Blog > Komentarze do wpisu
Grzybek dla Pani Wójt


Piękny ten prawdziweczek prawda? Taki zdrowiuśki!!! Rósł sobie i już go nie ma. Rósł sobie w Białowieskim Parku Narodowym, po czym wylądował najpierw w moim koszyku, a obecnie spoczywa w słoiku z sobie podobnym zalany zalewą i zakręcony. Taki słoiczek z grzybkami z Parku Narodowego miałem szczery zamiar podarować Pani Wójt Hajnówki Oldze Rygorowicz, która tak pięknie walczy...o prawo miejscowej ludności do zbioru grzybów i jagód w Parku Narodowym. Inni samorządowcy puszczańscy też walczą i minister środowiska Andrzej Kraszewski również. Podpisali porozumienie w tej sprawie, które nam miejscowym ludziom ma to gwarantować.

Bardzo to miłe z ich strony, ale jako członek lokalnej społeczności czuję się jakoś nieswojo z tą ich troską.  No bo, dlaczego Ci wszyscy mili państwo walczą oraz gwarantują i porozumiewają się w sprawie, która jest już dawno załatwiona? Od 1996 roku wiadomo, że wolno w parku zbierać grzyby i jagody poza obszarami ochrony ścisłej. I ludzie zbierają i nikt się ich nie czepia. Wystarczy pójść do lasu i się przekonać. Mało tego samorządowcy co tak walczą o prawo do grzybków i jagód oraz ich zbioru zasiadają w Radzie Naukowo Społecznej Parku Narodowego, która zatwierdza plan ochrony, który właśnie to prawo zabezpiecza i na papierze gwarantuje. Pani Wójt tam zasiada. Przecież przyrodzie Puszczy nie szkodzi nic zbiór jagód i grzybów i wszyscy o tym wiedzą.

 Niestety powstaje brzydkie podejrzenie, że ta walka i troska to tylko taki trick wyborczy, taka socjotechnika. Chcą nam pokazać jacy są dobrzy i jak się o ludzi i prawo do zbioru grzybów i jagód troszczą. Przy okazji pokazują jaki to ten park niedobry i jak nasze prawa ogranicza. Inaczej rzecz ujmując traktują ludność lokalną jak bandę idiotów. I to mnie bardzo jako przedstawiciela tej ludności (no bo skoro tu mieszkam to chyba jestem ludność miejscowa) zdenerwowało i pogniewało. I dlatego Pani Wójt Olga Rygorowicz słoiczka z zebranymi w Parku Narodowym grzybami nie dostanie. Niech sobie sama tam pójdzie i grzybów nazbiera. Znajdzie czy nie, ale jest szansa, że odzyska kontakt z rzeczywistością.

PS. Uprzedzając pytania o ryby oświadczam, że w niektórych miejscach też je wolno łowić!!

wtorek, 07 września 2010, adam.wajrak

Polecane wpisy

  • Drogowcy: Wszystko przez tę ekologię!

    Będzie problem z budową dróg i oddaniem ich w terminie. I to poważny. Mogę to przepowiedzieć ze stuprocentową pewnością. Tak jest zawsze gdy drogowcy zaczynają

  • Ty polski bocianie zacofany!

    - Można promować Polskę jako kraj nowoczesny bez bocianów i folkloru - mówią twórcy z Platige Image, którzy przygotowali billboardy i animacje na berlińskie tar

  • Łosie nad Biebrzą, czyli o niepokoju

    Byłem przekonany, że do sprawy "naukowego" odstrzału łosi z unikalnej biebrzańskiej populacji nie będę musiał wracać. Dość jasno napisałem co o tym my

Komentarze
mag-43
2010/09/07 21:14:15
huhu, ha znaczy na wójtowskim poziomie polityka takoż w Białowieży rządzi! widać, że zbliżają się wybory, nie takich ciekawostek się doczekamy. tak, tak co co startują nas szary ludek mają za kompletnych idiotów, uważają nas za maszynki do głosowania, które mają jeno za cel na końcu wypluć ich nazwiska jako wybrańców narodu. Ot, selekcja negatywna- widać kogo ciągnie polityka
-
2010/09/07 21:22:55
Oj mają, niestety mają. Kiedy sie tylko lud spostrzeze, ze cos nie tak?
-
2010/09/07 22:10:15
Przecież to nie o grzyby i jagody chodzi! Ale o zwykłą kasę z drewna!
Trochę jak z tym wycinaniem drzew przy drogach ze względów bezpieczeństwa. No, skala mniejsza. Jednak leśnicy to nie barbarzyńcy z drogowych dyrekcji i lobby samochodowego.
-
2010/09/07 22:18:31
@ Antypolityk
Oczywiscie, ale tym bardziej dlaczego robia z ludzi idiotów? A moze wlasnie dlatego!!!
-
2010/09/07 22:49:30
adam.wajrak

No cóż. Medialnie to fajnie brzmi: Znowu ci paskudni ekolodzy nie chcą pracy dla ludzi. I oczywiście pewno czekają na haracz od jakiegoś inwestora. Na pewno mają w tym jakiś interes. A ja się pytam dla jakich ludzi? Dla mieszkańców? Czy dla firm handlujących drewnem? Oj daleko jeszcze do społęcznego uświadomienia.

Zobaczymy jak tam obywatelski projekt. Niestety jestem pesymistą. Skoro w naszym katolickim kraju nie przeszedł projekt ustanowienia święta 3 Króli dniem wolnym od pracy podpisany przez przeszło 1 mln ludzi, t oczy projekt podpisany przez 100.000 ludzi w kraju wybitnie anty, ma szansę.

Pomimo pesymizmu uważam, że próbować trzeba cały czas i nie dawać spokoju.
-
2010/09/07 23:00:35
@ Antypolityk
nie badz pesymista tylko zbieraj podpisy!!! Damy Rade!!! Obiecuje!!
-
2010/09/07 23:22:44
adam.wajrak

Zbieram. W Sopocie. Jak wspomniałem. Mam gdzieś wiatr w oczy. Jestem pesymistą i realistą i choć zdaję sobie sprawę z szans (głupi nie jestem) to nie ma odwrotu. Nie wyobrażam sobie innej drogi.

Swoją drogą paradoks: Zwolennicy i główni promotorzy rabunkowej formy rozwoju gospodarczego nie mieszkają w miastach, w apartamentowcach, ale zaszywają sie w swoich ranczach w leśnej głuszy.

Pzdr
-
2010/09/08 06:12:08
A może w zamian, zamiast grzybka, ofiaruj Waść hajnowskiej Pani Wójt Niderlandy ;))
"Potop" stary, ale jary. Uczy (nawet Panią Wójt może pouczyć), że "nie ofiaruj tego co nie Twoje". Bo, rozumiem, że te jagódki i grzybki nie są jej własnością.
-
2010/09/08 06:39:14
Czy nie jest to notatka w stylu " jestem za a nawet przeciw". Autor jest jak najbardziej za zbiorem lesnych "dobr" w Parku Narodowym ale przeciw "obronie" praw do owego zbioru, gdyz jest to akcji politykow. Zapytam wiec. Jesli jestesmy przeciw wyrebowi drzew, dlaczego godzimy sie na owe zbiory grzybow jagod itp.?
Tyle w tej chwili

Pozdrawiam
-
2010/09/08 10:53:04
Lubie jak sie czyta ze zrozumieniem. To jest notka w stylu autor nie lubi jak sie walczy i robi problemy z rzeczy dawno wywalczonych i zaltwionych:))
-
2010/09/08 12:26:10
Panie Adamie, a może nagłośniłby Pan sprawę budowy lotniska pod Tykocinem? Podczas wyjazdów nad Biebrzę słyszałam o tym parokrotnie od właściciela agroturystyki, w której się zatrzymuję, ale traktowałam to jako urban legend - kto przy zdrowych zmysłach budowałby w takim miejscu lotnisko ??? Dziś jednak o sprawie napisała 'Polityka' i przeszły mi ciarki po grzbiecie. Mamy niewiele skarbów, którymi możemy chwalić się przed Europą i światem, a jeden z nich próbujemy zniszczyć .... Co można zrobić w tej sprawie ? Jakieś listy do ministra ochrony środowiska? Jakieś petycje? demonstracje? Jako 'biebrznięta' chciałabym coś zrobić, ale nie bardzo wiem co.
Pozdrawiam.
qulqa@gazeta.pl
-
2010/09/08 15:55:54
@ Adam Wajrak

"Lubie jak sie czyta ze zrozumieniem"

Rowniez lubie. Mysle, ze walki politykow o sprawy juz zaklepane, nie sa ich najwiekszym grzechem - choc rzeczywiscie przychodzi na mysl powiedzenie o "parze idacej w gwizdek". Warto sie jednak zastanowic czy akurat na owych terenach grzyby i jagody winny byc zbierane.

Pozdrawiam
-
stradovius
2010/09/08 22:09:16
No i właśnie. BPN jest znacznie mniejszy niż mógłby być - tak szczerze to jest malutki - a i tak zakaz zbierania grzybów byłby nie do utrzymania.

Skoro rzeczywista ochrona przyrody, która w przypadku najwyższego stopnia ochrony (PN) powinna być wyłącznie synonimem słowa ścisła i w dodatku bez wyjątków jest niemożliwa nawet na tak relatywnie małym obszarze, to jaki ma sens poszerzanie go? Żeby w statystykach lepiej wyglądało?

Haniebne przyzwolenie na wycinkę Puszczy pozostającej poza granicami PN jest bardzo pouczającym, dodatkowym wątkiem. To właśnie efekt udawania, że ściśle chroni się przyrodę w BPN. Ten mit pozwala "biznesmenom przemysłu drzewnego" na spokojne dokonywanie zagłady dziedzictwa przyrodniczego, które jest własnością całego narodu.

Mają doskonały argument: przecież BPN ściśle chroni to co najważniejsze. Tam gdzie nie ma biletu wstępu można więc robić co chciwość podpowie, bo to skład drewna, które przemysł ma wyprodukować.

Park narodowy* pełni rolę pokazowego stacjonarnego cyrku, po którym obwozi się bryczkami wycieczki, są kartki na pamiątkę, bileciki, bramy, nawet klaunów (strażników) nie brak. Intensywność, częstość i długość pobytu to tylko kwestia pieniędzy. Świadomość widza nie ma znaczenia, on chce zaliczyć przedstawienie by pochwalić się na naszej klasie: byłem w Białowieskim Parku Narodowym (to tak jak być na Giewoncie, na Krupówkach, na Wawelu i w Auschwitz). To jest powód jego wizyty. Dla zaspokojenia takich instynktów wymyślono dawno temu ZOO i nie był to najszczęśliwszy z wynalazków.

Pytanie pozostaje dla mnie ciągle niezmienne: dlaczego państwo organizuje ten cyrk za moje podatki, symulując, że coś chroni? Dlaczego wreszcie muszę płacić podwójnie, kupując bilet wstępu? Państwo w tym samym czasie masakruje puszczę poza granicami cyrku... tfu parku.

A co z reintrodukcją niedźwiedzia? Celem parku jest ochrona ekosystemu tak? Mieszkańcom przeszkadza zakaz zbierania grzybów, zajadający pszenicę dźwiedź straszący po nocach dzieci na pewno wywołałby ich entuzjazm...
Pasowałby nawet do idei. Nie od dziś męczy się zwierzęta w cyrku/zoo.

Trzeba oddzielić ideę Parku Narodowego od praktyki Cyrku Narodowego.
Jestem przeciwny tworzeniu nowych cyrków i ogrodów zoologicznych. Tym bardziej inwestowaniu w istniejące jeśli nie zmieni się zasad i priorytetów.

*nie każdy
-
2010/09/08 22:46:47
Nic nie kumam. Na terenie BPN przyroda jest znakomicie chroniona. Decyzja by go utowrzyc w 1921 to jedna z najlepszych decyzji w ochronie przyrody jaka podjeto w naszym kraju. Prosze sie tam przejsc i zobaczyc. Poza nim nie jest. Dlatego go trzeba powiekszyc. To jest proste jak budowa cepa!!!
A misie chyba wlasnie wracaja. Same bez reintrodukcji w ramach naturalnych procesow
-
stradovius
2010/09/08 23:03:44
1. A gdzie ja podważyłem decyzję o jego utworzeniu w 1921?
2. Ależ byłem w tym cyrku i widziałem - do dziś mam odruch wymiotny...
3. Przyroda jest znakomicie chroniona, świadczy o tym możliwość zbierania grzybów, których obecność jak i zbieraczy - co powszechnie wiadomo - nie ma żadnego wpływu na funkcjonowanie ekosystemu....
4. Wnioski na temat możliwości ich powrotu i utrzymania się niezależnej populacji w ramach naturalnych procesów dawno już wyciągnięto i sformułowano: bez szans powodzenia. Zresztą ten casus został przytoczony w innym kontekście, zdawało mi się, prostym do odczytania.

-
2010/09/08 23:58:24
Oj slabo ze spojnoscia. Chocby w punkcie 2, swych wywodow Pan podwazyl pan punkt 1 (to nam zaltawia punkt 1,2
3.Mysle, ze zbiera sie tu grzyby od ladnych paru tysiecy lat i wplyw na ekosystem ma to raczej niewielki
4. Bardzo jestem ciekaw kto takie wnioski wysnol i sformulowal skoro ma Pan niezle funkcjonujaca populacje niedzwiedzia na Bialorusi, czyli calkiem niedaleko, i obserwacje niedziewiedzia w Puszczy calkiem niedawno bo w czerwcu - kontekst w jakim Pan to przytoczyl swiadczy tylko o tym, ze nie rozumie Pan czym cyrk rozni sie od zoo, a zoo i cyrk od parku narodowego
-
2010/09/09 01:39:33
Dobrze, że Pan jest i działa !
Szkoda tylko, że te 100.000 podpisów dla Puszczy nie można zbierać online, wzorem amerykańskich inicjatyw ochrony przyrody.
Puszcza Białowieska przynajmniej częściowo jest chroniona, a im większa powierzchnia tym lepiej dla przyrody, ale nie ludzi, którzy zapomnieli, że są tylko jej cząstką.
Powstanie zaś Turnickiego PN blokowane jest od lat, przez lokalne kliki interesów, i też wycinają co się da i gdzie się da.
Przez wiele lat teren okolic Arłamowa był ogrodzony, i mało kto miał do niego dostęp. To przyroda się bujnie odrodziła, teraz ginie to wszystko na naszych oczach.
W tym roku Lech Walęsa, zakochany teraz w Arłamowie, został honorowym obywatelem Ustrzyk Dolnych. I co to daje ?, oprócz klakierstwa miejscowych władz nic to nie wnosi. Gdyby został patronatem Turnickiego PN, miałby szansę przyczynić się do jego powstania, i przyspieszyłoby to na pewno sprawę. I byłby też powód do dumy, dla przyszłych pokoleń.
-
2010/09/09 07:26:24
"3.Mysle, ze zbiera sie tu grzyby od ladnych paru tysiecy lat i wplyw na ekosystem ma to raczej niewielki "

Ludzkosc od paru tysiecy lat robi rozne rzeczy, rezultaty tego sa rozne. Podobne argumenty wysuwane sa w przypadku tzw. tradycyjnych polowan, ktore jedyne co maja wspolnego z tradycyjanoscia to fakt, ze setki czy tysiace lat temu tez polowano. Mozliwe, ze ma Pan racje i przeplyw przez puszcze nieokreslonej ilosci zbieraczy ( ze wszystkimi tego konsekwencjami) nie ma wplywu na ekosystem. Czy jednak ten przypadek nie jest ilustracja supremacji lokalnych/prywatnych "interesow" nad zagadnieniem ochrony srodowiska - fakt, ze nikt z tego nie ma korzysci finansowych ( przypuszczalnie, choc nie jestem pewien) jest bez znaczenia.

Pozdrawiam
-
2010/09/09 08:13:19
Stradovius
Vandermerwe
Coście tak się uparli na te grzyby? W pobliskim mi rezerwacie (Świetlista Dąbrowa) rosną piękne prawdziwki, smaczne kanie. I legalnie je się zbiera. Nie wolno jedynie w części ścisłej ochrony...
-
stradovius
2010/09/09 10:42:21
Skąd te grzyby? Bo są symbolem fałszu jaki tkwi w idei parku narodowego. To ja nie mogę przejechać się rowerem po asfaltowej drodze a miejscowy może zdeptać las i zmasakrować grzybnie... To jest ochrona przyrody? Nie, to uciążliwa fikcja. Albo chroni się poważnie, na serio, albo robi się ze spraw poważnych cyrk.

@adam.wajrak

1-2: Nie podważyłem w żaden sposób punktu pierwszego. W pewnym wieku wypada już wiedzieć, że wraz z upływem czasu pewne rozwiązania - początkowo dobre i słuszne - stają się śmiesznym anachronizmem i wymagają ulepszenia i dostosowania do zmieniających się warunków.
3. Skoro wpływ zbierania grzybów na ekosystem jest Pana zdaniem niewielki, to wpływ poruszania się rowerem po drodze bitej jest minus-zerowy a tego mi nie wolno, jeśli dyrektor szlaku nie wyznaczy. Gdzie odnajduje się w tym idea ochrony przyrody?

Mało tego, skoro argumentem jest, że ludzie robili to od lat... Hmmm... niemal równie długo trzebili puszczę, czyli najwyższy czas pozwolić na wycinkę drzew w samym parku narodowym. Jeszcze dłużej niż trzebili polowali na zwierzęta... i mamy kolejny odkrywczy wniosek na temat tego co wolno a co nie i co jest szkodliwe.

4. Park narodowy to w obecnych warunkach zarówno cyrk jak i zoo. Funkcjonuje jak cyrk ale traktowany jest przez turystów jak zoo.
Co do szans na udaną reintrodukcję pozwolę sobie bezczelnie znowu zwrócić uwagę na to co ją uniemożliwia; mentalność mieszkańców i ich zwyczaje (wszechobecne śmieci) - połączenie tych dwóch elementów oznacza, że niedźwiedź nie ma żadnych szans. Konflikt gwarantowany. W przypadku społeczności, która zdążyła się już odzwyczaić od niedźwiedzia, konflikt nie od przezwyciężenia.

-
stradovius
2010/09/09 10:52:53
kresy24.pl/showNews/news_id/4758/

Takie sceny nam nie grożą, nasze niedźwiedzie nie mają wiele wspólnego z syberyjskimi, prędzej już z pluszowymi. Zwracam uwagę, że źródła konfliktu w Kraju Krasnojarskim są jednak takie same: pożywienie i mentalność.
-
2010/09/09 11:18:27
@ Krogulec14

Grzyby i jagody sa zupelnie przypadkowa "ofiara" naszj dyskusji. Moge np. o sloniach w parkach narodowych i wynikajacej z tego ingerencji czlowieka. Problem dokladnie ten sam - czy chronic i jak chronic przyrode? Owe przykladowe slonie niszcza srodowisko. W sytuacji jak najbardziej naturalnej przemieszczaja sie dajac przyrodzie czas na regenreacje. W Parku Krugera, ktory z przyczyn praktycznych zostal ogrodzony kilak dzisiecioleci temu powstaje problem ich liczby. Zwolennicy absolutnej ochrony sa przeciwni odstrzalom i twierdza, ze ekosystem wytrzyma prawie kazda liczbe ( przesadzam tutaj) natomiast zarzad parkow i ludzie nim gospodarujacy sa innego zdania i twierdza, ze konieczna jest kontrola liczebnosci ( odstrzaly). W dyskutowanym przypadku problem jest podobny: pozwalac czy tez nie i jakie sa tego konsekwencje?

Pozdrawiam
-
2010/09/09 12:17:09
Vandermerwe
We wspomnianej Świetlistej Dąbrowie jest dużo w podszycie świerka. Część dendrologów uważa, że należy świerk usunąć. Inni twierdzą, że nic w przyrodzie nie jest doskonałe i są za utrzymaniem obecnego stanu rzeczy.
Którzy mają rację?
-
2010/09/09 12:42:27
@ Ja bym rozgrodzil park krugera. Natomiast w puszczy mamy problem z wycinka a nie ze zbieraniem grzybow.
Co do tej dabrowy to pdejrzewam, ze problem wynika z tego, ze lasy chronimy na bardzo malych obszarach. Tymaczesem to jest dynamiczna struktura zmieniajaca sie w przestrzenni i czasie.
-
2010/09/09 13:35:14
Hmm nie wiem ile naszych niedzwiedzi Pan w zyciu spotkal, ale zapewniam ze nie maja one wiele wspolnego z pluszowymi misiami. Konflikt (wacle nie taki nieunikniony) nie oznacza, ze niedzwiedzie sie tu nie pojawia i to w krotce.
Co do pozyskiwania drzewa i polowania to gdybysmy mieli doczynienia z ochrona cale Puszczy w ramach parku narodowego to wcale nie byl bym przeciw takim dzialaniom w bardzo ograniczonym zakresie, bo w Puszczy dokladnie jak to Panowie stwierdzili robiono to od tysiecy lat i a pomimo to ten las przetrwal. Jest roznica miedzy wycieciem kilku brzoz na opla i wyharataniem hektara lasu zaoraniem go i posadzeniem od nowa. Prawda?
-
2010/09/09 14:46:54
@ Adam Wajrak

"Ja bym rozgrodzil park krugera."

Jeszcze w latach 70 nie byl ogrodzny, ze wszystkimi tego konsekwencjami - wedrowki zwierzat na tereny nie podlegajace ochronie. Przy tego typu wycieczkach ostatecznym poszkodowanym jest zwierze. Jakims rozwiazaniem sa parki "transgraniczne". W ten sposob powiekszono obszar laczac "Krugera" z parkiem w Mozambiku. Natychmiast pojawil sie problem intensyfikacji klusownictwa. Wiec nie jest to takie proste. Powracajac do sloni - w krajach, gdzie zyja one rowniez poza parkami sa autentycznym przeklesntwem dla miejscowej ludnosci ( biednej jak mysz koscielna) niszczac plony jak rowniez i wioski.

Pozdrawiam
-
2010/09/09 15:20:58
Panie Adamie.
Znam prawie wszystkie PN w Polsce.
Świętokrzyski PN znam szczególnie dobrze, bo bywam w nim kilkanascie razy w roku !I jest coś niestety w tym co pisze Stradovius, że przynajmniej część z polskich PN ( zwłaszcza te górskie ) stają się " cyrkami narodowymi" ! I to właśnie powoduje dziki, olbrzymi nie skanalizowany ruch turystyczny! Niektóre szlaki w Swiętokrzyskim,Tatrzańskim czy karkonoskim PN przypominają mi ruchliwe ulice w największych polskich miastach!I obawiam się, że to zjawisko bedzie jeszcze rosło !Uważam właśnie, że ten nie skanalizowany duży ruch turystyczny jest największym wrogiem naszych PN !
Ps- niecirpliwie czekam na reakcje KE w sprawie Puszczy białowieskiej !
-
stradovius
2010/09/09 21:54:30
@adam.wajrak
Przypuszczam, że naszych niedźwiedzi spotkałem więcej od Pana... (słowackie traktuje jak nasze, bo nie sposób ich narodowości rozstrzygnąć). Uzurpuję sobie też prawo do stwierdzenia, że wiem o nich dużo.
Zapewniam ponadto po raz kolejny, że w porównaniu z niedźwiedziami syberyjskimi są groźne niczym pluszowe misie. Spieszę donieść, że tych pierwszych osobiście nie spotkałem, wystarczą mi jednak relacje znajomych i doniesienia prasowe a także porównanie uzyskanych w ten sposób informacji z zachowaniami naszych dźwiedzi.
Niedźwiedzie pojawią się w Puszczy tylko, że - jak już pisałem - trwałe zasiedlenie przez nich jej terenów jest obecnie niemożliwe. Migracje osobników z Białorusi - i związana z tym zjawiskiem czasowa obecność - nie są tu żadnym wyznacznikiem.

Co do pozyskiwania drzewa i polowania to gdybysmy mieli doczynienia z ochrona cale Puszczy w ramach parku narodowego to wcale nie byl bym przeciw takim dzialaniom w bardzo ograniczonym zakresie, bo w Puszczy dokladnie jak to Panowie stwierdzili robiono to od tysiecy lat i a pomimo to ten las przetrwal. Jest roznica miedzy wycieciem kilku brzoz na opla i wyharataniem hektara lasu zaoraniem go i posadzeniem od nowa. Prawda?

Czyli jednak uwzględnił Pan możliwość weryfikacji pewnych założeń na których opierają się obecnie cyrki narodowe?
Dopóki niektóre idiotyczne założenia się nie zmienią (powtarzać przykładów nie zamierzam), objęcie Parkiem Narodowym całości puszczy będzie niemożliwe. Bo same założenia obecnego cyrku dają argument przeciwnikom takiego rozszerzenia.
Jestem wielkim zwolennikiem objęcia całej Puszczy ochroną. Byle nie opartą na obecnych zasadach funkcjonowania parków narodowych. Drogi są tylko dwie i czas najwyższy to zaakceptować.

Droga pierwsza: park o małym zasięgu terytorialnym o całkowitym zakazie wstępu i ingerencji, bez biletów i bryczek, bez zbierania grzybów, dostępny jedynie dla wąskiego grona naukowców.

Droga druga: park rozległy terytorialnie, z wolnym wstępem na jego obszar z ewentualnymi ograniczeniami strefowymi, zaprojektowany tak, by ruch turystyczny nie wywierał negatywnego wpływu na najcenniejsze fragmenty. Powinny być wyznaczone i ogrodzone darmowe miejsca biwakowe (poza szczególnie cennymi obszarami) - wzorem genialnego modułu wypracowanego przez Nadleśnictwo Ujsoły. Odwrotność obecnej zasady, czyli swoboda poruszania się po traktach komunikacyjnych dla pojazdów bezsilnikowych i pieszych poza wyjątkami (nie na odwrót!), restrykcyjne ograniczenia dla samochodów i wszelkich pojazdów silnikowych (bez żadnych wyjątków!!!). Za wjazd quadem grzywna 20 000 i kara więzienia w zawieszeniu na 20 lat ;)
Umiarkowana ochrona na dużym areale byłaby nawet skuteczniejsza od ścisłej na malutkim terytorium. Użytkowanie gospodarcze byłoby ściśle kontrolowane i prowadzone tylko w niektórych sektorach i na niewielką skalę (coś jak kulturowy wypas owiec). Dzięki dużemu areałowi można by z pomyślunkiem rozplanować poszczególne strefy. Plan zagospodarowania przestrzennego, ochrona krajobrazu, zakaz samowolki budowlanej i inwestycyjnej - wspaniałe pojęcia nieznane w tym kraju można by zacząć powoli zaszczepiać.

Można stosować obie formy. Np. w przypadku parków które nie mają za bardzo rezerwy terytorialnej na rozszerzenie, trzeba się zastanowić czy ich istnienie w obecnej formie ma sens. Można udoskonalić wynalazek słowackiej narodniej prirodnej rezervacii a wiec niewielkiego obszaru o ścisłej ochronie (tak jak np. Wielki Chocz), który nie jest parkiem a chroni identycznie.
Dla Ojcowskiego PN i pokrewnych namiastek parków byłoby to wyłowienie z oceanu absurdu w jakim egzystuje.
-
2010/09/09 23:16:36
Hajnówka i Białowieża mówią nie dla większego BPN ! Narewka mówi TAK ! I co dalej? BPN zostaje powiększony o 3 tyś ha, a gmina dostaje całą pulę czyli 75 baniek !?! ? Czy tak może wyglądać sukces Ministertswa Środowiska ???? Mam nadzieje, że KE szybko upomni nasze kochane władze, bo właśnie w tym widzę największą szansę w lepszej ochronie Puszczy Białowieskiej !Nie wierze w sukces 100tyś podpisów! Nasi politycy pogadają, podebatują i niczego nie zmienią !
-
2010/09/09 23:37:40
@ Stradovius
bardzo pan dzielny. Mozemy sie licytowac kto widzial wiecej niedzwiedzi i gdzie. Gdyby byl zlosliwy namowil bym Pana na wspolna wycieczke w Tatry i blizsze spotkanie np. z taka pluszowa niedzwiedzica. Ja bym postaral sie stac nieco z boku, bo widzialem atak takiego pluszaka na czlowieka.
Wyglada tez ze nie zna Pan zbyt dobrze parkow moze poza ojcowskim. Prosze sie przejechac nad Biebrze gdzie park funkcjonuje tak jak Pan pisze (krowy pozyskanie drewna i polowania zwane redukcjami), ale ma on okolo 600 km kw trzy razy wiecej niz TPN. Parki gorskie takie jak TPN, czy Pieninski sa po prostu malenkie im wiekszy Park tym bardziej mozna takie rzeczy robic.
Przy czym mam wiele zastrzezen co do funkcjonowania Parkow tylko jak na razie nikt nie wymyslil nic lepszego. Ochrona przyrody na terenie nadlesnictw to jest dopiero fikcja
@ Uki11 KE sie nie uponi jak my sie nie upomnimy. I temu ma sluzyc tez 100 tys. to taka szansa na policzenie sie i zobaczenie ilu Polakom zaleza na rozwiazaniu tego problemu i ochronie przyrody. To jest takie sprawdzam!!!
-
2010/09/10 01:13:53
Witam!
Chciałem wszystkich przywitać na blogu, wreszcie przełamałem swoje lenistwo i się tutaj zalogowałem. Na wstępie pozdrowienia dla Pana Adama i szczere poparcie za podejmowane działania na rzecz ratowania naszej przyrody.

Odnośnie zbioru grzybów. W rezerwacie ścisłym grzybów zbierać nie wolno i niech tak zostanie. W obrębie Hwoźna grzyby zbierać można i niech tak też zostanie. Wg mnie szkodliwość tego typu działań jest znikoma, nikt chyba jeszcze nie udowodnił, że zbieranie owocników w jakikolwiek wpływa na populacje grzybów. Dwa, grzybów w puszczy w związku jej sporymi rozmiarami, jest bez liku, jaki ułamek procenta zbiorą grzybiarze? Bliski zeru podejrzewam. Kolejna sprawa, to fakt, że jeszcze kilkanaście lat temu prowadzono tam normalna gospodarkę leśną. Być może, jak za 100-200 lat puszcza się zrenaturalizuje, to będzie sens wprowadzenia zakazu zbierania runa, teraz wg mnie nie ma to większego znaczenia z punktu widzenia ochrony puszczy.
Uważam także ze dyskusja nad zakazem zbioru jest szkodliwa dla samej idei powiększenia parku, zwiększy jeszcze bardziej niechęć miejscowych.

Polowania, pozyskanie drewna.
No cóż, myślę, ze należy wsłuchać się tutaj w głos specjalistów, szerokiego grona specjalistów, także leśników, zwłaszcza tych bardziej światłych, rozumiejących las szerzej niż "drzewostan". Są przecież w puszczy fragmenty lasu, który puszczy w żaden sposób nie przypomina, na cóż chronić, 20 letnią monokulturę sosny?
Co do gospodarki łowieckiej, to można zadać pytanie, czy drapieżniki sobie poradzą z utrzymaniem populacji na naturalnym poziomie.

turystka
wszystko zależy od skali presji turystów, tatrzańskie tłumy raczej nam w puszczy nie grożą, także póki co zbyt restrykcyjnych obostrzeń bym nie wprowadzał
Tak jak ktoś już napisał powyżej, jak mamy dużo terenów na prawdę chronionych, to można je szerzej i bardziej liberalnie udostępniać, jak skrawki, to cóż, szlaban, bileciki, szlaki itp

Jeszcze zelektryzowała mnie wiadomość o miśku pukającym do puszczy, można usłyszeć coś więcej na ten temat?
-
2010/09/10 06:56:32
@ Stradovius

"Umiarkowana ochrona na dużym areale byłaby nawet skuteczniejsza od ścisłej na malutkim terytorium. Użytkowanie gospodarcze byłoby ściśle kontrolowane i prowadzone tylko w niektórych sektorach i na niewielką skalę (coś jak kulturowy wypas owiec)."

Zalozenie nawet dobre choc istnieje mozliwosc pelzajacej komercjalizacji takiego terenu ze wszystkimi konsekwencjami. Mozliwe, ze w Polsce czy Europie jest jednak lepiej.
Przy okazji pytanie. W przypadku obcowania zwierzat dzikich i gospodarstwa domowego na ograniczonych terenach, jak poradzono sobie z problemem przenoszenia chorob w jedna i druga strone.

Pozdrawiam
-
2010/09/10 11:57:31
Choroby moga byc zagrozeniem, np pryszczyca i gruzlica jest traktowan ajako powazne zgrozenie dla zubrow. Tylko ze kontakt z bydlem w puszczy sie skonczyl bo bydla juz tu prawie nie ma.
Innym powaznym zagrozeniem dla zbika i rysia sa koty z ich kocia bialaczka, to dosc niebezpieczna dla zwierzat dzikich choroba wirusowa.
Co do ochrony przyrody wielko obsazrowej, mi najabardziej by odpowiadal cos Amerykanie nazywaja wilderness area. To olbrzymie na ogol obszary gdzie mozna polwoac - ale nie mozna wiechac samochodem, mozna sobie zebrac drewno ale bez pomocy maszynowej. itp Jednym slowem korzystasz w minimalnym stopniu, ale nie przeksztalcasz.
Podejrzewam, ze to jednak nie wykonalene. A co do Tatr to nigdy nie nazwe ich cyrkiem lub czyms takim. Kiedys pogardzalem tymi gorami jakao zadeptanymi i zatloczonymi. Po tym co tam jednak zobaczylem - np wilki polujace na jelenie, orly przednie, sokoly, cietrzewie o niedziwiedziach kozicach i swiastakach nie wspominajaca zmienilem zdanie. To jest kwestia odwrocenia sie we wlasciwa strone i juz
-
2010/09/10 14:11:37
vandernerwe i stradovius

Właśnie. Komercjalizacja w tym pełzająca stanowią dziś największe zagrożenie dla przyrody. TPN jest tu dobitnym przykładem, ale przynajmniej dużo się o tym mówi. Jednak Tatry jeszcze żyją.

Jednakże dobitnym przykładem degradacji środowiska i to totalnej, w wyniku komercjalizacji stanowi Nadmorski Park Krajobrazowy z Półwyspem Helskim. Kto tam był w lecie to może sam się przekonać. Lekceważone są wszystkie przepisy w tym Natura 2000, degradacja dokonywana przez właścicieli campingów i dyskotek, samochody, turystów jest wzorcowym przykładem degradacji. Za parę lat ten po prostu będzie całkowicie zdegradowany, czego jednak o Tatrach nie można powiedzieć. To jest właśnie siła komercjalizacji.
-
stradovius
2010/09/10 16:54:11
@adam.wajrak
bardzo pan dzielny
Skądże, to nie dzielność tylko rozległa wiedza na temat tych zwierząt.
Wyglada tez ze nie zna Pan zbyt dobrze parkow moze poza ojcowskim. Doprawdy? Interesujące. Wie Pan coś jeszcze na temat w ilu parkach byłem i w jakim stopniu je znam? Może poznam jakieś statystyki?
Prosze sie przejechać nad Biebrze gdzie park funkcjonuje tak jak Pan pisze (krowy pozyskanie drewna i polowania zwane redukcjami), ale ma on okolo 600 km kw trzy razy wiecej niz TPN.
To może być dla Pana szok, ale nad Biebrzą też byłem. Choć mam tam bardzo daleko. Jeszcze bardziej szokujący może być fakt, że znam powierzchnię tego parku. Zwracam tylko uwagę, że ochronie na poziomie PN podlega w Tatrach obszar o powierzchni ponad 90 tys. ha, nad Biebrzą mamy niecałe 60 tys. Chyba, że Pana zdaniem zwierzęta przekraczać granicy państwowej nie mogą... To by zmieniało postać rzeczy.
Parki górskie takie jak TPN czy Pieninski sa po prostu malenkie im wiekszy Park tym bardziej mozna takie rzeczy robic
Przecież o tym piszę. Jednak zakwalifikowanie obszaru chronionego o powierzchni ponad 90 tys. ha do tej samej kategorii wagowej co Pieniński PN o powierzchni niespełna 2.5 tys. jest bardzo oryginalne.
Ochrona przyrody na terenie nadlesnictw to jest dopiero fikcja Przytaczam tylko genialne rozwiązanie z którego nieraz korzystam i widzę, że zdaje egzamin.
-
2010/09/10 20:11:31
@ Stradovius
No to slabo z wiedza na temat tych zwierzat. Parków tez. Nie nie wiem, w ilu Pan byl parkach, bo ukrywa sie pan pod nickiem wiec malo na temat pana wiem. Co TANAP w wypadku niedzwiedzia przejawia sie to tym, ze TPN sie go nie dokarmia, a w TANAP owszem melasa i kukurydza.
-
stradovius
2010/09/10 22:30:03
@adam.wajrak
Smucą mnie niezmiernie takie zarzuty i wprawiają w melancholię. Skoro jednak o słabościach mówimy i pochopnym ocenianiu wiedzy, tudzież o szafowaniu danymi: proszę poczytać uważnie własny komentarz a potem zweryfikować z zawartością mojego postu (2010/09/10 16:54:11). Polecam też dla pełnego kontekstu passus pańskiego tekstu o relacjach areałowych między parkami (post z 2010/09/09 23:37:40). Ucieszył mnie szczerze - i wytrącił z melancholii - zarzut o dokarmianiu. Czyżby BPN nigdy nie dokarmiał zwierząt? Czytałem o innych praktykach.
-
2010/09/11 08:05:09
@ Adam Wajrak

"Choroby moga byc zagrozeniem, np pryszczyca i gruzlica jest traktowan ajako powazne zgrozenie dla zubrow."

Rozumiem, ze z owym problemem nie poradzono sobie i owo zagrozenie jest realne i istnieje. Inaczej mowiac nad takowym kontaktem zwierze domowe - zwierze dzikie warto sie powaznie zastanowic, gdyz rezultaty moga by oplakane.
Model terenu na wzor amerykanski ma sens. Nie wim jednak czy w Europie lub tez Polsce jest wytarczajaca przestrzen.

@ Stardovius

Powracajac do Pana pomyslu o "umiarkowanej ochronie" - rozumiem przez to polaczenie dbalosci o przyrode z w miare normalnym funkcjonowniem spoleczenstwa. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze taki model moze nawet dobrze funkcjonowac choc nawarstwiajacych sie problemow jest wiele. Zona jest wlascicelem +-600 ha calkiem dzikiego terenu - gory, rzeka, mokradla, ptactwo i zwierzyna. Dla nas jest to teren czysto rekreacyjny, polozony jednak wsrod funkcjonujacych farm ( wypas bydla), i mimo bardzo niskiego stopnia zaludnienia wprowadza sporo ograniczen w tym co mozna zrobic. Warto tutaj wspomniec, ze akurat farmerzy nie sa najwiekszym problemem , powiem wiecej sa calkiem swiadomi faktu, ze "eksploatacja" przyrody opiera sie na kompromisach. Duzym problemem sa czynniki zewnetrzne. Np."bezludnosc terenow" stala sie spora atrakcja dla roznej masci weekendowych turystow, ktorzy czesto postepuja wedlug zasady "po nas chocby potop". Efekty owego stanu rzeczy daly o sobie znac natychmiast. Rzecz dzieje sie w kraju, gdzie przy podobnej populacji jak Polska do dyspozucji jest 4 x wiecej powierzchni. Moge sobie jedynie wyobrazic skale przeciwnosci i problemow na takich "lekko chronionych" obszarach ( i mam wtedy spore watpliwosci co do modelu), gdy gestosc zaludnienia jest wielokrotnie wieksza, spoleczenstwo w miare mobilne i powoli bogacace sie - wczesniej wspomniano o Polwyspie Helskim.

Pozdrawiam
-
2010/09/24 18:40:41
Witam!
Panie Adamie jestem pod wielkim wrażeniem Pańskiej wiedzy, dlatego postanowiłem się zwrócić do Pana z nurtującymi mnie problemami. Mianowicie, czy prawdą jest, że w PARKACH NARODOWYCH również koruje się drzewa w których wywodzą się korniki. Taką tezę usłyszałem od jednego ze swych znajomych i jestem wstrząśnięty. Co więcej ten sam znajomy powiedział, że w PARKACH prowadzi się wycinkę drzew i ich sprzedaż:(. Wszystko to pod płaszczykiem jakiejś przebudowy. Kolega ten nota bene leśnik z wykształcenia powiedział również, że jeśli drzewostan nie został posadzony zgodnie z siedliskiem to na gospodarzu terenu niezależnie od tego czy to PN czy leśnicy ciąży obowiązek przebudowy. Poza ty czy prawdą jest, że leśnicy nie mogą prowadzić i nie prowadzą swoich cięć w rezerwatach, tylko w lasach zniszczonych działalnością przedwojennych spółek. Straszny mam mętlik w głowie, proszę o pomoc!
-
2010/09/24 18:41:05
Witam!
Panie Adamie jestem pod wielkim wrażeniem Pańskiej wiedzy, dlatego postanowiłem się zwrócić do Pana z nurtującymi mnie problemami. Mianowicie, czy prawdą jest, że w PARKACH NARODOWYCH również koruje się drzewa w których wywodzą się korniki. Taką tezę usłyszałem od jednego ze swych znajomych i jestem wstrząśnięty. Co więcej ten sam znajomy powiedział, że w PARKACH prowadzi się wycinkę drzew i ich sprzedaż:(. Wszystko to pod płaszczykiem jakiejś przebudowy. Kolega ten nota bene leśnik z wykształcenia powiedział również, że jeśli drzewostan nie został posadzony zgodnie z siedliskiem to na gospodarzu terenu niezależnie od tego czy to PN czy leśnicy ciąży obowiązek przebudowy. Poza ty czy prawdą jest, że leśnicy nie mogą prowadzić i nie prowadzą swoich cięć w rezerwatach, tylko w lasach zniszczonych działalnością przedwojennych spółek. Straszny mam mętlik w głowie, proszę o pomoc!
-
2010/10/22 02:26:55
Tak się teraz dba o Bobry, przed Zimą..
www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/tngallery?Site=NW&Date=20101019&Category=BIESZCZADY02&Artno=93318872&Ref=PH
-
2010/11/15 12:45:11
Popieram pomysł zbierania podpisów pod petycjami on line.
Zwiedzając PN powinniśmy pamiętać:
- zachować ciszę
- trzymać się wyznaczonych szlaków
- jeśli zboczysz ze szlaku to zważaj na otaczającą cię naturę
- najlepsze są samotne wędrówki - ty i natura
Polowania. Ja należę do ludzi polujących na naturę z aparatem fotograficznym.
Nie mam nic przeciwko odstrzałowi zwierząt, jeśli zbyt duża populacja jest zagrożeniem. Chociaż lepszym sposobem wydaje mi się powiększenie obszarów PN.
Ale doskonale wiemy jak w rzeczywistości wygląda przestrzeganie przepisów (np. drogowych), jedni przestrzegają a inni nie.
-
2010/11/22 03:45:27
Witam Szanownego Kolegę,

Mam nadzieję że zebrane prawdziwki nie odnoszą się do "właściwego" BPN a ostoi żubrów. Bo w przeciwnym wypadku dokonał Kolega małego gwałciku na parku narodowym, co owocuje ekologicznym kacem i odpowiednim mandacikiem.
A tak do tematu. Biegam sobie po Puszczy już jakieś 30 lat, znam też problemy ochrony Puszczy, bowiem sam w nich uczestniczę. I niech tu nikt nie zawraca głowy grzybami i jagodami - są też i porzeczki - to argument turystów. Dla przeciętnego mieszkańca Puszczy i okolic to dostęp przede wszystkim do drewna opałowego. Dla samorządów i nadleśnictw to głównie kasiorka i strata miejsc pracy (w lasach).

Mam nadzieję, że wiesz, że w przypadku objęcia całości Puszczy ochroną ścisłą, to połowa etatów w lasach przepada, a ta druga połowa dostanie prawie połowę mniej niż ma dzisiaj. I to jest cała tajemnica zawetowania przez puszczańskie samorządy rozszerzenia parku na całą Puszczę. A to z tej prostej przyczyny, że ze świecą szukać wśród puszczańskich radnych Białowieży, Hajnówki czy też Narewki którzy nie mają w rodzinie leśnika lub pracownika n-ctwa. Tak więc oczywiste ochroniarskie argumenty zawsze będą dobre dla warszawiaka, poznaniaka, krakowiaka ect., a nie przemówią do miejscowego, który przecież nie powie, że wywalą jego żonę lub syna, lecz zasłoni się grzybami i jagodami.

Całość kampanii o powiększeniu parku ma szczytne cele, ale nie jest dopracowana legislacyjnie. Co z tego, że przekonamy ministra, ba, premiera, jak oni i tak mają związane ręce. Problem ten miał być rozwiązany w czasie wejścia NATURA 2000.
A zasada jest prosta samorządy, do których przecież nie należą lasy winny być organem doradczym, a nie organem decyzyjnym.

To tak jak z Rozpudą. Nie tylko wygrali ekolodzy, lecz przepisy, które Polska chciała może nie złamać lecz ominąć. UE przyzwalając na precedens z Rozpudą otworzyłaby furtkę dla podobnych inwestycji w Polsce i innych krajach członkowskich i tym samym idea sieci NATURA 2000 stałaby się niespójna i zagrażałaby ochronie wielu cennych obszarów.