Blog > Komentarze do wpisu
Kandydaci i głuszec


  Piotr Semka na swym blogu czepił się mnie, że nie oburzam się, gdy profesor Władysław Bartoszewski wyśmiewa miłość do zwierząt Jarosława Kaczyńskiego. Nie oburzam się, to prawda, bo mam wątpliwości co do tej miłości.

 Być może ogranicza się ona do kota w domu. Nie widziałem jej jakoś, gdy Jarosław Kaczyński był premierem. Nie hamował swego ministra środowiska Jana Szyszki, gdy ten za wszelką cenę chciał udowodnić, że walenie śrutem do tokujących, czyli chcących założyć rodzinę słonek to "piękna tradycja". A już zupełnie nie widziałem jej nad Rospudą. Tam premier Kaczyński ze wszech miar wspierał rozjechanie spychaczami domu tak rzadkich zwierząt jak wilk, ryś, dzięcioł białogrzbiety czy głuszec.

 O głuszcu, pięknym ptaku, w Polsce wymierającym niebywale szybko, wspominam nie bez przyczyny. Na głuszce z kolei do Rosji jeździł polować marszałek Bronisław Komorowski wraz z Januszem Palikotem. Jak przechwala się na swoim blogu poseł Palikot, jemu udało się zabić otumanionego godową pieśnią ptaka (co za wyczyn, pogratulować i czekam na relacje ze strzelania do słoni).

 Komorowskiemu nie udało się głuszca ukatrupić, choć podejrzewam, że bardzo się starał. Tu trzeba przypomnieć, że  Kaczyńskiemu też nie udało się rozgnieść lasu i torfowisk, gdzie głuszce mieszkają, choć też się bardzo starał. Wiec jakby znów temat miłości do braci mniejszych wrócił, proszę pamiętać o głuszcu. To symbol stosunku obydwu czołowych kandydatów do przyrody i zwierząt.
środa, 19 maja 2010, adam.wajrak

Polecane wpisy

  • Drogowcy: Wszystko przez tę ekologię!

    Będzie problem z budową dróg i oddaniem ich w terminie. I to poważny. Mogę to przepowiedzieć ze stuprocentową pewnością. Tak jest zawsze gdy drogowcy zaczynają

  • Ty polski bocianie zacofany!

    - Można promować Polskę jako kraj nowoczesny bez bocianów i folkloru - mówią twórcy z Platige Image, którzy przygotowali billboardy i animacje na berlińskie tar

  • Łosie nad Biebrzą, czyli o niepokoju

    Byłem przekonany, że do sprawy "naukowego" odstrzału łosi z unikalnej biebrzańskiej populacji nie będę musiał wracać. Dość jasno napisałem co o tym my

Komentarze
2010/05/20 10:59:28
ale coś/kogoś trzeba wybrać-znowu mam iść do urny w białych rękawiczkach???
-
2010/05/20 17:20:00
Jeśli polował na głuszce w Rosji to tam te polowania są najwyraźniej legalne. W związku z czym nie widzę różnicy między legalnym polowanie na głuszce w Rosji, słonie w Kenii czy jelenie w Polsce. Przynajmniej z prawnego punktu widzenia. Osobiście również miałbym skrupuły ale to tylko czysto subiektywna ocena postawy myśliwego i nie bardzo widzę jak z tego zrobić wadę u polityka.
-
2010/05/20 21:16:03
JEŹDZIEC_APOKALIPSY

To, że coś jest legalne z punktu widzenia prawa, nie znaczy, że jest etyczne czy nawet logiczne. Trzeba umieć samemu oceniać jakie są skutki takiego działania. Może w Rosji głuszców jest jak u nas lisów. Wtedy jest to mniejsze zło niż strzelanie do głuszców w Polsce, ale zło.
W Kenii polowanie na słonie jest całkowicie zabronione. Pytanie, co z tego?
Prawo zawsze można zmienić. Jest to tylko papier.
-
2010/05/31 15:11:56
Jeśli coś jest legalne, to nie można mieć do ludzi pretensji, że to robią. To już jest bardzo dowolna interpretacja co jest etyczne a co nie. Należy przestrzegać prawa które aktualnie obowiązuje i tyle. Z człowiekiem legalnie polującym można się nie zgadzać ale uznać to za jego wadę, to nieporozumienie. Nie każdy musi dogłębnie analizować aspekty życia, które akurat nas interesują. Wszystkiego się nie da ogarnąć i nie można być specjalistą w każdej dziedzinie. Komorowski jest politykiem i nie musi być obrońcą praw zwierząt czy znawcą świata przyrody. Wystarczy, że posiada wiedzę, która umożliwiła mu zdanie testów koniecznych do przystąpienia do PZŁ. A prawo może zmienić każdy nie tylko ci, którzy chcą polować. Wystarczy przygotować projekt, zebrać odpowiednią ilość podpisów i skierować go do rozpatrzenia przez parlament.
-
2010/06/02 22:22:05
Nie trzeba być żadnym specjalistą. Wystarczy zdrowa logika. Ja jestem laikiem i wiem, że zabijanie to zabijanie, czy jest na to zgoda, czy nie. Wiem, że jeżeli czyni się cokolwiek kosztem natury to ma to jakieś efekty i trzeba będzie za to zapłacić. Takie są prawa natury i fizyki.W naturze nie ma próżni. Proste jest drut. Nawet dla dziecka. Nie trzeba się znać na polityce czy na przyrodzie.
-
2010/06/04 14:16:45
Cieszę się, że dla ciebie wszystko jest takie proste, nieskomplikowane i jednowymiarowe. Jednak dla mnie, i zapewne wielu innych ludzi, ta i inne sprawy nie są tak oczywiste. Skoro zabijanie to zabijanie bez względu na okoliczności, to zastanawiam się jak zapatrujesz się na kwestię mordowania milion much, komarów czy innych owadów czasem nawet przypadkowych i niewinnych. I to z premedytacją i nie bez wpływu na środowisko naturalne. Jaka jest różnica między Komorowskim, który czasem sobie coś sam ustrzeli a każdym innym kandydatem, który wyręcza się rzeźnikami? Nie trzeba być specjalistą? Może i nie ale trzeba mieć trochę pokory przed tymi, którzy nimi są i mają trochę doświadczenia w tym co robią a także nieco zrozumienia dla sytuacji, poglądów czy pobudek innych ludzi. W przeciwnym razie łatwo można zostać uznanym za hipokrytę lub ignoranta.
-
2010/06/04 14:30:55
...wszystko co robimy odbywa się czyimś kosztem. Także kosztem natury. Nie wierzę, że nie masz w domu żadnej drewnianej rzeczy. A skąd się ona tam wzięła? Trzeba było wyciąć drzewa w lesie... Cała sztuka polega na tym, żeby nie zaburzać równowagi. A to już jest bardzo indywidualnie postrzegane zagadnienie. Logika, to tylko w matematyce dla wszystkich musi być ta sama.
-
2010/06/06 20:19:31
Można sprywatyzować lasy państwowe, skomercjalizować parki narodowe i zezwolić na wszystko na zasadzie: niech rynek to ureguluje (co zresztą trwa w sposób pełzający) Wszystko w majestacie prawa. Co Ty na to? Można wszystko zrelatywizować. Można zezwolić na odstrzał słoni, ostatnich tygrysów syberyjskich itd. Można się czepiać zabijania much i komarów. Można oskarżyć nawet człowieka że oddychając wydziela CO2. Zawsze można coś zarzucić. Jednakże różnica pomiędzy zabijaniem słoni a komarów jest zasadnicza. Można być wegeterianinem, weganinem, można jeść mięso i kochać przyrodę. Wszystko zależy od równowagi w przyrodzie. Dziś zabijanie słoni w Kenii (zresztą surowo zabronione) jest zupełnie nie na miejscu, gdyż jest tam słoni zbyt mało, a ludzi za dużo. Jednym słowem brak równowagi. W Afryce zabijanie słoni jest zabronione, ale co z tego skoro nikt nie przestrzega prawa i kłusownictwo się szerzy. Na co takie prawo, które nie ma mocy egzekucji?

"...wszystko co robimy odbywa się czyimś kosztem. Także kosztem natury."
Zgadzam się w 100%. Różnica jest tylko taka, że kiedyś człowiek walczył z naturą by przeżyć, natomiast dziś czyni to wyłącznie dla krótkotrwałego zysku i swojej wygody. Wystarczyłaby równowaga w kontaktach z przyrodą, której dziś brakuje.

Także i tu logika jest potrzebna. Natura jest jak najbardziej logiczna i przez to taka piękna.
-
2010/06/06 22:22:34
Chyba nie do końca się rozumiemy. Posłużyłem sie przykładem ze słoniami w Kenii dla zasady. Nie wiem czy tam takie polowanie jest dozwolone czy nie. Jeśli nie jest to nikt na nie nie poluje. Co najwyżej kłusuje co jest zasadniczą różnicą.
Absolutnie nie chodzi mi o to, żeby wszystko zrelatywizować. Mówię tylko, że nie można wymagać od każdego, żeby był aktywistą czy żeby znał się na wszystkim lub interesował się wszystkim. Nie ma takie możliwości. Nie chodzi mi też o obronę konkretnej osoby a raczej ogólną zasadę - Komorowski nie musi wiedzieć ile jest na świecie głuszców ani zgadzać się z kimkolwiek co do skutków polowania na nie na Białorusi. Z punktu widzenia prawa i etyki łowieckiej nie robi nic złego. A jeśli odpowiedni ludzie uznają, że to jednak zaburza równowagę w przyrodzie, to już ich w tym głowa, żeby coś z tym zrobić. Również twoja jeśli ci to leży na sercu. Bo mnie owszem, co nie znaczy, że muszę z tego powodu kogoś obrzucać błotem. I wtedy pan Komorowski, Malinowski czy Kowalski nie będzie na głuszce polował. Bo żaden z tych panów nie musi być ekologiem, biologiem, zoologiem... Jedyne co musi to trzymać się przepisów. Może być mechanikiem samochodowym i mieć tego typu problemy w głębokim poważaniu. I do póki nie łamie przepisów, na uchwalenie których wyżej wymienieni naukowcy mają wpływ to mnie nic do tego. Ja się nie znam na silnikach i nikt mnie z tego powodu palcem nie wytyka.
Nie muszę być wegetarianinem, żeby nie zaburzać równowagi. Tak jak wspomniałem wyżej - ta równowaga to dość nieokreślona sprawa i dla każdego złoty środek będzie leżał w nieco innym miejscu.
Istnieje znacząca różnica między nielegalnym wybijaniem gatunków skrajnie zagrożonych w skali światowej a prowadzeniem racjonalnej gospodarki łowieckiej. Bo to w krajach takich jak Polska nic więcej jak gospodarowanie - półotwarta hodowla powiązana z wieloma innymi gałęziami przemysłu np. rolnictwem i przemysłem drzewnym. Trzeba to mieć na uwadze proponując jakiekolwiek zmiany. Zapewniam cię, że nikomu nie zależy na tym, żeby głuszce czy jakiekolwiek inne zwierzęta na zawsze zniknęły z powierzchni ziemi bo te zwierzęta przynoszą zyski. I do póki tak się dzieje dopóty będą starania o jako taką równowagę w populacjach. Zauważ, że w Polsce, gdzie głuszców, cietrzewi, łosi czy rysiów jest niewiele, polowania na te zwierzęta są wstrzymane do odwołania.
-
2010/06/07 13:53:27
W takim razie już się rozumiemy. Właśnie tak myślę. W Polsce byt wielu rzadkich gatunków zwierząt jest zagrożony, ale na pewno nie przez myśliwych, którzy, pomimo wielu wad, są grupą, poza ekologami, która najbardziej zdaje sobie z tego sprawę. Reszta ma to w głebokim poważaniu. Dziś nie polowania grożą rysiom, żbikom czy niedżwiedziom oraz wspomnianym głuszczom, ale urbanizacja, budowa dróg i masowa turystyka. Póki co mamy prawo, które zakazuje polowań na zagrożone gatunki. Ale oprócz prawa, powtarzam, jest ważna świadomość. Jeżeli jej nie będzie to znajdzie się idiota, który prędzej czy później, prawo zmieni. Przykładów różnych takich pomysłów mieliśmy trochę już w przeszłości.
Natomiast w Afryce mamy inny problem. Kłusownictwo i nadmiar ludzi. I tu prawo nic nie zmieni, bo jest nieegzekwowalne. Dlatego uważam, że dzikie zwierzęta prędzej czy pózniej w Afryce wyginą. Poostanie garstka dla turystów na pokaz.
-
2011/04/07 21:36:53
legalne jest także dłubanie w nosie i zabijanie w domu karpi