chodzi, poza zwykłą zawiścią, że ktoś mieszkajacy po sąsiedzku jest najlepszytm dziennikarzem w Polsce od przyrody. Przyczepił się Pan tekstwów, jake Wajrak pisze w tym blogu i za boga nie potrafi zrozumiec, że blog to forma zbliżona, czy nawet tożsama z felietonem, a wiec chwialmi specjalnie przejaskrawiona i traktujaca temat pobieznie. Blogi pisane są dla przyjemnosci, jako kontakt z czytelniekiem, a nie jako obowiązek. Dziennikarz w blogu ma prawo przedstawiać swój bardzo subiektywny, czy wecz intymno-osobisty poglad i teksty w blogu nie muszą trzymać normy prasowej. Blog nie jest też rozprawką naukową. Teksty nie muszą dazyć do przedstawienia obiektynwej prawdy. Poza tym Wajrak to wporzo gość (raz nawet z nim piłem na jego koszt), a Pana, panie Wojciechu, nie lubię. 2009/02/02 11:11:18
Post Skryptum.
Znam też jednego Wojciecha Soboicińskiego i też jest wporzo gość (choć to on pił kiedyś na mój koszt), ale ten wporzo mieszka w Otwocku, a nie w Białowieży. Ale przyznam, że jak zobaczyłem pierwszy bzdurny wpis podpisany tym naziwskiem, to przez moment pomyślałem, że to temu wporzo Sobocińskiemu coś odbiło. 2009/02/02 15:40:46
Robercie_C, widać mi odbiło.
Też z Tobą piłem, herbatę chyba, choć wydaje mi się, że na koszt organizacji, w siedzibie której po raz pierwszy się spotkaliśmy. Z tego co wiem, wiele osób twierdzi, że jestem wporzo gość. Ale nie oszukujmy się, mam też wady i wrogów. Takie życie. Widzisz, czasem tak jest, że człowiek coś przeczyta, wkurzy się i reaguje. Wajrak tak ma, ja tak mam, a pewnie i Tobie się to zdarzy. Ale bardzo nie lubię być posądzanym o robienie rzeczy, które nigdy mi nawet przez myśl nie przeszły, np.: o zawiść. Szkoda, że mnie o nią podejrzewasz. Może będziemy mieli okazję sobie to niedługo wyjaśnić. W końcu obwodnice Wólki Mlądzkiej i Kołbieli są "na tapecie". Sądem zaś nie jestem, ale mam prawo do własnych sądów. Mam też prawo nie zgadzać się z sądami innych i z tego prawa skorzystałem. Ot i tyle. O moim warsztacie chyba nie będziemy rozmawiać, przynajmniej do czasu, gdy przeczytasz chociaż kilka moich tekstów. Mam świadomość, że nie jestem doskonały. Za to staram się być rzetelny. Zawiłości mieszkaniowe wyjaśnię Ci przy okazji. Z wyrazami sympatii (mimo tych przykrych razów, którymi mnie obdarowałeś) Wojtek PS I jak, lubisz mnie jeszcze? :))) 2009/02/02 16:02:49
Kurczę, Wojtku. Co Ty robisz w Białowieży?
Oczywiście, że nadal Cię lubię. Ten mój wpis był prowokacją, by się przekonac, czy Ty to Ty, czy ktoś inny. Może kiedyś umówimy się z Wajrakiem na wielkie picie. Nawet nie wiesz ile on może. Adamie. Wojtek jest wporzo. I jeśli napisał, że Twoje teksty są nie specjalnie teges, to weź to sobie do serca. Zresztą ja też miałem Ci to kiedyś napisać, ale się krępowałem. Pozdrówka :))) 2009/02/02 16:07:08
Panie Wojtku
niech Pan pamieta to dobra rada starszego kolegi. W tym zawodzie poza warsztatem szalenie wazna czescia ciala jest kregoslup. Wydaje mi sie, ze powinien go Pan nieco potrenowac i nad nim popracowac skoro tylko w taki sposob jak Pan nam tu przedstawil ma Pan zamiar opisac wybory w LOP. Moze Pan dzialac na rzecz polepszenia stosunkow z lesnikami, to sluszna incjatywa ale lizusostwem nic Pan tu nie wskora. A Pana tekst o tych wyborach i to w pismie branzowym wyglada mi na lizusostwo oraz akaceptacje standartow chinskich lub bialoruskich czyli rzadowych organizacji pozarzadowych - tak tak jest cos takiego mowi sie na to GNGO. W tych krajach sa organizacje pozarzadowe zarzadzane przez ludzi ze struktur rzadowych. Czy ja traktuje 60 delegatow jak marionetki i stadao baranow? Otoz jezeli dokonali takiego wyboru i nikt nie wstal nie wstal i nie krzyknal Nie pozwalam to jest to stado marionetek i barnow i tak dokladnie ich traktuje. Bo demokratyczne wybory lamiace zasady i reguly demokracji to olbrzymie zagrozenie przy ktorych wspolpraca z lesnikami to pryszcz. z coraz wiekszym smutkiem pozdrawiam aw PS i juz niech Pan nie pisze, co Pan chcial i jakie byly Pana intencje bo robi mi sie coraz smutniej wajrak 2009/02/02 16:18:29
Robercie bez jaj, przeciez mozesz mi mowic co chcesz i o jakich tekstach chcesz. Z Panem Wojtkiem jest ten klopot, ze chyba nie kuma podstawowych rzeczy. To smutne, bo mnie nie rusza ze ktos pisze cos o mnie (byle nazwisko prawidlowo napisal) w Lesie Polskim czy innym branzowym pismie lesnikow. Za to rusza mnie jak kolega po fachu nie wie jakie zasady powinny obowiazywac w normalnym spoleczenstwie. Z takimi picie przychodzi mi trudno, bo tylko plakac mi sie chce, a ja nie lubie nawalac sie na smutno i sluchac jak to ktos cos chcial napisac, ale nie mogl bo wicie rozumiecie...ale lesnikow to nie intersuje. Za satary jestem na to sorrry
2009/02/02 18:30:19
No dobra. Chciałem trochę załagodzić sytuację i doprowadzić do tego, by chociaż wirtualnie podali sobie Panowie ręce.
Obu panów znam i cenię za działalność (a prywatnie lubię), jestem więc między młotem, a kowadłem. Każdy robi błędy. Wojtek rzeczywiście źle napisał, że nie wypada mu cośtam cośtam. I rzeczywiście przynależność do pewnej organizacji, powoduje, że ma związane ręce. To niezbyt dobre tłumaczenie jak na dziennikarza, ale jednak. Jak mi kiedyś napisał Wojtek, to środowisko ekologiczne jest bardzo spolaryzowane. I dobrze to i źle. Dobrze, bo jednomyślność to tylko w PiS i na Białorusi. Źle, bo w wielu sprawach rózne NGO prezentują sprzeczne stanowiska. Nawet w przypadku energii odnawialnej środowisko bardziej zielone domaga się wiatraków i młynów wodnych, a środowisko bardziej przyrodnicze widzi zagrożenie dla ptaków i rzek. Zresztą skad inąd wiem, że wiatraki przyczyniają się do masowej śmierci nietoperzy. Ja jestem poza środowiskiem ekologicznym, więc widzę więcej nieco z innej strony i mogę pisać o tym bez skrępowania. Panowie też mogą się róznic w ocenie niektórych sytuacji. I dobrze. Każdy z nas jednak może w pewnym okresie robić błędy, czy akurat w danym momencie inaczej postrzegać rzeczywistość. Adamie, znam kilka osób, które nie mogą po dzis dzień wybaczyć ci niewsparcia obrony Góry Świętej Anny. Ale miałes wtedy taki, a nie inny pogląd. I maiałes do niego prawo. Niespełna po dekadzie sam przypinałes się do drzew. O matko. Co tam Ty - Ja który powszechnie wyśmiewałem tego typu zachowania czekałem z łancuchami gotów w ciągu trzech godzin stawić sie na miejscu, a nawet poświęcić swój teleporter podkładając go pod buldożer (i tak stary był). Adamie. Obserwuję, że masz bardzo złe zdanie o lesnikach. Ja jednak znam kilku lesników, którzy są OK (akurat znam samych co są OK). Tak samo możesz nie lubić drogowców, ale też chyba przyznasz, że niektórzy są OK. Wojtek moze trochę zbłądził, co nie oznacza, że gracie Panowie w jednej drużynie. Pozdrówka PS. Ja zawsze piję na smutno. 2009/02/02 18:32:52
Miało być: "co nie oznacza, że nie gracie Panowie w jednej drużynie".
2009/02/02 19:43:31
Panie Adamie.
Kręgosłup ważna rzecz, ale to nie w nim jest problem. Może Pan nie pamięta, ale kiedyś już się poznaliśmy i nawet coś piliśmy. Byłem u Pana w sprawie pewnej inwestycji w obszarze Natura 2000. Nie mam do Pana żalu, że się Pan nią nie zainteresował. Dziś sprawa jest w KE. Nie moja w tym zasługa. Mam w tym przypadku na sumieniu grzech zaniechania. Nie jako dziennikarz, bo o problemie pisałem wielokrotnie (tyle, że w mediach malutkich i niesłyszalnych), ale jako obywatel. Zaniechanie wydaje mi się tą sprawą, która dotyczy nas obu. Pan nie zajął się "moją" inwestycją, Górą Św. Anny i pewnie setką innych tematów, które teoretycznie powinny Pana interesować. Ja nie zajmuję się pisaniem o wyborach w LOP i o setce innych rzeczy, które również teoretycznie powinny mnie interesować. Każdy z nas dokonuje jakieś selekcji tematów pod kątem ich wagi, profilu pisma i własnych przekonań również. Dlatego bezsensowne jest debatowanie o tym, kto i w jakim piśmie powinien opisać wybory w LOP. I błagam, niech Pan już przestanie opowiadać o moim braku zrozumienia zasad demokracji, bo doskonale Pan wie, że tak nie jest. Nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem, a mam wrażenie, że chce Pan to wszystkim wmówić. Niepotrzebnie. A odnośnie podania sobie ręki, nie ma problemu. Ponieważ to ja zacząłem wymianę zdań, gotów jestem z wyciągniętą dłonią stanąć zaraz pod domem Pana Adama. Ale uprzedzam - w sprawie, o którą poszło pozostanę przy swoim zdaniu. Różnorodność opinii jest zresztą całkiem zdrowa. 2009/02/02 21:12:42
Panie Wojtku
W wielu miejscach w Polsce współpraca na linii lesnik- przyrodnicy i organizacje ekologiczne nie układa sie tak źe !!! Takim chyba niezłym przykładem jest Polska płn-zachodnia, gdzie Klub Przyrodników przy niektórych projektach pracuje z leśnikami np: dot małej retencji w lasach. Najgorzej pod tym względem wydaje mi sie, ze jest na Podlasiu! Ja mam do lesników 2 największe zastrzezenia: 1- ciągłe NIE dla powiekszenia Białowieskiego Parku Narodowego! Ten kompleks lesny zasługuje na taką ochronę jak żaden inny w Polsce!!! 2- wycinki prowadzone przez lesników w licznych rezerwatach przyrody w wielu miejscach w kraju pod pretekstem walki z kornikiem, opietkiem czy innym " wrogiem" lasu! 2009/02/02 21:30:01
Ależ ja nie mówiłem, że współpraca układa się źle. Wręcz odwrotnie. Zajmuję się przede wszystkim sytuacjami, gdzie układa się dobrze i takie opisuję. A do leśników zapewne można mieć więcej uwag, podobnie jak i do organizacji pozarządowych. Według mnie ważne jest to, w jaki sposób się je przekazuje i czy dostrzega się przy tym, że w swojej pracy leśnicy mają też osiągnięcia, również związane z ochroną przyrody. Ciągłe ganienie ich nie przynosi dobrych skutków. Zresztą to bardziej ogólna prawidłowość, co najlepiej widać na przykładzie mnie i red. Wajraka :)
2009/02/02 23:22:52
Panowie
Pisze co mysle w 100 proc. taka mam zasade. Jak mi sie podoba, co robi Kaczynski to pisze, a jak nie podoba mi sie co robi platforma tez pisze. I dotyczy to tez moich kolegow z Gazety (prosze zerknac na bloga) Przy Sw. Annie pisalem co myslalem wtedy i sie tego nie wypireram, choc dzis inaczej patrze na te sprawy. Pan Panie Wojtku (nie wiem czy pilismy czy nie), ale wkleil tu Pan tekst o wyborach do wladz LOP o ktorym w chwile potem Pan napisal, ze to nie jest wszystko co Pan mysli o tej sprawie. Ze jest cos jeszcze. Cos waznego, cos istotnego, ale Pan o tym nie napisze, bo lesnikow to nie obchodzi. Panie Wojtku, nie chodzi zeby sie Pan ze mna przepraszal i podawal reke w imie tego i owego. Mi naprawde nie robi ten tekst. Prosze zrozumiec ja sie zmartwilem o Pana, a nie o mnie czy o nas dwoch. Martwie sie, ze Pan tylko dlatego, ze o sobie mowi Pan dziennikarz, a mnie standarty jak Pan zauwazyl w tym zawodzie obchodza. Tu sa w punktach zastrzezenia: 1) Puszcza Pan zupelnie w tekscie tak podstawowa sprawe jak zamiane NGO w GNGO. 2) Wie Pan ze tak jest i znajduje Pan sobie jakies wytlumaczenie dziwne by tego nie pisac 3) Chwali sie Pan publicznie, ze tak dal Pan caiala jako dziennikarz. To juz zupelna aberracja, bo owsze ludzie robia rozne rzeczy, ale jak wiedza, ze to brzydkie to sie tym nie chwala. Niech Pan pisze, ale zawsze wszystko, albo nic. To jest moja dobra rada i tu chodzi o kregoslup. Chce Pan napisac, ze nie jestem swietym ekologiem - znajdzie Pan sto dobrych powodow, prosze bardzo. Ale tu Pan akurat nie trafi. Wiecej puszcza Pan zaslone dymna dotyczaca swinstwa i skandalu. Robi Pan krzywde tym biednym lesnikom, oni bede myslec, ze to co zrobil dr. Kapuscinski jest ok, bo to takie rozwalanie muru miedzy nimi a ekologami tylko Wajrak bruzdzi jak zwyklle. A nie jest OK. Dla Lasow to tez nie jest zdrowe. To nie jest zdrowe dla nikogo. Przejecie NGO przez ludzi z "rzadu" jest zle nawet jakby zgodzilo sie na to 200 delegatow. Niech Pan sobie uwaznie przeczyta co Pan napisal. Niech Pan to sobie spokojnie przemysli. Bez dasania sie. Co by Pan zrobił gdyby premier Tusk postanowil zostaj prezesem Trybunalu Konstytucyjnego i zostal wybrany na to stanowisko przez wiekszosc sejmowa. To oczywiscie malo mozliwe, ale wszyscy dziennikarze bili na alram i rodzierali i slusznie szaty. Wiec to jest cos takiego tylko w mikroskali. Niszczenie demokracji szczegolnie mlodej tak wlasnie wyglad. To sa takie drobne kroczki. Mozna by powiedziec, ze to w sumie mala strata. LOP skostniala organizacja. Trudno. Ale za chwile Pan z departamentu ochrony czegos tam z ministerstwa srodowiska zostanie prezesem OTOPu, a pani z GDDKiA prezesem SISKOMu. A Potem powstanie ministerstwo Informacji i pan z niego zostanie szefem GW polaczonej dla wygody z TVN. A potem Panie Wojtku powie Pan cos nie tak i Pan zniknie Przesadzam? Otoż na tym polega rola dziennikarzy. Przesadzac i gegac jak to mowi i pisze moj szef Michnik Adam i tu akurat ma racje. Na koniec bardzo chcialbym przeprosic wszystkich znudzonych ta dyskusja. Przepraszam lecz jest ona dla mnie wazna z powdow o ktory napisalem powyzej. 2009/02/03 09:13:41
Panie Adamie, przypomina mi się takie powiedzonko: ja o zupie, Pan od dupie. Nie jest dobrą cechą publiczne posądzanie kogoś o rzeczy, których nie robi, albo o cechy, których nie posiada. W tej dyskusji robi Pan to notorycznie. Prawi mi Pan morały o kręgosłupie, a sam stosuje wybiórczą argumentację, przyznając się do tego, że nie ma pełnej wiedzy o wydarzeniach, do których się odnosi. Ostatni raz przypomnę, że w mojej polemice od początku chodzi o Pańskie zachowanie. Próbuje Pan odwrócić od tego uwagę i obarczyć mnie winą za własną niewiedzę. Trudno, można i tak. A że luki w Pańskiej wiedzy są znacznie większe niech świadczy fakt, iż w LOP istnieje coś takiego jak Rada Obszarów Chronionych. Firmują ją swymi nazwiskami takie postaci, jak: prof. Ludwik Tomiałojć, prof. Zygmunt Denisiuk, prof. Zbigniew Głowaciński, prof. Jacek Kolbuszewski, prof. Henryk Okarma, prof. Wojciech Radecki i jeszcze kilka innych osób. Nawet jeśli nie działa ona jak należy, nie wierzę, że Ci ludzie dopuściliby do jakiś dziwnych oświadczeń w sprawie Puszczy Białowieskiej, których Pan oczekuje.
Tak czy siak, zgadzam się z Robertem, że powinniśmy podać sobie rękę na zgodę (nie koniecznie musimy się przepraszać, bo w dyskusji czasem gorączka bierze górę nad rozumem). Pozdrawiam 2009/02/03 09:27:23
Panie Wojtku - widzę, że coraz więcej humoru Pan tu wprowadza, i bardzo dobrze. Rada Obszarów Chronionych LOP i jej wielkie nazwiska? A czy może mi Pan przytoczyć stanowiska tej Rady i późniejsze działania LOP w kwestii: (1) ochrony bagiennej doliny Rospudy, (2) okrojenia wyznaczania sieci obszarów chronionych Natura 2000 za Szyszki, (3) odmowy rozszerzenia Białowieskiego PN? Bo ja jakoś nic nie pamiętam z ich działań w tych kwestiach. A mam wrażenie, że były to w ostatnich latach bardzo ważne sprawy dla obszarów chronionych w Polsce. Ale może się mylę i LOP, w oparciu o diagnozę swej Rady, dzielnie tu walczył na pierwszej linii frontu. Więc może Pan, w oparciu o swą wiedzę z działalności w NGO mi tu przypomni ich zasługi?
2009/02/03 09:53:06
AW napisał:
"Pan z departamentu ochrony czegos tam z ministerstwa srodowiska zostanie prezesem OTOPu, a pani z GDDKiA prezesem SISKOMu" Hmmm... Zastanwiam się, czy sytuacja odwrotna byłaby do przyjęcia. Czyli co wtedy, gdy NGO przejmą władzę? Organizacje pozarządowe staja się rządem, czy może rząd staje się pozarządowy? Od dawna twierdzę, że Przemysław Ch. z OTOP powinien zostać ministerm środowiska, a Jan J. z siskomu dyrektorem generalnym DKiA albo ministrem infrastruktury. Tylko czy wtedy organizacje, w których panowie obecnie działają nie powinny zwiesić działalności lub nawet rozwiazac się? A wracając na monent do G. Św. Anny. Pamietam jak pokazywali w TV migawki z tego protestu, a ja niemal plułem na ekran. Teraz ci, kórzy zbudowali autostrade przez G. Św. Anny sami przyznają, że to był błąd. Co do LOP. Ja w zasadzie podzielam zdanie Wajraka. Wojtku. LOP to organizacja marionetkowa - przedtem komunistyczny wyrzut sumienia, teraz w zasadzie nie wiadomo co. Wiem, że LOP powstał w 1928, ale chyba od początku była to inicjatywa odgórna. LOP wiadomo, że jest. Ale mało kto wie co takiego robi. A dodatkowo w Warszawie LOP kompromituje się tym, że jeden z oddziałów w przypadku pewnej inwestycji drogowej był po drugiej stronie barykady w stosunku do stołecznego zarządu głównego. Nawet pisałem w tej sprawie do zarządu LOP i dostałem odpowiedź, że zajmą się sprawą za pół roku, gdy będzie jakies zebranie ligi. Śmiech. 2009/02/03 10:48:47
Robercie moze byc w jedna i druga strone. Ty i Jasiu mozecie zostac ministrami transportu, Przemek srodowiska itp. Tylko wtedy prosze abys Ty lub Przemek nie pisatowal zadnych funkcji w NGO, bo bedzie to dokladnie cos takiego jak jest w LOP. Pan Kapuscinski niech bedzie prezesem LOP, ale nie sie zrzecze funkcji w Dyrekcji Generalnej LP. Chodzi by tego nie laczyc i poswiecac sie jednej misji albo rzadowej, albo pozarzadowej. Wtedy Panowie zostawiaja organizacje i przychodza na ich miejsce inni ludzie. Nie ma ludzi nie zastapionych. Taka kariera NGO- Rzad jest powszechna ale i rzad i NGO tylko w Chinach, na Bialorusi i w Polsce (LOP na razie)
Panie Wojtku. Powatrzam raz jeszcze mam pelna wiedze o efekcie: Kapuscinski zastepca dyrektora Generalnego LP zostal prezesem Ligi Ochrony Przyrody. Do tego Pan dolozyl Trzeciaka w zarzadzie LOP- w momencie wyboru wiceministra i Pania z Departametu tegoz ministerstwa. Kropak i koniec. Nic, powtarzam nic nie usprawiedliwia takiego wyboru!!!!! To jest gigantyczny KONFLIKT INTERESOW. W LOP moga byc nie wiem jakie nazwiska, ale to nikogo nie usprawiedliwia. Co wiecej zaraz napisze do wymienionych przez Pana Profesorow (bo podejrzewam, ze nie dotarlo do nich co sie stalo) i podejrzewam, ze dwoch przynajmniej sie wypisze z tego intersu. Co do mojej zlosliwej uwagi dotyczacej owswiadzczenia dotyczace PB, to Pan chyba nie rozumie. Otoz nie bedzie zadnego oswiadzcenia od dawna nie bylo i tym razem nie bedzie tym bardziej. I rzeczywiscie ma Pan racje Pan o zupie jak o dupie. Skonczmy wiec tym smutnym wnioskiem, bo nic nie poradze na to, ze Pan nie rozumie podstawowych rzeczy. zrozpaczony wajrak 2009/02/03 12:03:11
Nie chodziło mi o to , że "pan Adam Wajrak" nic nie robi. I co prawda napisałam dużo antyekologicznych rzeczy na innych blogach, ale przyrodnicy, którzy siedzą w lesie i robią zdjęcia też są potrzebni ;).
2009/02/03 18:36:38
Heh.
Moje zdanie na temat łączenia funkcji jest jednak o wiele dalej idące. Z chwilą, gdy przedstawiciel danego NGO dostaje posadę w rządzie, takie NGO powinno przestać działać, a przynajmniej zawiesić działalność. Wiadomo, że wtedy jego macierzystej organizacji nie będzie wypadało krytykować instytucji rządowej (czyli swojego niedawnego prezesa), gdy ten coś źle zrobi. Lepiej nie działac w ogóle, niż być niewiarygodnym. Sytuacja odwrotna, gdy ktoś z rządu zostaje prezesem NGO jest niedopuszczalna jeśli ten nadal piastuje stanowisko w rządzie lub jakiejś instytucji podległej. Ale ja bym z powodu nowego prezesa LOP nie rwał włosów z głowy. W zasadzie od samego początku traktuję LOP jako przybudówkę MŚ i całkowicie podległą pod ministerstwo. Nawet na poprzedniej wersji strony internetowej MŚ był link do LOP (i tylko do LOP). Nie ma znaczenia, czy w LOP rządzi dyrektor LP, czy ktos inny. W zasadzie byłoby najlepiej, gdyby minister środowiska zostawał od razu prezesem LOP. Tak byłoby naturalnie. 2009/02/03 19:41:30
Z przykrością stwierdzam, że Wojtek został w odosobnieniu a moim zdaniem miał absolutną rację. Dziennikarz (nawet tak znany - a może przede wszystkim tak znany jak Adam Wajrak) musi dbać aby jego opinie (kształtujące opinie tysięcy innych ludzi - bo Wajrak tak powiedział) były uzasadnione. Nie wystarczy powiedzieć, że prof. iksiński jest głupi. Trzeba jeszcze taką opinię starannie uzasadnić. Uzasadnienie, "bo ja tak uważam", "bo gada głupoty" jest niegodne Wajraka. Wiem, że to upierdliwie wyłuszczać takim głąbom jak my na czym polega profesorska głupota ale.... kultura i klasa znanego autorytetu zobowiązuje. Jeśli p.Adam nie ma na to ochoty niech napisze tylko, że nie zgadza się z opinią profesora. Jesli jednak wrzuca swoją ocenę uczciwość nakazuje dać szansę profesorowi czy też jego zwolennikom do dyskusji na argumenty.
Temat drugi podniesiony przez Wojtka szczególnie dla mnie bolesny. Budowanie muru wokół grup społecznych czy też zawodowych. Leśnik - bydle, 60 ciu matołów na zjeździe LOP - matołów dlatego, że ich wybór był inny niż wybór Wajraka. Leśnik jest bydlakiem, bo przecież Puszcza Białowieska. Tylko, że ja nigdy nie leśniczyłem w Puszczy. Że tam gdzie leśniczyłem leśnicy też niszczą lasy? No nie wiem. NGO z którymi współpracuję mają na nasz temat dość dobre zdanie. Zdarza się, że mamy odmienne opinie - to się zdarza nawet wśród ekologów. Mimo to szanujemy się nawzajem a to daje nam szansę na unikanie konfliktów i gwarantuję, że lepiej robi środowisku niż konfrontacja. Fakt współpracy z LP też nie robi z NGO judasza. Może warto panie Wajrak posłuchać Wojtka i spróbować czy "po dobroci" nie da lepszych efektów. Wiem, wiem jestem tylko leśnikiem, łobuzem i rzeźnikiem drzew. Tyle tylko, że my rządzimy lasem jako LP już prawie 100 lat a NGO dotarły tutaj 20 lat temu (wcześniej były tylko te głąby z LOP) i jakoś ciągle macie i Puszczę i Rospudę i tysiące miejsc, których nie zniszczyliśmy przez te 100 lat (pewnie przez przeoczenie). Mam wrażenie (ale oczywiście proszę zaprzeczyć), że niektóre z nich są dzięki leśnikom w zupełnie dobrym stanie. Pozdrawiam i Pana i Wojtka Sobocińskiego ps. jego bardziej 2009/02/03 20:19:18
Leśniku
Troche przesadzasz, chyba tylko totalnie nawiedzony zielony tak brzydko powie o leśnikach!!! W wielu miejscach współpraca lesnik-NGo układa się dobrze ! Można mieć różńe zdanie w niektórych sprawach, ale to nie wyklucza współpracy!!! Ja sam mam kilku kumpli leśników! Ale przyznam ,że cięzko mi zrozumieć wasze n egatywne podejście do powiększenia Białowieskiego PN, jak i prowadzone wycinki w wielu rezerwatach przyrody w Polsce pod pretekstem walki ze szkodnikami ! I uważam, że to właśnie te sprawy sa największym zgrzytem w naszych relacjach! Pozdrawiam 2009/02/03 21:41:33
Panie Lesniku
A co by Pan powiedzial jakby do TVP przyszedl profesor i powiedzial, ze drzewa sie sadzi zielonym do dolu, a dziennikarz mu potakiwal. To nie jest zreszta wielka pretensja do panow profesorow ktorzy gadaja glupoty. Niech gadaja ich prawo.To wieszka pretensja do dziennikarzy, ktorzy ich prosza jako wybitne autorytety od klimatu. Wystarczy wejsc na google scholoar by zobaczyc co i gdzie kto opublikowal. To nie jest wielki wysilek, by to sprawdzic i dowiedzic sie, ze Panowie niewiele z klimatem maja wspolnego. Jezeli Pan uwaza, ze mozna inaczej to rownie dobrze moze pan do tych profesorow udac sie po porady dotyczace hodowli lasu. Co to wyborow w LOP, to powtarzam i bede to powtarzal delegaci ktorzy wsadzili ludzi z agend rzadowych na stolki w NGO to banda oslow, baranow i kogo Pan chce. A jak Pan chce zobaczyc jak wyglada 80 lat gospodarwowania lesnikow w Puszczy Bialowieskiej to nie musi Pan nawet tu przyjezdzac. Wystraczy google Earth. Niech Pan popatrzy na te dziury w Puszczy poza rezerwatem scislym. Zreszta polecam to wszystkim. Z gory czasami widac lepiej. No, a Rospuda? To torfowiska. Malo do wyciecia. Poza tym wielu lesnikow i mysliwych oraz lesnikow-mysliwych wbrew swojej wierchuszce wspieralo obrone Rospudy. Ustalmy tez czy mowimy o lesnikach czy o Lasach Panstwowych, bo to nie koniecznie to samo. @ Robercie Tu jestes za radaykalny. Oczywiscie wiele polskich NGOsów jest tak malych i powiazanych ze swymi waladzmi personalnie, ze odejscie ich do rzadu moze rodzic takie podejrzenia. Tylko co za kazdym takim wypadkiem bysmy kasowali organizacje? Moze lepiej bysmy mieli silne NGOsy, takie ktore potrafia dzialac niezaleznie i wyprodukowac sobie szybko nowe , niezalezne kadry gdy ktos z ich kierownictwa zdecyduje sie na kariere rzadowa. Na tym powinno zalezec i rzadom - bo NGOs to swietna kuznia i szkola kadrowa i spoleczenstwom z miliona przyczyn. Nie zaprzeczam jestem wielkim fanem NGOsow jako aktywnosci obywatelskiej. I uwazam, ze odegraly one w Polsce i odegraja jeszcze wielka role. Gybym byl politykiem to bym je tylko wzmacnial - chodziazby odpis od podatku zrobil bym wiekszy i latwiejszy, bo to sie wszystkim oplaca. 2009/02/03 22:59:08
Panowie - nie chodzi o to, że leśnicy są źli albo padalce. Chodzi o to, że pomiędzy LP jako agendą rządową i jednocześnie utrzymującą się z eksploatacji lasów (dałby Bóg, że zrównoważonej) a NGOs jest wpisany konflikt interesów. NGOsy zawsze (słusznie lub niesłusznie!!) będą chciały więcej ochrony, a LP (choć niekoniecznie leśnicy indywidualni!!) będą chcieli więcej eksploatacji. W wielu wypadkach to da się pogodzić, w innych nie da (Puszcza Białowieska). Ale konflikt interesów jest jak byk (już nawet w samej nazwie NGO jest zarysowany). W takiej sytuacji NGO, którego władzami stają się ludzie z rządu traci dziewictwo i staje się kolejną agendą rządu. I tak się stało z LOPem, zupełnie bezwstydnie, nawet w poprzednich latach rządzący nie byli aż tak bezwstydni. Problem, który tu poruszaliśmy dotyczył tego, czy dziennikarz powinien o tym pisać. Pan Wojtek mówił, że nie ("leśników to nie interesuje") i twierdził, że bardziej ważne jest to, czy Wajrak ma prawo w ogóle pisać o tym fakcie nieżyczliwie, skoro w ogóle nie zna wielu faktów dotyczących tego zjazdu, wyborów i świetlanej działalności LOPu. O tym gadaliśmy i takie podejście krytykowałem, a nie to czy leśnicy kochają przyrodę czy nie i czy muszą w tym swoim mundurku słuchać przelożonych czy niekoniecznie.
2009/02/03 23:07:34
A propos tego:
"Wiem, wiem jestem tylko leśnikiem, łobuzem i rzeźnikiem drzew. Tyle tylko, że my rządzimy lasem jako LP już prawie 100 lat a NGO dotarły tutaj 20 lat temu (wcześniej były tylko te głąby z LOP) i jakoś ciągle macie i Puszczę i Rospudę i tysiące miejsc, których nie zniszczyliśmy przez te 100 lat (pewnie przez przeoczenie). Mam wrażenie (ale oczywiście proszę zaprzeczyć), że niektóre z nich są dzięki leśnikom w zupełnie dobrym stanie." Lasy wokół torfowisk Rospudy to bory zasadzone ręką poprzednich pokoleń leśników, po tym jak wyrżnęli w pień lasy liściaste, dla których wysoczyzny wokół Rospudy są naturalnym siedliskiem. Tu i ówdzie, na zboczach doliny zachowały się stare lipy, ostańce z tamtych czasów. Leśnicy nie zachowali nam lasów Rospudy w pierwotnym stanie, niestety. Mamy tam teraz fajne lasy z wieloma cennymi gatunkami zwierząt, ale są to zupełnie inne lasy niż oryginalnie tam były. I obawiam się, że tamte były ciekawsze, cenniejsze itd...Leśnicy urządzili nam lasy puszczy augustowskiej po swojemu, niestety, bynajmniej nie przez niedopatrzenie. 2009/02/03 23:08:28
Robert C
Przeczytałem właśnie nowe DZ Ż. Bardziej przemawiaja mi twoje argumenty ,niz K Worobca ! Uważam jednak, że drogowcy bezwzględnie muszą ominąć siedliska żółwia błotnego, no i jak najdalej od jeziora Łuknajno !Na porozumienie w tej sprawie chyba się nie zanosi ( no moze poza już samorzadowcami z Mikołajek ) i można się spodziewac wielu protestów! Tak między nami- nie lubie za bardzo mazurskich drogowców za masakrowanie drzew przydrożnych ! Słyszałem, że ostatnio drogowcy zaczynaja poważnie mysleć o oznaczaniu drzew jakims odblaskowym materiałem! Moze to poczatek końca na ogół niepotrzebnych wycinek ??? Mam jeszcze 1 SPRAWE ! Jak bedziesz miał czas to zobacz mape i napisz prosze co o tym myślisz!!!Chodzi o planowaną obwodnice Tucholi w Borach Tucholskich !Władze miasta i wojewódzkie chca południowej obwodnicy dla miasteczka zaczynającej się przed Bladowem ( droga wojewódzka 240), a kończacej sie tuz za Rudzkim Mostem !Tuchola jest niestety tak połozona, ze obwodnica wejdzie w Tucholski Park Krajobrazowy ( to jest tez obszar N 2000), no i chyba trzeba tez bedzie przeprawic się przez piękną Brdę, która tam jest chroniona jako rezerwat przyrody !!! Ewentualny wariant północny rodzi ten sam problem ! Zostaje jeszcze obejście przez miasto w ciągu drogi nr 240, ale mieszkańcy mówią NIE ! Pomysł ten dopiero co sie narodził, więc są to czysto wirtualne plany! Przez miasto nie prowadzą bardzo ruchliwe drogi krajowe, więc czy jest sens projektować tak długa i droga obwodnice, która jeszcze w dodatku może mieć zły wpływ na obszary chronione???? Co tym myslisz? Z góry dziękuje za odpowiedź! 2009/02/03 23:39:26
@ ziuta 6969
Nie, no troche boru bagiennego zostawili nad Rospuda, bo kto by chcial wycinac takie rachityczne drzewka 2009/02/04 01:51:58
@Uki
Wiem, że z DK16 jest prawdziwy problem i dziwią mnie działania mazurskiej GDDKiA (a w zasadzie to działania rządu). Korytarz 16-stki ma wejść do TEN-T. To wymaga analizy wielokryterialnej i wykonania strategicznej oceny oddziaływania na środowisko. Droga w wyznaczonym korytarzu powinna od razu być budowana klasy ekspresowej (obecnie planuje się niższą klasę). Jeśli to miałaby być trasa ekspresowa, to wybór może być tylko jeden - korytarz ryński. A ten omija całkowicie siedliska Natura 2000. Tym czasem GDDKiA próbuje wziąc się za budowę nowej 16-stki i analizuje praktycznie jeden wariant z kilkoma podwariantami. To się tak, czy siak wyłoży. Nie wiem dlaczego nie planują od razu trasy ekspresowej, tylko główną przyspieszoną. Czyżby prawdziwa ekspresówka dla korytarza TEN-T miała by być dopiero planowana? Niestety teksty do DŻ pisane są z najmniej miesięcznym wyprzedzeniem. Nieraz jest tak, że w międzyczasie coś wychodzi, co rzuca nowe światło. M.in. Worobiec tak się wyłozył na sprzeciwie samorządowców. Ja pisałem ten tekst akurat 3 stycznia, w dniu, gdy GW podała, że protestu już nie ma. Krzysztof pisał parę dni wcześniej. Poza tym Krzysztof Worobiec jest wporzo i powinno mu się przyznać medal za ratowanie mazurskich alej. Chciałbym kiedyś go poznać i się z nim napić. Poza tym do upadłego będę zwracał uwagę środowiska ekologicznego, że praktycznie brak zainteresowania tym, co obecnie dzieje się na naszych drogach. Przykład trasy przez Pisz, Ruciane i Piecki jest tego dowodem. Najłatwiej jest zaprotestowac przeciw nowej drodze. Trudniej zdac sobie sprawę z tego, że ta nowa droga odciąży tą tnąca obszar N2000 na dwie cześci. Co do Tucholi, to znów dziwna sprawa. To miasto leży na szlaku dróg wojewódzkich. Czyli inwestorem nie jest GDDKiA, tylko zarząd dróg wojewódzkich. Nie widzę potrzeby budowy obwodnicy tego miasta. W zeszłym roku przejeżdżałem przez Tucholę w drodze nad Morze. Istniejące ulice w mieście tworzą coś na kształt obwodnicy. Przewalało się przez miasto co prawda kilka tirów, ale dzialania zarządu dróg wojewódzkich (oraz władz miasta) powinny iść w kierunku przerzucenia tego ruchu na drogi krajowe i w ograniczaniu ruchu ciężkiego po rogach wojewódzkich, zwłaszcza jesli ta droga wojewódzka wiedzie przez Bory Tucholskie. Władze Tucholi powinny zaś tak planować rozwój miasta, by nie budować domów przy obecnej trasie "małej obwodnicy", a jeśli już, to lokowac tam zakłady usługowo-handlowe. Istniejacy przejazd przez Tucholę jest całkiem dobry i nie aż tak uciązliwy dla mieszkańców, wiedzie skrajem miasta. Można tylko zmodernizowac skrzyżowania i wstawić tam ronda. Coś ostatnio słyszę o wielu inwestycjach w drogi wojewódzkie. Czyżby jednak jakieś większe pieniądze miały trafić na ten rynek i to w dobie kryzysu i szukania oszczędności na wszystkim? Czy Tusk znalazł już owe 20 mld? 2009/02/04 07:43:09
uki... lejesz miód na moje zbolałe i rozgoryczone serce.
ziuta.... jasne, że nie są te lasy jakie były pierwotnie. Tak się jakoś składa, że człowiek jako gatunek przekształca całe swoje środowisko aż po najgłębsze głębie oceanów jak również przestrzeń wokół ziemską (czyniąc z niej śmietnik). W tej sytuacji trudno się spodziewać aby lasy w środkowej Europie zostały nie ruszone wpływem cywilizacji. Trudno tu również wskazywać leśników jako tych, którzy dokonali zniszczenia - to nie MY leśnicy zniszczyliśmy ten pierwotny las to zrobiliśmy MY ludzie (Ty Ziuta też!!!). Leśnicy mają faktycznie troszkę inne zadania wpisane w swój zakres czynności - poczesne miejsce zajmuje tam produkcja drewna - jednego z najcenniejszych, najbardziej ekologicznych i co najważniejsze odnawialnych surowców o wszechstronnym zastosowaniu. Nie wypieramy się tego i nie wstydzimy. Mimo to uważam, że NGO i leśnicy muszą iść ręka w rękę i tylko taka wspólnota poczynań zagwarantuje efekty działań. "Wrogów" środowiska mamy dość a prawdziwych przyjaciół mało.Wcale przy tym nie twierdzę, że w ramach przyjaźni nie należy reagować na błędy i potknięcia leśników oraz na błędy i głupotę ekologów. Trzeba, ale stawiać mur dla samego posiadania przeciwnika.... szkoda energii i czasu. Jest przecież tyle do zrobienia. Co do sadzenia "zielonym do dołu" panie Adamie to oczywiście napisałbym, że to głupcy ale.... napisałbym dlaczego. A Pan jako osoba publiczna o niekwestionowanym autorytecie powinien mieć świadomość olbrzymiej odpowiedzialności jaka ciąży na panu przy ocenie ludzi. NIe podzielam Pańskiej opinii o LOP i ludziach dokonujących wyborów. Ja bym wskazał na błędy opisał konsekwencje tych wyborów ale napisać, że są głąby... jakoś tak nieelegancko. pozdrawiam 2009/02/04 10:35:14
To chyba nie ta forma - moj blogowy felieton - prosze spojrzec na swietnego bloga na ten temat: Doskonale Szare (w zakladkach juz jest), Kazdy wpis to doskonale tlumaczenie tych glupot i tego dlaczego sa glupotami caly blog jest poswiecony dwum profesorom. To raczej na DUZY tekst w Gazecie, za ktory kiedys sie zabiore na pewno, bo juz mnie do szalu doprowadzaja, ale nie na wpisy na moim blogu. Choc a poropo dziury ozonowej ma Pan odnosnik do NASA
2009/02/04 14:29:04
W dzisiejszych czasach trzeba chronić rezerwaty przyrody przed leśnikami bo nawet tam chcą rżnąć. Oczywiście Leśnikowi1 w niczym to nie przeszkadza żeby napisać :
"Tyle tylko, że my rządzimy lasem jako LP już prawie 100 lat a NGO dotarły tutaj 20 lat temu (wcześniej były tylko te głąby z LOP) i JAKOŚ CIĄGLE MACIE i Puszczę i Rospudę i tysiące miejsc, których nie zniszczyliśmy przez te 100 lat (pewnie przez przeoczenie)." Leśnik zdaj sobie sprawę że w dzisiejszych czasach to leśnicy do spółki z myśliwymi są największymi szkodnikami w takich perełkach jak Puszcza Białowieska. I to przed wami trzeba te miejsca chronić. 2009/02/04 19:10:37
Robert C
Co do planowanej obwodnicy Tucholi, to słyszałem, że ma byc finansowana z budzetu województwa+ pożyczki ( koszt szacuje się na 100mln zł.). Samorząd liczy tez, ze ministerstwo srodowiska zgodzi sie na wariant południowy (przez obszar N 2000). Lubie dziewczynki Przesadziłes troche!Wrogów przyrody należy raczej szukac gdzie indziej! 2009/02/04 20:10:57
By zbuowac obwonicę Tucholi muszą wykazać że:
1. Wariant inwestycyjny ma swoje uzasadnienie, w tym ekonomiczne i ruchowe. Obciązenie ruchem drogi wojewódzkiej pomiędzy Świeciem a Chojnicami jest spore - około 6 tys. pojazdów na dobę. Pytanie tylko, dlaczego nieopodal biegnąca droga krajowa Bydgoszcz - Człuchów - Kołobrzeg ma miejscami ledwie 3 tys. pojazdów na dobę i czy ruchu z drogi wojewódzkiej przez Tucholę nie da się przerzucić na drogę krajową. 2. Wariant inwestycyjny jest lepszy od wariantu zero lub zero-inwestycyjnego (czyli modernizacja ulic w Tucholi Ja mam wątpliwości, czy warto przy natężeniu ruchu 6 tys. na dobę budować obwodnicę za 100 mln. zł (zapewne z tych 6 tys, połwa ma interes w Tucholi, a więc obwodnica im na nic). 3. Brak wariantów alternatywnych W ujęciu mikro może i brak. Ale w ujęciu makro takie się znajdą. Pzdr. 2009/02/05 10:29:55
uki11
Przesadziłes troche!Wrogów przyrody należy raczej szukac gdzie indziej! Może ale tylko troszke. Nie muszę Ci chyba przypominać niedawnych nagłośnianych przykładów jak. np. wyrębów w rezerwacie szyndzielskim czy podobnych w puszczy Białowieskiej. To nie krasnoludki tam rżneły tylko nasi dzielni leśnicy. A później pojawi sie taki Leśnik i będzie wmawiał Polakom że mają być dumni ze spółki "Lasy Państwowe". 2009/02/05 15:11:36
Lubie dziewczyny - wystarczy wziąć rocznik statystyczny i popatrzeć jak wyglądały lasy po wojnie i jak wyglądają teraz. Zatrudniamy 26 tys. ludzi. Zdarzają się różni. Dokładnie tak samo jak wśród ekologów - i lepiej wykształceni i gorzej i z kręgosłupem moralnym i całkowicie go pozbawieni i pazerni na forsę i widzący również inne wartości... ot po prostu ludzie. Oceniać należy jednak po całości naszych dokonań a nie po wyskoku pojedynczego leśniczego czy nadleśniczego. A całościowy obraz działań leśników wystawia nam zupełnie przyzwoitą cenzurkę. A więc poczucie dumy może zagościć i w Twoim sercu.
A przy okazji... Lasy Państwowe póki co spółką nie są. pozdrawiam 2009/02/05 17:11:49
Leśnik_1
Całościowy obraz działań leśników wystawia nam zupełnie przyzwoitą cenzurkę. A więc poczucie dumy może zagościć i w Twoim sercu. Fakt producenci desek z was solidni, ale czy z tego jesteście tacy dumni? No chyba że może jednak możecie sie czymś pochwalić w dziedzinie ochrony przyrody. Ja znam jedynie wasze "osięgnięcia" takie jak : rżnięcie rezewartów, blokowanie objęcia Puszczy Białowieskiej parkiem narodowym, a to domagacie sie strzelania do bobrów, bo wam tamy w lasach robią , a to wilki chcecie odstrzeliwać bo wam chyba kore z drzew zgryzają, a to wmawiacie że lasy w beskidach trzeba wszystkie wyciąć , bo sie wam omyłkowo wszędzie świerk posadził (chociaż oficjalnie zwaliliście na korniki, które w beskidach bez umiaru sie rozmnarzają). Nie chce mi sie dalej wymieniać, ale może Ty znasz jakieś inne "osiągnięcia" ? 2009/02/05 19:55:45
Lubie dziewczynki
Znowu przesadzasz i częściowo mijasz sie z prawdą!!!! Z bobrem lesnicy to sie juz dawno pogodzili, wilka chronią (np: Puszcza Świętokrzyska ), a Beskidy to nie nasi leśnicy ogołocili z drzew w xix wieku !!! CO do Puszczy Białowieskiej i rezerwatów to zgadzam sie z tobą! 2009/02/05 20:31:35
Lubie_dziewczynki
Coś z Tobą nie do końca jest w porządku. Produkcji drewna się nie wstydzimy w końcu to naprawdę surowiec i ekologiczny i odnawialny a produkujemy go tak, że jego zasoby rosną a nie maleją. A jak rosną to znaczy, że lasów przybywa i na hektary i na wiek i na jakość. Bobrów nie jadamy i zupełnie nam nie przeszkadzają. Wilki tylko czasem jakiegoś oszołoma-ekologa zjedzą więc są po naszej stronie. Świerki jak uki Ci napisał są efektem mody XIX w. na eksport/import nasion w dowolnym kierunki i z dowolnego pochodzenia - taka wtedy była wiedza na ten temat. Dziś obowiązuje regionalizacja i ustawa o leśnym materiale rozmnożeniowym - więc strzał chybiony. Co do osiągnięć np. wzrost lesistości z 21 do 29% może być? wzrost średniego wieku drzewostanu do 57 lat. Z ostatnich osiągnięć wykonanie inwentaryzacji przyrodniczo-leśnej służącej określeniu obszarów Natura 2000. Ty znalazłeś sobie wrogów w osobie leśników my szukamy sprzymierzeńców wśród ekologów i udaje nam się to. A efekt? Wspólne działania przy określaniu zadań ochronnych dla obszarów naturowych, wspólnie pozyskane i wykorzystane środki na małą retencję, wspólna praca nad nowymi planami urządzania lasu określającymi zadania leśników na następne 10 lat. Bo zgoda buduje a niezgoda rujnuje. Tam gdzie jesteśmy winni pochylam głowę ale patrząc na polskie lasy czuję dumę - to dzieło leśników. Rezerwaty też są pod naszą ochroną i nie zdarzyło się aby z tych, których ja pilnuję choćby jeden kubik wyjechał. Nawet gdy wycinamy drzewa na polecenie Konsrewatora (zagrażające bezpieczeństwu na drodze (drzewa pochylone)) to wszystkie, co do jednego zostały wciągnięte do środka rezerwatu i tak pełnią swoją rolę jako drewno rozkładające się. A dęby to były. Więc nie wrzucaj do jednego worka wszystkich leśników, bo oni zaczną do jednego worka wrzucać ekologów. 2009/02/06 07:55:14
Leśnik
Jeśli taki duży postęp dokonuje sie w głowach leśników, no to was całkowicie. Tylko czy ten postęp nie dokonał sie tylko w głowach pojedynczych Leśników, bo jak słysze wypowiedzi leśników dla tv czy dla gazet to niestety jest gorzej niż piszesz. Większoś z was widząc las , nie widzi przyrody, tylko widzi KUBIKI... 2009/02/06 07:57:00
sory pośpiech - miało być
Jeśli taki duży postęp dokonuje sie w głowach leśników, no to was całkowicie popieram. 2009/02/06 09:12:49
Myślę, że to co budzi Twój sprzeciw to jednostki. Lasy Państwowe ewoluują jak wszystko wokół nas. Kubiki będą zawsze, bo są niezbędne ludziom i dają przychód za który realizowane są zadania z hodowli i ochrony. Jednak nie wydaje mi się aby którykolwiek leśnik stwierdził, że kubiki są ważniejsze od przyrody. Nie te czasy i nie ta świadomość.
pozdrawiam 2009/02/06 11:22:11
Info dla Adama Wajraka i wszystkich, którzy są głęboko zatroskani przyjęciem przez Sejm zapisów w ustawie o odrolnieniu gruntów rolnych w miastach.
Poniżej oficjalna interpretacja GDOŚ dotycząca nowego prawa ochrony środowiska i jego wpływu na niekontrolowaną i dziką zabudowę. Poniższa interpretacja wydaje sie, że powstrzyma dziką urbanizację miast, które nie posiadasją miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Czyli wreszcie coś dobrego. Pamiętajcie wszyscy o tym, co poniżej przeczytacie i reagujcie, gdy stwierdzicie, że ktoś chce zbudować jakieś badziejstwo niezgodnie z prawem. ---------------- Warszawa, 21 stycznia 2009 r. W związku z licznymi wątpliwościami dotyczącymi obowiązującej od dnia 15 listopada 2008 r. ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (Dz. U. Nr 199, poz. 1227), dalej ustawa, Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska przedstawia następującą interpretację. I. Art. 72 ust. 1 pkt 3 ustawy wprowadził obowiązek uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach przed wydaniem decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu - wydanej na podstawie ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. II. Ze względu na brak przepisów przejściowych odnoszących się do ww. kwestii w ustawie, obowiązek ten dotyczy wszystkich postępowań, które w dniu wejścia w życie ustawy są wszczęte, a nie są zakończone wydaniem ostatecznej decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. III. Nieuzyskanie decyzji środowiskowej stanowi podstawę do odmowy wydania decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, o czym organ wydający decyzję o warunkach zabudowy powinien poinformować wnioskodawcę. Aby zapobiec odmowie wydania decyzji o warunkach zabudowy, wnioskodawca powinien podjąć inicjatywę, która może przybrać następujące formy: 1) złożyć wniosek o zawieszenie postępowania o wydanie decyzji o warunkach zabudowy i rozpocząć procedurę uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach; 2) wycofać wniosek o wydanie decyzji o warunkach zabudowy oraz złożyć go ponownie z zastosowaniem od początku tego postępowania procedury uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. IV. Zgodnie z art. 75 ust. 1 pkt 2 ustawy starosta posiada kompetencje do wydawania decyzji środowiskowej w przypadku scalania wymiany lub podziału gruntów. Ponadto, na podstawie art. 156 ustawy w okresie jednego roku od dnia wejścia w życie ustawy wykonuje zadania regionalnego dyrektora ochrony środowiska w odniesieniu do przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko (tzw. II grupa), z wyłączeniem przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na obszar Natura 2000, w zakresie dotyczącym opinii w sprawie potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko i zakresu raportu ooś oraz uzgadniania warunków realizacji przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. Oznacza to, że starosta będzie działał w trybie art. 64 ust. 1 pkt 1 ustawy (jako organ wydający opinię przed postanowieniem o obowiązku przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko przedsięwzięcia mogącego potencjalnie oddziaływać na środowisko, czyli z tzw. II grupy lub o odstąpieniu od tego obowiązku), w trybie art. 77 ust. 1 pkt 1 ustawy (jako organ uzgadniający warunki realizacji przedsięwzięcia, jeżeli jest przeprowadzana ocena oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko dla przedsięwzięcia z II grupy) lub w trybie art. 90 ust. 1 ustawy (jako organ wydający postanowienie w sprawie uzgodnienia warunków realizacji przedsięwzięcia dla II grupy w ramach postępowania o wydanie pozwolenia na budowę i decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej). Dyrektor Departamentu Ocen Oddziaływania na Środowisko Ryszard Zakrzewski --------- 2009/02/06 12:30:00
Robercie jedno ale istotnie sprostowanie. Przytoczone przez Ciebie przepisy dotycza obszarow Natura 2000, czyli kilkunastu proc. kraju. "Ustawa odralniajaca" dotyczy wszystkich miast, ktore niekoniecznie maja Nature 2000. np Tykocin. Wiec moich obaw nie rozwiales. Ta ustawa nie zmusza samorzadow do spozadzenia panow i nie wiaze odrolnienia z ich wykonaniem. Czyli jak nie ma Natury i planu to jest katastrofa
2009/02/06 17:50:53
Na temat poruszony przez "leśnika1", Uki i lubie dziewczynki popieram 3 osobę - jak każdy tu feruje wyroki i robi głosowanie kto "super" a kto "fee".. Leśnikowi się przedstawię, gdyż nalezymy do tego samego worka - jako koledze po fachu powiem - i mam nadzieję, że świeższych idei tu dać nie można - jak jest gdy ktoś patrzy przez inny pryzmat. O LP się nie wypowiem - bo to lasy gospodarcze - nie muszę pouczać kolegi po fachu z czym się to wiąże (uczą nas tego samego w końcu) ale ta RÓŻNICA co do Puszczy Białowieskiej i poszerzenia parku - temat ten był omawiany wcześniej - ale jak widzę co pisze kolega po fachu to mnie skręca. Od kiedy szanowny kolego uczyli Cię jak zarządzać rezerwatem ścisłym, Puszczą która obchodzić będzie 600-lecie (jeśli dobrze liczę bo powiekszanie miało być na "urodziny") i po co gadasz o tych drągowinach i drzewostanach rębnych jesli to się ma nijak do siebie. Nie winie Cię. Mnie też szafują takimi rzeczami - tylko naprawdę "patrzeć" a "widzieć" to duża różnica. I nie mów, że porusza się temat ochrony - wiesz na czym polega ochrona lasu? na systemach walki ze szkodnikami! Litości - pojęcie szkodnik = kornik. Więc jak już poznasz i nauczysz się co to jest Ochrona ekosystemów, lasów i zwłaszcza perełek takich jak P.Białowieska to chętnie poczytam. Bo "ta" świadomość i "te" czasy o których ja piszę przez swój pryzmat doświadczeń wzbogacam kontaktami z ludźmi znającymi się na rzeczy a zwłaszcza na temacie Puszczy Białwoeiskiej - nie jako że ja mam na to wyłączność ale młodzi powinni brać przykład ze starszych ludzi z doświadczeniem. Odpowiednich ludzi. Nie mówię jako osoba uprzedzona do kolegów po fachu - ale może w walce należałoby znaleźć konsensus jakiś i może by szanowni leśnicy odpuścili sobie "rządzenie" tym czym się nie znają. Tak - mówię z pełną odpowiedzialnością - o hodowli sadzonek, pozyskaniu drewna itp wszystko wiedzą a jak zobaczą kawałek Puszczy Białowieskiej - jejku ile fajnego drewna.. nie jest tak?? O co oni walczą? O cięcia = kasa która idzie do LP (Skarbu Państwa). I ostatnie zdanie dot. kornika - fachowiec wypowiedział się tak : cięcia by zwalczać kornika - tak, mieli wyciąć kilka drzew, poprzestali na 15. By było tak równo, korzystniej... tak, widziałam te drzewa wycięte. Widziałam i będę widzieć długo - to nie walka z kornikami :( To po prostu chciwość i chamstwo.
Apel : proszę tu nie wypowiadać takich propagandowych gadek że lesnik dba o to i tamto - zgodzę się z jednym - dba i pozyskuje - tylko może więcej szacunku do drzew które nie zostały nasadzone przez leśników!! Pozdrawiam! 2009/02/06 19:46:32
Milc 23
Az mi się nie chce wierzyc, ze jestes leśnikiem! Krytykujmy prace lesników tam gdzie trzeba jak np: zarzadzanie Puszcza Białowieską, wycinki w rezerwatach przyrody, zręby zupełne , które wciąż można spotkać w cennych kompleksach lesnych jak np : Puszcza Solska czy Augustowska itp!Ale na Boga nie mozna z lesnika robić najwiekszego szkodnika przyrody !!!! Mam znajomych lesników w lasach spalskich czy w Puszczy Świetokrzyskiej i na prawde tam starają sie chronić przyrode! Jak pare lat temu rolnicy z okolic Spały chcieli strzelac do bobrów, to lesnicy powiedzieli NIE! W powrót bartnictwa w te lasy tez się zaangazowali min leśnicy !Kilka lat temu w lasach suchedniowskich po wielu latach nieobecności pojawił się wilk! I to lesnicy rozpoczeli badania tych zwierząt, informowali i starali sie uspokoić mieszkańców wsi by sie nie bali itd.!I wilk tam sie zadomowił, a teraz juz pojawił sie nawet w lasach sieradowickich! A zrealizowane juz programy małej retencji w lasach goleniowskich czy w Puszczy Pskiej! No więc z WAMI leśnikami nie jest chyba az tak źle jesli chodzi o ochrone przyrody! Moi znajomi leśnicy 30-40 latkowie inaczej juz mysla niż pokolenie 50-60 letnich lesników! Więc proszę nie przesadzajmy w tej krytyce!!!! Lubie dziewczynki Z tego co napisałeś to wnioskuje, że wiedze czerpiesz tylko z tv i gazet! Ale czasami trzeba taką wiedzę uzupełnić " pójściem w teren "! 2009/02/06 22:52:56
Hehe, nie ma co ukrywać, tytuł inż nauk lesnych nie hańbi - ale i bez wykształcenia przyrodniczego vel leśnego (np.p.A.Wajrak) można i też mieć poukładane... nie pochodze z rodziny leśników i to mnie uodpornilo i tak postawiło po drugiej stronie barykady - a przecież nie musiałam, nie? Jednakże nie trzeba mieć wykształcenia by umieć czytać ze zrozumieniem - może jednak nie dotarło do Ciebie Uki - z całym szacunkiem - ale RÓŻNICA między P.Augustowską, Piską, Goleniowska czy co tam jeszcze wymieniasz jest jak kijek do prasterego dębu z P.Białowieskiej - coś mam dziwne wrażenie że : albo nie widzisz różnicy i nie chcesz widziec (tak jak grono lesników,heh) albo nie znasz lasów. Mi się wydaje że porównanie lasu gosp. i P. Białowieskiej to kpina i nie wiem czy śmiać się czy płakać. Cieszą mnie jednostkowe opowiewieści Twoich znajomych (bez względu na wiek) ale mam mnóstwo kontr na takie przykłady... hmm.. co powiesz woj. Mazowieckie (nie podam miasta bo po co) leśnicy robią obławę na wilczycę z małymi? Dokończe (choc nie chcę byś miał koszmary) historia skończyła się na spaleniu ich żywcem - podpalili benzyną wilczycę z małymi, zgliszcza zostały. Nie musze dodawać cierpienia, skowytu palonych zwierząt i miny leśniczego - :] Wilki groziły ludności w pewnej małej miejscowości. A wilków było w sumie 3. Nie musze dodawać, że uprzedzenie do wilków jest stare jak świat. Że wiadomość, że są wilki rozpuścił leśnik i mysliwi (lub 2 w 1).Ludność się nie bała, o nie... z niewiedzy oczywiście. Bobry też tam były.. hmm... tak, zrobili na ich żermiu śmietnik - przecudowny widok cywilizacji - to ta.. hmm.. retencja ma być tak? Załatwili problem. Ja nie generalizuję. Znam uprzejmych, miłych leśników, bo mam ich 90% znajomych. Ale zachodzi tendencja (Ci 50-60 letni ida na emeryturę, zastępują ich Ci 30-40 letni, na naukach czyich jak nie na tych starych? tylko mi nie pisz, że nauka coś daje w terenie - jesteś mniej zielony niż byłes, ale i tak nie wiesz w co ręce włożyć - ot zapomniało się;). Ochrona przyrody nie równa się prowadzeniu biznesu państwowego - gospodarki leśnej. Nie można robić dwóch rzeczy na raz - a słowo "staramy się" to nie "udało się". Z "nami" leśnikami nie jest źle w ochronie... jest tragicznie. Wyuczone formułki - toż to wysoki poziom intelektualny, ale nie w tym rzecz. Młode moje pokolenie ma coś z tym zrobić. A idzie ku temu samemu jak przez pozostałe 100 lat było. Super - tylko mi niech nie gadają, ze sosny i świerka mamy za dużo - ha, kto to sadził? ja? no chyba nie - a trend mody minął, a syf został - mówię o tym syfie nie jako drzewostanach, bo co one winne - tylko o tym, jak lesnicy chcą w ciągu 100 lat zmienić na to co było wcześniej. Śmiechu warte.
A propos... może by tak samemu iść w ten "las" hmm? Wytykać błędy każdy każdemu ma prawo, ale najlepiej zacząć od samego siebie :) Dobrej nocy bez koszmarów! 2009/02/06 23:52:43
Minc23
Wiem jaka jest różńica między rezerwatem ścisłym BPN i lasem gospodarczym!I tez napisałem, ze sprzeciwiam sie polityce LP na terenie Puszczy Białowieskiej! Ale za bardzo chyba wrzucasz wszystkich leśnikow do 1 worka!Nie wiem jak wytrzymujesz swoja pracę? Od 20lat dużo podrózuje po Polsce, w terenie bywam więc często! I widze, ze dużo zmian na plus zaszło w "głowach" lesników! Żeby to mozna było powiedziec np: o meliorantach czy politykach, to byłoby fantastycznie ( w podejściu do ochrony przyrody )!!! A tak poza tym Puszcze: Piska czy Augustowska to nie sa takie sobie tylko zwykłe gospodarcze laski!!!! Puszcza Białowieska poza Parkiem Narodowym i rezerwatami przyrody w wielu miejscach wygląda dużo gorzej niż wyzej wymienione kompleksy leśne!I moze ciebie zdziwi, ale widziałem na zywo Puszcze Białowieską! Tak pisząc krzywdzisz wielu porzadnych leśników! A co ty robisz dla poprawy wizerunku leśnika, dla ochrony przyrody itp...? Bo jak dla mnie, to tylko narzekasz!!! Dobranoc 2009/02/07 00:24:17
Adam Wajrak napisał:
Robercie jedno ale istotnie sprostowanie. Przytoczone przez Ciebie przepisy dotycza obszarow Natura 2000 A gdzie Ty to masz napisane? Decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach nie dotyczy tylko obszarów Natura 2000. Jeśli gdzieś w poniższych zapisach znajdzisz coś o tym, że dotyczy to tylko obszarów N2000, to stawiam Ci piwo. Ustawa o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko z dnia 3 października 2008 opublikowano w Dz.U. z 7 listopada 2008 roku, Nr 199, poz. 1227 Rozdział 3 Decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach art. 71 1. Decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach określa środowiskowe uwarunkowania realizacji przedsięwzięcia. 2. Uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach jest wymagane dla planowanych: 1) przedsięwzięć mogących zawsze znacząco oddziaływać na środowisko; 2) przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko. art. 72 1. Wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach następuje przed uzyskaniem: (...) 3) decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu wydawanej na podstawie ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym; ---- Czyli jest tak - jeśli są miejscowe plany zagospodarowania terenu, to developer nie musi wykonywać raportu ooś, co jest nawet logiczne, bo raport ooś musiał być wykonany przed uchwaleniem planów miejscowych. Jeśli nie ma planów miejscowych, to developer może budować na podstawie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu, ale aby je uzyskać musi wykonać raport ooś. Czyli jesteśmy w domu. Koniec z dziką developerką, bo decyzja środowiskowa podlega konsultacjom, a WZiZT były do tej pory wydawane w zaciszy gabinetów. 2009/02/07 07:41:15
Milc 23
Zapomniałem wczoraj zapytac się! A czy powiadomiłeś właściwe organy państwowe o zabiciu wilka????Przecież to zwierze scisle chronione od przeszło 10 lat! Pewnie Tobie się nie chciało! Bo po co?? A może to tylko twoja stara opowieść?? Zastanów sie troche nad swoim postepowaniem!Bo najlepiej krytykować, samemu też nic nie robiąc ! 2009/02/07 09:51:52
Robercie. To ciekawe. czy to oznacza, ze budowa domu tez wymaga oos?
2009/02/07 12:32:09
Stawiam nadla, ale Robercie tu mi zwraca uwage klika osob sie na tym znajcych, ze w duzej mierze chaotycznej zabudowy nie dotyczy pojecie zawsze lub ptencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko. Wiec jestesmy w punkcie wyjscia
2009/02/07 13:41:01
:) Cóż za emocje wzbudziłam - akurat należe do osób, które nie będą i nie chcą pracować w zawodzie co mnie nie zwalnia z odpowiedzialności, że swoją przyszłość wiążę z ochroną przyrody i badaniami ku temu - stąd taka moja postawa. Mój szanowny kolego, ja nie chcę tu się bić z Tobą na słowa tylko zaznaczyć to co jest ignorowane. A zarzucanie mi czegoś z góry jest... dziecinne? nie wypowiadam się w wielu sprawach, ale jak napisałam - już leśnik zaczął jakieś bajki pisać, jak sielankowo. Ok - on niech pisze o lasach gospodarczych (kocham wszystkie, bez względu na ich "wiek" czy "naturalność" bo to ta różnica - że ludzie widzą całość a nie tylko pojedyncze drzewa) ale leśnicy pracujący w P.Białowieskiej chcą i uda im się przez kolejne 5 lat (na ten fakt dowiedzenia sie że pomysł spalił na panewce w tym roku jest mi ciężko przekazywać gdyż to bardzo może być prawdziwa inf) wrzucać do worka P.Augustowską, Solską i Białowieską. Tak jest - to jest rozumiane między nami leśnikami. Nie zmienisz mentalnosci ludzkiej czczą gadaniną jeśli nie jesteś ich "ziomalem", ale ja chciałam po prostu Ci wytłumaczyć kilka rzeczy. Ze kolega "leśnik1" reprezentuje tą stronę barykady - czasem nie ma się tego luksusu wyboru.
Narzekanie?? Nie - narzekać to znowu paplanina, którą może prowadzić szanowny pan poseł jakich wielu, człowiek nie związany ze sprawą. Ja poczuwam sie związana z ochrona P. Białowieskiej i znów się dowiedziałam "czemu nadl. Białowieża od tak sobie mówi bierzcie sobie" no tak, słowa się sprawdziły - sprawa powiększania parku na kolejne 5 lat odwleczona. Pesymistką bym była gdybym mówiła - że tak będzie w kółko. Tak nie ma prawa być!! Nie zaprzestanie być cięć, nagonki na kornika (chodziłam tygodniami i widziałam, że nie jest to tragednia dla lasu tylko płacz dla leśników, bo surowiec im się "marnuje"). Myślę, że zgadzasz się ze mną w tym względzie :) Co do wilków - poczułam sie urażona. Tak, jakbym była tam na miejscu by sie inaczej to skończylo (wykastrowałabym i spaliła żywcem leśnika!przyanajmniej był siedziała wyrok za słuszną sprawę) To było kilka lat temu i to jest historia z tych "cichych" gdzie leśnik rzadzi lasem (ma duże zaufanie wśród okolicznych mieszkańców jak w każdym miesjcu). Nie mogłam nic zrobić - a wiedz, że takich sytuacji jest mnóstwo. Każde zwierzę codzień potrzebuje pomocy. Był w toku plan stworzenia w tym miejscu użytku ekol. ale spalił on na panewce (jeszcze) przez administrację, geodetów i pieniądze. Jeśli nie ma się znajomych którzy cię wspiorą (a org. ekol. nie wystarcza) to tworzenie użyt.ekol (przypominam najniższa forma ochrony przyrody) ciągnie się latami - znajomy użytek tworzył 25 lat. Nie znaczy to że jak będe miała znaczną pozycję i zrobię na nich odpowiednie wrażenie to to nie powstanie. Ma dużą szansę. Więc mi nie pisz, że nic nie robię, że mi się nie chce itp. Radzę zastanowić się nad własnym - obrażanie ludzi na tym forum jest w złym tonie i uwazam w tym momencie że konwersacja dalsza zniża się poziomem niższym niz byśmy chcieli. Jako kobieta nie biorę tego na jakąś Twoją cechę charakteru lecz na wzbudzone negatywne emocje. I uwierz mi - mam ku temu odpowiednie przykłady by mówić tu o konkretnych działaniach - które nie są bajkami a rzeczywistoscią. Nie miałam wpływu na nią gdy się rodziłam, więc czas najwyższy wreszcie ją kształtowac, by dało się po prostu żyć. Cieszę się, że zwiedzasz z głowa P.Białowieską, napada śnieg na wtorek to i ja znów pochodzę, wyrywając się z rzeczywistości by na chwilę odpocząć. Życze takiej ucieczki wam wszystkim i miłego weekendu! :) 2009/02/07 13:42:23
Tak pisząc krzywdzisz wielu porzadnych leśników! A co ty robisz dla poprawy wizerunku leśnika, dla ochrony przyrody itp...?
Bez urazy Uki ale, to co napisałeś to pomieszanie z poplątaniem. Czego domagasz sie od Milc żeby siała propagandę na chwałę leśników. Nie trzeba robić NIC dla poprawy wizerunku leśników. Wystarczy że leśnicy zmienią swoje podejście do zarządzanych lasów, a wtedy ludzie to zauważą i automatycznie poprawi sie wizerunek leśników. Naprawdę nie o to chodzi żeby pisać pochwalne peany na ich cześć... 2009/02/07 16:44:23
Adam Wajrak napisał:
Stawiam nadla, ale Robercie tu mi zwraca uwage klika osob sie na tym znajcych, ze w duzej mierze chaotycznej zabudowy nie dotyczy pojecie zawsze lub ptencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko. Wiec jestesmy w punkcie wyjscia Jak tak dalej pójdzie, to będziesz musiał postawić dwa piwa, a nie jedno. Art 71 określa ogólnie dla jakich przedsięwziec trzeba uzyskać decyzję środowiskową, gdyż nie da się w ustawie przewidzieć wszystkich możliwych przedsięwzięć (np. budowa pola golfowego lub trasy dla quadów). Art 72 okresla imiennie kilka inwestycji, dla których decyzja środowiskowa jest wymagana. artykuł 72 jest mocniejszy od 71 ogólnego. Jeśli developer będzie usiłował udowodnić, że jego dom nie oddziaływuje na środowisko i nie musi uzyskac decyzji środowiskowej, to jest art 72, który okresla ściśle, ze by dostać wzizt musi po mieć prawomocną decyzję środowiskową. Koniec i kropka. Tego astykułu nie ominie. Teraz czym innym jest obowiązek wykonania raportu ooś, gdyż nie każda inwestycja podlegająca procedurze środowiskowej musi miec raport ooś. Raport taki jest tylko częścią dokumentacji potrzebnej do uzyskania decyzji środowiskowej. Zapewne budując dom jednorodzinny, nie trzeba będzie sporządzac raportu ooś, a jedynie uzyskac decyzję środowiskową. Budując osiedle na obszarach przyrodniczych, trzeba będzie wykonac też raport ooś. O tym czy raport ooś jest wymagany decyduje ... nie wiem kto - wojewoda lub prezydent miasta. 2009/02/07 16:48:20
O tym czy raport ooś jest wymagany decyduje ... nie wiem kto - wojewoda lub prezydent miasta.
A może inspektor sanitarny? Na pewno budowa większego osiedla będzie wymagała też raportu do uzyskania decyzji środowiskowej. 2009/02/07 17:50:42
milc23
"...a jak zobaczą kawałek Puszczy Białowieskiej - jejku ile fajnego drewna.. nie jest tak?? " NIE, nie jest tak. Gdy wchodzę do Boru czapkę uchylam nie przed kubikami i drewnem tam rosnącym ale przed dziełem Bożym, przed potęgą, przed bogactwem gatunków i tym wszystkim co powoduje, że i maleńka mróweczka i żubr dostojny i dęby kilkusetletnie żyją razem i są od siebie zależne. W rezerwatach robię tylko to co w planie ochrony napisano i tylko po to aby był jak najdłużej w tym celu w jakim go powołano. Ze szkodnikami walczę ale nie mam chęci zabicia ostatniego kornika na tym świecie, bo i on jest potrzebny. Posusz pojedynczy pozostawiam i leżaniny nie wywożę aby organizmy w nim żyjące szansę przeżycia miały. Granice zrębów wyznaczając widzę gatunki chronione i pozostawiam biogrupy i ekotony (stanowiska lilii złotogłów ostatnio pozostawiliśmy mimo, że w planach urządzania przez ministra podpisanych zrąb był w tym miejscu, olsy zostały do naturalnego rozpadu jako powierzchnie badawcze ale... NGO które miało badania prowadzić jakoś garnąć się do tej roboty nie garnie - widać nie opłaca się). Więc odpuść koleżanko, bo "słuchać hadko". Co do wilków w woj. Mazowieckim spalonych przez leśników ... wybacz ale nie wierzę -podaj konkrety!! Użytek ekologiczny dla wilków? No cóż... każdy ma inne wyobrażenie o ochronie. Wg mnie wilków użytkiem się nie da ochronić... za ruchliwe są... chyba, że to miał być np. użytek o powierzchni 5-7 tys. ha (minimum). To i się nie dziwię, że tak długo trwa jego tworzenie - zapewne kilka gmin. Normalnie wystarczy uchwała rady gminy - ot przekonać 20- 25 osób i masz (możesz też ograniczyć się do przekonania jednej... wojewody). Do tego przeciętne NGO w zupełności wystarczy, a jak do tego poprze to miejscowy nadleśniczy to po roku masz to co chciałaś. Za zaśmiecanie żeremi też raczej leśnicy nie odpowiadają - ja wywożę z lasów 75 ton śmieci rocznie a wcale tego nie widać - ot niewychowani ludzie... pazerni na pieniądze. Dwa lata temu złapałem pana który mercedesem, kabrioletem sportowym (takim za jakieś 300 - 400 tys. może więcej - nie znam się) dwa worki ze śmieciami wywoził do lasu - jak mi powiedział ... z oszczędności ( w tym czasie ok. 12zł. za oba worki). Co do leśników i ich działań nie będę powtarzał swoich argumentów. Poczytaj powyżej. Nie musisz się z tym zgadzać - widać Twoi znajomi są inni niż moi. pozdrawiam 2009/02/07 19:14:40
Może i w Twoim przypadku tak nie jest, ale nie obraź się - nie mówię ad persona przecież, nikogo nie oskarżam osobiście - ale miła ta bajka na dobranoc jak piszesz o mróweczce, o korniku... kurcze, ja wiem, że tego nie da się przeskoczyć w lasach gospodarczych. Przecież wiem i rozumiem na czym to stoi i nie chodzi o to, by zmieniać drzewostan gospodarczy dla desek i mebli (każdy lubi drewno i ja też mam je wkoło siebie). Mogłabym się czepnąć zarządzania lasami - ale za mało w tym siedze, nie zajmuję się na codzień, nie mam w tym doświadczenia - ale chodzi mi właśnie o mentalność co do pewnych rejonów Polski i pracy leśników tam. Wierzę i ufam, że są tacy jak Ty (co kochają wszystko i czołobitność składają powalonej sośnie), ale nie podoba mi się tekst ludzi odpowiadających za kształtowanie ludzkich umysłów "że nas nie stać na ochronę". Niemcy już zaczęli chronić swoje lasy gospodarcze i traktować je jak parki narodowe wzdłuż autostrad - inna polityka tworzenia tych parków narod. ale szczegół. Nie chcę by moje pokolenie i przyszłe widziały park narodowy w formie 80 letniego drzewostanu wzdłuż drogi (bo my autostrad nie mamy tylu). Nie chcę pustyń ekologicznych i tyle.
Co do wilka - sprawa oddzielna by stworzyc uzytek ekol. dla niego a inny dla rzadkich, starych łęgów - bo chodzi o to drugie. Drzewa piękne, okolica dobrze zachowana, ale ciągle przekształcana - są śmieci, a obok lata stała para błotniaków łąkowych. Ludziom tamtejszym to wisi. Chcieliśmy zrobić użytek - tak jak pisałam - ludzie się nie znają i zwalają wszystko na to by robic to samemu - ludzie tam nie znają ustaw, nic - pieniądze na geodetów, pomiary i to nie rok. Nie poprze tego też lesniczy bo z nim rozmawiałam - nie podał argumentów. Długo by pisac, ale jest ciężko:/ A odmowy po kilku latach mogą człowieka zniechęcić, ale to nic. Nie mówię też by leśnicy zajmowali się sprzątaniem - jasne, ale bardziej chciałabym zawalczyć o świadomość ludzką (na którą wpływ mają jakkolwiek też media) - że to stawik, drzewa, bobry - których leśniczy nie chce - ludzie nie przyrodniczo ustosunkowani - nie wiem jak ich nazwać - nic nie robią. Takich miejsc jest tysiące i więcej w Polsce, a niewielu chce się tym porzadnie zająć. A moi znajomi myślą pewnie jak Twoi, jak ja i Ty (przynajmniej po części) a i tak trzeba robić swoje. Rozumiem to - ale świadomość ludzi zamkniętych na wiedze i to co "nowe" pozostanie. I nie wyczytają tego z ZHL i jakiś tabel które Ty używasz, by chronic las. Sorry, ale zdanie "robię tylko to, co w planie ochrony napisano" znam ten plan i mnie to kuje w oczy. Budować drzewostan tez można z Zasad Hodowli jak przez dziesiątki lat - bez porównania - jałowością świeci. Pozdrawiam! 2009/02/07 19:56:44
Milc23
"ale nie podoba mi się tekst ludzi odpowiadających za kształtowanie ludzkich umysłów "że nas nie stać na ochronę". Niemcy już zaczęli chronić swoje lasy gospodarcze i traktować je jak parki narodowe wzdłuż autostrad" No cóż, byłem czas jakiś w Finlandi. Leśnik, który mnie oprowadzał zapytany dlaczego nie ma w składzie uprawy dębów odpowiedział jednym słowem "łosie". Gdy opowiedziałem o sposobach zabezpieczania uśmiechnął się smutno i powiedział "nas na to nie stać" - tak więc ani to takie piękne za granicą ani tak oderwane od uwarunkowań finansowych (vide lasy tropikalne). "Nie poprze tego też lesniczy bo z nim rozmawiałam - nie podał argumentów. Długo by pisac, ale jest ciężko:/ A odmowy po kilku latach mogą człowieka zniechęcić, ale to nic. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo ale... musimy to robić właśnie po to aby nasze dzieci i wnuki.... Miej cierpliwość a poprzeć to musi nadleśniczy. Trzeba się zaprzyjaźnić i będzie łatwiej. Ja swoje kontakty z NGO budowałem 2 lata. I to nie była czcza gadanina i klepanie po plecach ale konkretne działania. I tak nie przekonałem wszystkich - cóż, życie :). "Sorry, ale zdanie "robię tylko to, co w planie ochrony napisano" znam ten plan i mnie to kuje w oczy." No cóż plany pisze lub gdy rezerwatem zarządza nadleśniczy przynajmniej konsultuje dyrektor RDOŚ - tu też trzeba kierować uwagi art. 13, 18 i 19 ust. o ochronie przyrody. Ma on zawsze obowiązek robić to w porozumieniu ze społeczeństwem (art. 19 1a) i nie wolno tego zlekceważyć. Ta sama zasada dotyczy Planów Urządzania Lasu. Jeśli NGO ten etap prześpi to może mieć pretensje do siebie. Ja "swoje" NGO wcześniej wciągnąłem do współpracy. W efekcie uwagi uzgodniliśmy przed I KTG co mnie dało komfort, że mi nikt mieszać na KTG nie będzie a im, że ich uwagi na 100% zostaną przedyskutowane i w części uwzględnione. Oczywiście nie zamknęło to drogi do dalszych uwag itd ale zdecydowanie posłużyło i im i mnie. A budować drzewostan wg ZHL można również tak aby za 500 lat nowa Puszcza "Białowieszczańska" była - trzeba tylko chcieć - to są znowu indywidualne sprawy. Wg mnie jednak coraz rzadziej mamy do czynienia z "szewcami" w naszym zawodzie. Coraz częściej leśnicy sięgają po inne czynności niż proste wycinanie i chwała im za to. Z przykrością jednak zauważam coraz częściej wśród młodych leśników odcisk naszych czasów: "ja pracuję od 7 do 15". Po 15 to już nie leśnik. :( pozdrawiam 2009/02/07 20:31:15
Robercie pytalem naszego kolegi Przemka, bo mnie to zaintesowalo - wojt decyduje o tym. Postawie Ci caly browar bradzo chetnie. Sam wiesz
2009/02/08 03:46:48
Wójt, to chyba w mniejszych mieścinach.
Kto decyduje o tym, czy wymagany jest raport ooś do decyzji środowiskowej w takich miastach, jak Warszawa, czy Kraków? Ale to szczegół. Wraz z nowym prawem środowiskowym dostaliśmy do ręki oręż do walki z dziką developerką. Zobaczymy jak się to sprawdzi w praktyce, bo nawet najlepsze prawo nic nie znaczy, jeśli nie zmieni się mentalności ludzi. Wszystko może się dziać pod stołem i dowiesz się o tym, że ktoś dostał wzizt (oraz decyzję środowiskową) na blokowisko na bagnach, gdy developer zacznie grodzić teren. Będzie się zdarzać zapewne też tak, że jakiś developer dostanie zgodę na zbudowanie wielkiego osiedla i wydana zostanie mu decyzja środowiskowa bez raportu o oddziaływaniu na środowisko (wszak urzędnicy też ludzie i z czegoś żyć muszą). Tu jest jednak pole do popisu dla czwartej władzy (czyli NGO) oraz piątej (czyli mediów - nie wiem, czy wiesz Adamie, ale NGO już zwaliły Was z 4 na 5 miejsce), by przy pomocy trzeciej władzy zaprowadzić porządek i zmusić developerów i urzędników do poszanowania przestrzeni. Ja mam nadzieję, że w końcu skończy się psucie miast dziką i nieprzemyślaną zabudową. No i oczywiście uniemozliwi się budowe tam, gdzie budowac się nie powinno ze wzgledów środowiskowo-przyrodniczych. 2009/02/08 19:29:15
~robert_c
Jeśli mogę się wtrącić to znalazłam link z odpowiedzią na Pana pytanie - www.funduszestrukturalne.gov.pl/NR/rdonlyres/33C31156-BC33-4039-816B-080BE9FAB4EF/49348/OcenyoddziaywanianarodowiskoarozwjdrgTomaszPodgajn.pdf W tej prezentacji na stronie 25 jest wszystko napisane od wójta i starosty po RDOŚ wedle art. 77. a w Warszawie będzie odpowiadał za to prezydent miasta lub RDLP. ~leśnik 1 Z nadleśniczym może i będę musiała się zaprzyjaźnić, ale ile ja będę musiała z nim wypić by mnie polubił? ;) W sumie może i masz rację z tym NGO - będę musiała wniknać głębiej i "swego" też znaleźć, choć stronie od wszelkiej polityki to czasem się inaczej nie da - bo teraz nie można się od tego odciąć. Mimo że czasem wydaje mi sie, że mniej polityki w niektórych sprawach by wręcz je przyspieszało, a jak narazie się spowalnia (znów wrócę myslami do BPN). "I to nie była czcza gadanina i klepanie po plecach ale konkretne działania. I tak nie przekonałem wszystkich - cóż, życie :)" A pochwal się, o jakich konkretnych działaniach mówisz? :) Coś się udało stworzyć, jakiś użyt. ekologiczny moze? :) Zastanawiam się też, czy nie na wstępie zapisac sie do organizacji ekologicznej - takiej mądrej, ale nie jestem pewna czy to mi bardziej nie utrudni życia, gdy będą mnie traktować jak "szalonego ekologa", o których już się zmieniła drastycznie opinia i ciężko o posłuch takim ludziom, którzy więcej myślą niż krzyczą. "Z przykrością jednak zauważam coraz częściej wśród młodych leśników odcisk naszych czasów: "ja pracuję od 7 do 15"" Lepiej tak niż "ja myślę od 7 do 15" ;) choc będąc przez kilka dni w terenie z pilarnką nie zazdroszczę - choć i tak leśnik po st. wyższych nie trafia do ZULi, ale ktoś to musi robić, a praca cholernie ciężka nawet do tej 11stej :( pozdrawiam! 2009/02/08 21:54:03
może trafisz na niepijącego ;)) . Ja już pisałem ... różnie może być z tym trafianiem ale nie należy tracić nadziei ;))). Co do NGO to na pewno będzie łatwiej w "kupie" niż pojedynczo. Co do "szalonego ekologa" - warto szukać kompromisów i jednak czasami ustąpić (dotyczy to obu stron) - wtedy jest znacznie łatwiej i ... znacznie więcej można zdziałać (z obu stron).
Użytków nie stworzyliśmy - mam ambiwalentny stosunek do tej formy ochrony (jest ona moim zdaniem absolutnie nieskuteczna). Zrealizowaliśmy zadania z małej retencji (budowa zastawek) za ponad 60 tys. z tego 20 z LP a pozostałe z EcoFunduszu (ani LP ani NGO samotnie tej forsy by nie dostało a wspólny wniosek przyniósł efekt!!). Opracowaliśmy z NGO i przedstawicielami MOŚ założenia do planu ochrony N2000 oraz wykaz zadań niezbędnych do wykonania wokół tego obszaru (głównie szkolenia dla rolników i władz samorządowych wskazujące SZANSE związane i N2000 a nie tylko ograniczenia, którymi się karmi ludzi i które budzą niepokój i opór przy ustanawianiu tych obszarów). Wskazaliśmy przy okazji MOŚ błędy popełniane przy tworzeniu N2000 - np. brak transparentności przy określaniu granic N2000 i brak chęci współpracy z ludnością lokalną - co potem się mści na funkcjonowaniu obszaru. Jak całe Lasy braliśmy baaardzo aktywny udział w inwentaryzacji przyrodniczo leśnej co zaowocowało bardzo konkretnymi decyzjami. Na wniosek NGO odstąpiliśmy od planowanego zrębu w olsach i utworzyliśmy powierzchnię badawczą (jak pisałem wcześniej brakuje teraz zainteresowania tą powierzchnią :( ). O wspólnych akcjach edukacyjnych nie będę wspominał, bo to oczywiste. O PUL już pisałem. Poza próbą oddziaływania na MOŚ i wspomnianą powierzchnią badawczą generalnie efekty są miłe dla obu stron. I jeśli tylko coś się nie popsuje to... lata współpracy przed nami i masę roboty przerobimy (mam nadzieję). pozdrawiam i ... trzymam kciuki 2009/02/08 22:08:08
a z tymi godzinami pracy....
Dla mnie bycie leśnikiem to sposób myślenia, to sposób życia. Jestem nim i rano i w godzinach pracy i w nocy. Niestety młodzi ludzie tak już nie myślą. Oni przychodzą do lasu do... pracy. I niby to normalne i oczywiste ale... . Las nie przestaje "być" po godzinie 15. Gdy leśniczy mówi, że o 1 w nocy nie pojedzie do pożaru, bo on jest po pracy i ma prawo odpocząć a od gaszenia są strażacy a wogóle to może wcale nie u niego się pali tylko u sąsiada to... mam mord w oczach i sercu. Tam przecież płonie las... Pamiętam Rudy Raciborskie i opowieść o płaczącym leśniczym któremu spłonęło całe leśnictwo. Leśnictwo które przejął od swojego ojca, który przepracował tam 40 lat. Czasy i ludzie się zmieniają... ja za tymi zmianami jakby nie nadążam. uśmiechy 2009/02/09 12:33:40
A ja szukam kontaktu z ekspertem od ekologii/zabiegów ochronnych mokrych łąk. Najlepiej ktoś z Podlaskiego.
Po za tym b. ciekawy blog. 2009/02/10 15:29:57
@ Adam.Wajrak
Mam 2 ha łąki nad Jeziorem Dreństwo. Nie jestem rolnikiem, nie zależy mi na sianie. Chcę prowadzić ten uroczy zakątek w sposób ekologicznie optymalny. Po pierwsze chciałbym się upewnić jak często i kiedy kosić łąkę w mojej konkretnej sytuacji, aby nie dopuścić do zarastania wierzbą, brzozą itp. Teraz koszę tylko raz, w sierpniu, a siano tutejszy rolnik za skoszenie kosiarką zabiera na podściał. Teren jest czasami wiosną cześciowo zalewany od jeziora, a są lata kiedy nawet w sierpniu jest b. mokro, także koszenie maszyną niemożliwe. Druga sprawa: w ubiegłym roku musiałem wykonać trochę zabiegów kosmetycznych na stawie, który jest na łace (wykopanym przez poprzedniego właściciela), i chciałbym utworzone skarpy obsiać trawą - gdzie mogę nabyć nasiona najlepiej pasujace do mojej ekologicznej łąki? 2009/02/14 11:37:14
Bardzo dobrze Pan postepuje. Koszenie po sezonie legowy, nic dodac nic ujac Co do nasion to zastoswal bym zwykla mieszanke lakowa.
2009/02/15 23:56:16
Jeśli można dodać coś w kwestii koszenia łąki bez nastawiania się na siano. Termin "po zakończeniu okresu lęgowego" nie jest zbyt precyzyjny. Sugerowałbym koszenie najwcześniej w drugiej połowie sierpnia, a może i we wrześniu. Poza tym warto zorientować się co ciekawego jest żyje na tej łące (ptaki, może motyle albo jakieś rośliny lub całe siedlisko jest wartościowe). Wtedy łatwej byłoby dopasować zabiegi. Być może wystarczyłoby skosić tę łąkę raz na dwa lata.
Odnośnie dyskusji "leśnicy a ochrona przyrody" chciałbym zwrócić uwagę na jej jednostronność. Najczęściej to leśnik jest tym złym, którego trzeba zganić. Jakoś w tym wszystkim brakuje mi opinii o służbach i organach ochrony przyrody. Czyżby one dobrze wypełniały swoje zadania i obowiązki? Dlaczego opinia publiczna dowiaduje się przede wszystkim o poczynaniach leśników? A przecież leśnik nie ma prawa wyciąć choćby jednego drzewa w rezerwacie, jeśli konserwator przyrody nie wyda mu na to zgody. Piszecie o marnych zapisach odnoszących się do rezerwatów przyrody w planach urządzania nadleśnictw. Ale przecież to minister środowiska (kiedyś ochrony środowiska) zatwierdza te PUL-e. Dlaczego Waszym zdaniem puszcza taki chłam w obieg? I dlaczego konsekwencje tego mają ponosić leśnicy? A że ponoszą nie mam wątpliwości. Medialne doniesienia informujące o tym, że to konserwator zezwala na wycinkę drzew w rezerwacie należą do nielicznych, dotyczą przede wszystkim Puszczy Białowieskiej, ale przecież w reszcie kraju konserwatorzy również przez długie lata wydawali takie zgody. Przeważnie słyszy się, że to leśnicy tną w rezerwacie. I jeszcze jedno pytanie. Czy słyszeliście kiedyś, by ktoś ze służb czy organów ochrony przyrody poniósł konsekwencje tego, że cel ochrony rezerwat przepadł? Nie udało się go utrzymać, zachować, zarósł, zalało go lub się wyprowadził, różnie może być, ale konsekwencji brak. Mam wrażenie, że "przejechać się" po leśnikach jest łatwo, a w dzisiejszych czasach nie trzeba do tego specjalnej odwagi. Dlaczego jednak tak rzadko krytykuje się osoby odpowiedzialne za ochronę przyrody, czyżby po tej stronie wszystko było w porządku? 2009/03/05 14:15:27
Panie Wajrak, ciekaw jestem, czy złożył już Pan obywatelski donos prof. Kleiberowi na niesłusznych geologów z PAN mających czelność głosić "kłamstwo klimatyczne" czyli wątpić w jedynie słuszną wersję podawaną do wierzenia przez IPCC?
(link poniżej) doskonaleszare.blox.pl/2009/02/Ignorancja-Komitetu-Nauk-Geologicznych-PAN.html a jeśli tak, to czy prof. Kleiber podjął już kroki w celi zdyscyplinowania nieuświadomionych naukowców, czy też uznał, że należy ich zamilczeć na śmierć? 2009/12/11 11:40:39
"Jeśli mamy się bawić w walkę z emisją CO2, to chyba najwyższy czas uwzględnić lasy, które go pochłaniają! (UE patrzy tylko na emisje danego kraju, a nie uwzględnia jego powierzchni leśnych)
1) Polska nie powinna być zmuszana do kupowania praw do emisji CO2, bo więcej go pochłania niż produkuje. *Powierzchnia Polski: 31 190 400 ha *% powierzchni leśnych: 28,90% *Powierzchnia lasów: 9 014 026 ha *Średnioroczna akumulacja CO2 przez 1ha lasu sosnowego (takie dominują w Polsce): 30 ton CO2 (Żródło: cepl.sggw.pl/wydawnictwa/sim21_pdf/243_sim21.pdf Choć niektóre źródła podają ,że jest to 150-250 ton!: odr.zetobi.com.pl/ochrona/ochr025.htm *Akumulacja CO2 przez polskie lasy (dla skromnych 30 ton CO2 rocznie): 270 420 768 ton CO2 *Emisja CO2 przez Polskę w 2008 roku: 207 200 000 ton CO2 PER SALDO ZLIKWIDOWALIŚMY CO2 Z ATMOSFERY! 63 220 768 ton CO2 Uwaga: W wyliczeniu wzięto pod uwagę same lasy, a przecież tereny rolne i zieleń w miastach też pochłaniają CO2!!!!! 2) CO2 jest i tak bardzo mało w atmosferze, bo tylko 0,03%!!! (Żródło: www.imgw.pl/wl/internet/zz/klimat/0202_sklad .html www.imgw.pl/wl/internet/zz/klimat/_0202_sklad/sklad_powietrza.gi f) Ponadto emisja przez człowieka stanowi ledwo 1% CO2 w atmosferze. Masa całego CO2 w atmosferze Ziemi to (3 000 gigaton), 3×10^15 kg (en.wikipedia.org/wiki/Carbon_dioxide), a roczna emisja przez całą ludzkość to 30 mld ton (3x10^13 kg) (Tak podają gazety), czyli 1%.... Czyli aby podwoić ilość CO2 w atmosferze potrzebowalibyśmy 100 lat (przy założeniu, że roślinność nie pochłania CO2 wcale ;) a udział CO2 w atmosferze zwiekszyłby się z 0,03% do 0,06%, czyli całe nic! ;) " 2010/03/04 12:56:15
Panie, dlaczego niby Pan Wildstein nie miałby wypowiadać sie o Ekoterrorze? moim zdaniem pokazał rzetelnie i ciekawie temat a że on nie mieści się on w pana kategoriach postrzegania rzeczywistości to pana sprawa. Oczekuje pan że przeciętny Kowalski bedzie studiował opasłe tomy naukowców aby się przekonac czy mają rację? Od tego są dziennikarze a kazdy niech oceni to we własnym zakresie kierując się zdrowym rozsądkiem. Moim zdaniem Wildstein zachował obiektywizm. Rzecz w tym że wiekszosc ludzi nie chce służyć 'nowej religii planety' i płacic kolejny podatek tylko dlatego że modele komputerowe IPCC coś pokazały. Jesli Pan chce płacic za zmiany klimatu pana sprawa ale niech pan nie zmusza do tego innych i nie odbiera im prawa głosu. Natomaist ten apel organizacji ekologicznych, które poczuły się dotknięte programem a nie powinny to naprawdę żenada...
|
|
Jak mawia mój znajomy: Większość ludzi musi sama się przekonać na własnej skórze, że człowiek jest najwięszym zagrożeniem dla przyrody i siebie, bo nic do nich nie dociera. Dlatego upadek cywilizacyjny spowodowany zniszczeniem środowiska jest nieuniknioną drogą do zrozumienia. Innej drogi nie ma. Koniec kropka.