Blog > Komentarze do wpisu
Parki ministra Kraszewskiego

Chciałbym wierzyć, że minister środowiska Andrzej Karszewski kocha Puszczę i zależy mu na jej ochronie. Problem w tym, że minister robi wszystko by mnie z tego stanu wyprowadzić. Najlepszym przykładem jego ostatni artykuł w Rzeczpospolitej " Ja też kocham Puszczę".  Zostawię ideologiczne wywody ministra.

Gorzej gdy jak na dłoni widać, że urzędnik państwowy bez mrugnięcia okiem wprowadza opinię publiczną w błąd. Otóż Pan minister był łaskaw napisać o wecie samorządów w sprawie tworzenia parków narodowych, że ma związek z demokracją i zasugerował, że to zdobycz wywalczonej w 1989 roku wolności.  Dowód na to zawarł w jednym zdaniu: "do roku 1989 zdołano ustanowić 22 parki narodowe, zaś w czasach III Rzeczpospolitej tylko jeden".  Jakby nie czytać wynika z tego, że parki narodowe tworzył zły komunista, dyktator co nie liczył się z wolą ludzi.  Było oczywiście i tak, że tworzenie wiązało się z krzywdą. Tereny Tatrzańskiego  Parku Narodowego uzyskano pod przymusem wywłaszczając górali. Ale czy dziś nie wywłaszczamy ludzi budując autostrady i czy nie wiąże się to z krzywdą i bólem niektórych obywateli?

Wróćmy jednak do 1989 roku i odzyskanej wolności. Weto samorządów nie ma nic wspólnego z tą datą, bo zostało wprowadzone zmianą ustawy o ochronie przyrody z 7 grudnia 2000 - weszła ona w życie na początku 2001. Nie po to by z chronić prawa lokalnej ludności, lecz interesy wąskiej grupki (pisałem o tym w poprzednim wpisie).  Mało tego. Do tego czasu Trzecia Rzeczpospolita nie utworzyła jednego parku narodowego jak pisze minister, ale siedem w tym nasz największy Biebrzański Park Narodowy w 1993.  Stało się to w ciągu zaledwie 10 lat (do czasu wprowadzenia fatalnego prawa weta, po jego wprowadzeniu utworzono jeden - Ujście Warty na terenach istniejącego wcześniej rezerwatu Słońsk). Pamiętam te czasy doskonale i jestem dumny z ludzi którzy wtedy rządzili naszym krajem. 7 parków jest znakomitym wynikiem jeżeli wziąć  pod uwagę, że II RP utworzyła trzy (Białowieski, Pieniński i Czarnohora - obecnie poza granicami Polski), a PRL przez 44 lata swego istnienia 14, z czego wiele było realizacją przedwojennych planów.

To nie jest  wiedza tajemna, i wystarczy spojrzeć do Wikipedi by zobaczyć kiedy jaki park powstał. Nie bardzo chce mi się wierzyć, że Pan minister, któremu przecież parki podlegają się po prostu pomylił.
 
 
środa, 01 września 2010, adam.wajrak

Polecane wpisy

  • Drogowcy: Wszystko przez tę ekologię!

    Będzie problem z budową dróg i oddaniem ich w terminie. I to poważny. Mogę to przepowiedzieć ze stuprocentową pewnością. Tak jest zawsze gdy drogowcy zaczynają

  • Ty polski bocianie zacofany!

    - Można promować Polskę jako kraj nowoczesny bez bocianów i folkloru - mówią twórcy z Platige Image, którzy przygotowali billboardy i animacje na berlińskie tar

  • Łosie nad Biebrzą, czyli o niepokoju

    Byłem przekonany, że do sprawy "naukowego" odstrzału łosi z unikalnej biebrzańskiej populacji nie będę musiał wracać. Dość jasno napisałem co o tym my

Komentarze
mag-43
2010/09/01 14:18:45
Pan minister myli się w zbyt wielu rzeczach, a jego pomachiwanie szabelką w sprawie odpadów jest po prostu smieszne. Jemu się wydaje, że ON jest siłą sprawczą, zapomina, że politykom poza ich doraźnymi celami na niewielu rzeczach zależy. Bo najważniejsza jest władza a nie dobro społeczne. Pan K. zaś zaplecze polityczne ma kiepściutkie i gdy taka będzie potrzeba zostanie poświęcony na ołtarzu wielkiej polityki. Parki, ochrona przyrody, zagrożone gatunki? a kogo to obchodzi, proszę Panie Adamie przypomnieć sobie tylko wylane morze łez krokodylich w sprawie dzięcioła. I co - i nic. A poszerzenie Puszczy to naruszenie tylu interesów, a jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze wychodzi kasa! Serdecznie pozdrawiam - Ziemianin w kuchni
-
stradovius
2010/09/01 14:25:00
Pojawia się odwieczne pytanie: po co nam kolejne parki narodowe?

To dodatkowe obciążenie dla budżetu, pensje dla pracowników i strażników...
Nie żyjemy na bezkresnych przestrzeniach Kanady, w Polsce każde utworzenie PN to tylko utrapienie dla licznych mieszkańców (okolic bądź terenów samego parku)
-
2010/09/01 14:28:17
Prosze to samo pytanie zadac Niemcom, Francuzom i Hiszpanom ktorzy tez nie zyja na bezkresnych przestrzeniach Kanady i tworza parki narodowe oraz maja zamiar tworzyc nastepne.
Dobrze funkcjonujace parki to szansa, a nie jakas tragedia. Poza tym mowimy 1 (słownie jednym procencie naszego kraju)
-
2010/09/01 20:38:11
stradovius
Odpowiedź na Twoje pytanie jest bardzo prosta. Parki Narodowe są nam potrzebne aby chronić przyrodę dla przyszłych pokoleń, ginącą i kurczącą się obecnie w wyniku ekspansji człowieka i rabunkowej gospodarki. Gdyby przyroda nie ginęła wtedy parki narodowe nie byłyby potrzebne.
Ekologia to nie kwestia rachunku zysków i start, ale świadomości. Dlatego ochrona przyrody jest tak niewygodna, gdyż korzyści są widoczne nie od razu.
-
2010/09/01 22:10:22
Takiego na prawde proprzyrodniczego Ministra jakim był Pan Nowicki już chyba nigdy w naszym kraju nie bedzie !Ale i tak cieszmy się z Ministra Kraszewskiego, bo mogło być dużo gorzej !!!
-
stradovius
2010/09/02 20:57:13
@adam wajrak

W Hiszpanii parki narodowe zajmują niespełna 0.25% powierzchni kraju!

@antypolityk

Samo utworzenie parku narodowego nie gwarantuje ochrony przyrody. Przykłady: TPN, Stelvio. Ogranicza natomiast podstawowe wolności człowieka. Tutaj ekologizm jest takim samym totalitaryzmem jak komunizm.

-
mag-43
2010/09/02 22:11:06
Panie Stra - głupiś Pan jak but z mojej lewej nogi! Wolność i swoboda? wiem coś na ten temat. wchodzę do moich nowotomyskich lasów i o śmieci się potykam! jest wszystko co Pan chcesz - plastik, kanapa, eternit, wiadro, butelki po libacji. Taki właśnie las zostawimy naszym wnukom. Tfy, na psa urok, to Pan ograniczeniem wolności nazywasz?
-
2010/09/03 12:15:04
stradovius

TPN jest chroniony? Wg mnie nie. Ale wtedy przeczysz sam sobie, bo co wg Ciebie jest ochroną przyrody?

Powtarzam: Ekologia to kwestia świadomości a nie rachunku ekonomicznego.
-
stradovius
2010/09/03 18:44:50
@mag-43

Jak na mój gust - skoro o butach mowa - z twoich słoma wystaje...
Edukuj swoją nowotomyską społeczność, bo to kwestia kultury a nie wyższego stopnia prawnej ochrony przyrody. Zaśmiecanie jakiekolwiek lasu jest bezprawne i karalne.

@antypolityk1
Sam potwierdzasz słowy o TPN, że PN to fikcja. Jedyne atrybuty tej instytucji to kasy i bilety.
Co wg mnie jest ochroną przyrody? Edukowanie społeczeństwa!

Zadziwiające, bo uważam dokładnie tak jak ty, że ekologia to kwestia świadomości a nie rachunku ekonomicznego. Właśnie dlatego jestem przeciwny nowym parkom narodowym. Zamiast płacić podwójnie: na strażników-nierobów, dyrektora z politycznego nadania i bilet wstępu, wolałbym zapłacić za edukację społeczeństwa.



-
mag-43
2010/09/04 08:37:24
Może i pisząc o słomie masz rację, dawno temu jak zdjąłem biały kołnierzyk. Co do wpływu polityki na życie, w tym parki masz rację, uciekając przed jej brudami, nie mogąc patrzeć na marnotrawstwo publicznych pieniędzy uciekłem na wieś.Równocześnie jestem Obywatelem Rzeczpospolitej Ptasiej w Słońsku. Jeżdżę tam przynajmniej raz do roku. Tam smieci nie ma, zaś ludność okoliczna nauczyła się z parku żyć i o niego dbać. Była to ugorowa praca zapaleńców, którzy w tymże parku pracują. na obrzeżach pozakładali agroturystyki, gospodarstwa wypasu bydła, wszędzie widać koegzystencję. Może i tam marnuje się nasze pieniądze, może i dyrektor jest z politycznego nadania, ale ja im to odpuszczam. Przez lata widzę zmiany na lepsze i dobrą robotę.
-
2010/09/04 17:10:05
Stradovius
Rację masz z tą edukacją, ale póki świadomość u nas jest niska, to przyroda u nas bez ochronny będzie poważnie zagrożona. Rozpuść "nierobów", a kolejne wcielenia Schwarzeneggerów wybiją resztki niedźwiedzi w Tatrach. Świadomość w Polsce zezwala na pokątne zabijanie rybołowów (konkurencja pokarmowa?), zamurowywanie żywcem jerzyków w okresie lęgowym czy skopanie (czytaj zakatowanie) jeża. Podobnych przykładów można mnożyć, a nie o licytację przecież tu chodzi.
Masz rację z tą edukacją, jednak póki co to chrońmy czynnie co nam zostało.
-
stradovius
2010/09/05 18:15:32
@mag-43

PNUW jest rzeczywiście udanym rozwiązaniem. Problem w tym, że mało kto odróżnia parki, których istnienie ma sens od tych których istnienie jest tylko opłacaną z naszych podatków ściemą.

@krogulec
Problem jest poważniejszy, tacy Schwarzeneggerzy działają licznie i z sukcesami po stronie słowackiej, co czyni bezsensowną ochronę niedźwiedzia w Polsce. Zresztą czy istnienie parku uratowało tatrzańskiego niedźwiadka? Czy gdyby przepisy były dwa razy surowsze to by przeżył? Nie - bo to kwestia mentalności jego zabójców. Tutaj więc najdrastyczniejsza ochrona nic nie pomoże.

Innymi słowy nie da się chronić czynnie bez zmiany mentalności tych, którzy do zasad tejże ochrony mają się stosować. Zamurowywanie żywcem jest tego chyba najlepszym przykładem. Zresztą wystarczy przytoczyć casus bociana:
Mamy wspaniałą populację nie dzięki drastycznym formom ochrony, tylko mentalności. Tknięcie bociana to na wsi zbrodnia: dzięki takiemu przekonaniu mieszkańców nie trzeba żadnych strażników, żadnych dyrektorów.

W Szwajcarii nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu to zbrodnia. Jak ktoś wymusi sobie pierwszeństwo każdy kto będzie tego świadkiem od razu doniesie na policję. Jak ktoś rozbije się na dziko, od razu na niego doniosą. Wjedzie samochodem na obszar chroniony? Już po nim. Dla Polaków to obrzydliwe konfidenctwo, dla Szwajcarów poczucie obowiązku i dbałość o zachowanie zasad funkcjonowania społeczeństwa. Ile Szwajcaria - posiadająca aż przesyt jeśli chodzi o bogactwa natury - ma parków narodowych? Jeden! Do tego malutki terytorialnie. No właśnie!

A wiecie jak wygląda jego funkcjonowanie? Sieć bezpłatnych parkingów na obrzeżach, ścieżki dydaktyczne i dostępne szlaki wysokogórskie poprowadzone tak, że żaden przygłup z reklamówką i hot dogiem w ręku nie ośmieli się nawet rozpocząć wędrówki. Efekt? Pustki na szlakach, wspaniała dzika przyroda, możliwość kontaktu z naturą tylko dla tych, którzy będą umieli to docenić. I tylko tacy tam się wybierają. Schronisk jak na lekarstwo, odległości olbrzymie, okolica tak dzika i bezludna, że nikt nawet nie wpadnie na pomysł, że mógłby zboczyć ze szlaku. A to wszystko w centrum Europy!
Gdyby Szwajcarzy zrobili Park Narodowy Matterhornu byłoby to wyśmianiem samej idei parku i dlatego nigdy tego nie zrobią.


-
2010/09/05 21:57:59
@ strdovius
W Hiszpanii jest cała masa parków "naturalnych" ktorych status ochrony wcale nie jest gorszy lub bardziej rygorystyczny niż naszych narodowych
W TPN robi sie wiele dziwnych rzeczy, ale proponowal bym pomyslec co byli by z Tatrami gdyby nie park. Szwajcaria to troche chybiony przyklad jesli chodzi o ochrone przyrody. Lubia ja jak ma forme kwiatka i ladnego widoczku a nie na przyklad wilka (nie mylmy tego, ze kraj jest czysty z ochrona) www.reuters.com/article/idUSTRE57641A20090807
A tu jeszcze wrzuta z tego co robi sie w ostanim czasie w Europie.
Niemcy
Schleswig-Holstein Wadden Sea National Park - rozszerzony w 1999
Hamburg Wadden Sea National Park - rozszerzony w 2001
Lower Oder Valley National Park - utworzony w 1997
Harz National Park - powstal z polaczenia dwoch innych parkow w 2006
Eifel National Park - 2004
Kellerwald-Edersee National Park - 2004
Hainich National Park - 1997

Hiszpania
Cabaeros National Park - 1995
Atlantic Islands of Galicia National Park - 2002
Monfragüe National Park - 2007
Sierra Nevada National Park - 1998

Wlochy
Alta Murgia National Park - 2004
Appennino Lucano - Val d'Agri - Lagonegrese - 2007
Appennino Tosco-Emiliano National Park - 2001
Arcipelago Toscano National Park - 1997
Asinara National Park - 1997
Cilento and Vallo di Diano National Park - 1998
Parco Nazionale delle Cinque Terre - 1999
Gennargentu National Park - 1998
Sila National Park - 1997
-
2010/09/06 07:46:59
Stradovius
Bocian dawniej był na wsi ptakiem "kultowym", teraz może niekoniecznie. Kilka lat temu pilnowano na północnym wschodzie gniazd. Niektórzy rolnicy, wystraszeni medialną histerią "ptasiej grypy", zrzucali gniazda z dachów (znane były przypadki zabijania łabędzi). Coraz mniej ludzi chce takie gniazdo na swojej posesji - estetyka.
Czyli i tutaj oprócz edukacji potrzebna jest ochrona. Bynajmniej do czasu, gdy wzrośnie świadomość.
A ta u nas jest raczej kiepska. Biorąc fakt, że przyroda jest naszą wspólną własnością, to zobacz jak mocno pokutuje u nas mentalność rodem z komuny. "Coś wspólnego to znaczy niczyje". A jak niczyje, to można bezmyślnie zniszczyć.
Dopóki pokutuje taka świadomość, to nie wyobrażam sobie przyrody bez ochrony.
-
2010/09/06 12:41:19
Stardovius

TPN nie jest żadną fikcją. Napisałem tylko, że jest niedostatczenie chroniony, bo wg mnie to przepisy i ograniczenia powinny być zdecydowanie surowsze niż są obecnie, tak aby ograniczyć napływ rzesz turystów i infrastruktury, bo to co się dzieje obecnie to jest totalna katastrofa dla środowiska. I fakt, edukacja by się tu przydała, ale co z tego, jak Tatry będzie odwiedzać 8 mln ludzi, nawet jak najbardziej wyedukowanych? Przyroda takiej masy nie wytrzyma. Technokrata jednak tego nie rozumie.

Kto miałby edukować społeczeństwo ekologicznie, skoro właśnie pluje się na ekologię ze wszech stron uważając ją za oszołomstwo i ograniczenie rozwoju. Nikt tym nie jest zainteresowany. A wszelkie próby uświadamiania są krytykowane. Jestem jak najbardziej za rozwojem świadomości, ale już słyszę te głosy technokratów i pseudoliberałów, że pieniądze są niepotrzebnie marnotrawione na edukowanie ekologiczne społeczeństwa, zamiast na rozwój infrastruktury. Nie oszukujmy się: rząd, establishment, biznes, społeczeństwo, również Ty, wszyscy mają ochronę środowiska, a edukowanie szczególnie w dupie. Nie wypada się jeszcze tylko do tego przyznać, bo ekologia jest teraz medialnie popularna. Nic poza tym. Przykład musiałby pójść z góry i mediów, a nikt tym nie jest zainteresowany. Dlatego jestem, póki co, za parkami narodowymi, ograniczaniem wolności, nawet tępą biurokracją, byleby utrudniała ona niszczenie przyrody. A w dobre chęci ludzi nie wierzę, nie jestem naiwny. Jak przyroda przestanie ginąć, to wtedy chętnie będę za likwidacją wszelkich prawnych form ochrony przyrody.

Bociany mają w Polsce coraz gorzej, bo po prostu zaczyna brakować dla nich terenów. Mieszkam w Trójmieście i widzę jak każdego roku gniazd na Kaszubach i Żuławach ubywa, bo gdzie te bociany mają żerować? Na zamkniętych osiedlach betonowych albo na parkingach przed hipermarketami? Na polbruku żab nie ma.

Przestańmy się oszukiwać. Liberałów, ani technokratów w ogóle nie obchodzi ochrona przyrody. Dlaczego nie mają odwagi przyznać się do tego otwarcie? Niektórzy np. quadowcy się do tego przyznają. Wtedy wiadomo o co chodzi.
-
2010/09/06 21:12:39
Stardovius
Park Narodowy rzeczywiście "nie powstrzyma" głupiego turysty zostawiającego w nim mase śmieci badź quadowca szalejącego na szlaku turystycznym !! Ale z drugiej strony Park Narodowy ma możliwość skutecznego przeciwstawienia się deweloperowi chcącemu wybudować wieżowiec na swoim terenie, bądź meliorantowi chcącemu wyprostować i wybetonować rzeczke płynącą przez ten park ! Dlatego też najcenniejsze tereny przyrodnicze w Polsce powinny być objete najwyzszą formą ochrony !!! W naszym kraju jest to chyba jedyna gwarancja , że nie zostaną zniszczone !I nie ma co czekać na " lepsze czasy " kiedy to Polacy pokochają " naturę ", bo będzie juz wtedy dla Mazur czy Puszczy Białowieskiej za późno !
Pozdrawiam.
-
2010/09/07 07:17:39
@ antypolityk1

"Liberałów, ani technokratów w ogóle nie obchodzi ochrona przyrody."

Nie bardzo rozumiem, kogo mam Pan na mysli. Mozna, tak na marginesie zapytac,czy np. humanisci ( z cala pewnoscia nie technokraci) lub tez komunisci ( z cala pewnoscia nie liberalowie) gremialnie "kochaja" przyrode? W sprawie wadliweggo ustawodawstwa "oskarzajacy palec" wiadomo, gdzie skierowac - w tym miejscu red. Wajrak ma racje. Zgadzam sie, ze stosunek do przyrody jest swoistym stanem swiadomosci - ogromne pole do popisu dla instytucji panstwowych, ktorych jednym z obowiazkow jest wlasnie wychowanie spoleczenstwa ( na mysl przychodzi pojecie swiadomej dyscypliny spolecznej). Z drugiej jednak strony, jakie szanse ma przyroda w czasach, gdy bez zastanowienia powtarza sie haslo "przyroda musi na siebie zarobic" - jest to jedna z koncepcji jak najbardziej dewastujacych przyrode i nasza swiadomosc. Czasami tragiczne efekty owego "zarabiania" sa jaskrawo widoczne wlasnie w krajach ubogich - Polska nie bedac zbyt bogata, ociera sie wlasnie o owe zjawiska ( czemu sluzy wyrab prastarej puszczy?). Patrzac jednoczesnie na doswiadczenia ubogich krajow, samo stworzenie terenow chronionych nie zalatwia sprawy, najwyzej daje przyrodzie chwile wytchenienia - bez zmiany postaw spolecznych presja pojawia sie ponownie, choc w bardziej zaowalowanej ( przez co nawet bardziej niebezpiecznej ) formie.

Zycze powodzenia
-
2010/09/07 16:43:35
vandermerwe

Mając na myśli technokratów uważam za takich zwolenników rabunkowej formy rozwoju gospodarczego, polegającego na tym, że wraz ze wzrostem poziomu życia człowieka wzrasta zużycie zasobów, energii, przestrzeni. Niestety takie myślenie pokutuje wśród praktycznie wszystkich ludzi mających wpływ na rozwój gospodarczy.

Mając na myśli liberałów uważam za takich np. stradoviusa, który w swoisty sposób pojmuje wolność, szczególnie w stosunku do przyrody.

Prawna ochrona przyrody jest namiastką, cząsteczką, która opóźnia jej degenerację. Biorąc pod uwagę brak świadomości ekologicznej ludzi, lepsze to niż nic.
Niestety masz rację twierdząc, że: "przyroda musi na siebie zarobić". Kolejny raz powtarzam wszystkim: Ekologia to nie kwestia rachunku ekonomicznego, ale świadomości i musi wyjść od każdego człowieka. Dlaczego np. nikt z tych którzy głoszą teorię, że "przyroda musi na siebie zarobić", nie wysuwają takich twierdzeń wobec, np. instytucji rodziny? Gdyby tak ludzie mieli podejście do przyrody jak do swoich dzieci.

Pozdrawiam
-
stradovius
2010/09/08 15:50:48
@wszem wobec i każdemu z osobna:

Definicja wolności jest dla mnie prosta bo naturalna, specyficzna jest natomiast ochrona przyrody w pn.
Gdy jakiś cymbał stworzy mi Jurajski Park Narodowy (swoją drogą nazwa totalnie debilna i to używając eufemizmu) i stwierdzi, że teraz nie mogę sobie tamże po drogach leśnych a nawet asfaltowych jeździć na rowerze to uważam taki zakaz za absurdalny i niczym nie uzasadniony. Jednocześnie nie będę mógł nie tylko przejechać rowerem ale i przejść pieszo o ile kochana władzuchna utrzymywana z moich wysokich podatków nie raczy mi wyznaczyć szlaku (pieszego bądź rowerowego).


Oczywiście gdy złamię zakaz - którego złamanie w niczym nie zaszkodzi ani samej przyrodzie ani idei jej ochrony - ryzykuję, że dzielny strażnik rozjeżdżający ową drogę w wielkiej terenówce spalającej 15 litrów na setkę mnie przyłapie i wlepi mandat. Nic to, że narobi hałasu na odległość kilku kilometrów, nie wzruszą go spaliny ani zmasakrowane pobocze bo przecież jego zasady ochrony nie obowiązują. Władzuchna jest po to by stać ponad prawem. Kolega dyrektora dostanie przepustkę na całoroczny dojazd samochodem dostawczym do swojego punktu gastronomicznego a ja dostanę mandat za jazdę rowerem albo pójście pieszo tą samą drogą (jeśli nie będzie to tranzytowa droga publiczna lub oznakowanai).

Pisze o drogach, na których choć są zakazy i formalnie jakikolwiek ruch samochodów jest zabroniony trwa w rzeczywistości spory ruch samochodowy (bo są dziesiątki wyjątków od zakazu wjazdu i dziesiątki wyłączonych mających specjalne prawa) a rowerem wjechać nie wolno.
Oto jakie absurdy i bezczelne kłamstwa można znaleźć w regulaminach parków narodowych:
- Wszelkie działania na terenie Parku podporządkowane są ochronie przyrody
- Uprawianie sportu może odbywać się tylko po otrzymaniu zgody Dyrektora Parku (czy szybkie przejście też będzie sportem? a zrobienie jednego przysiadu?).
- Na obszarze Parku zabrania się:
- prowadzenia działalności handlowej
, a także rolniczej, hodowlanej lub chowu zwierząt - ruchu, pieszego, rowerowego, narciarskiego, jazdy konnej wierzchem poza szlakami do tego wyznaczonymi,
- ruchu pojazdów poza drogami publicznymi i innymi drogami do tego wyznaczonymi
- zakłócania ciszy (co kłóci się z punktem powyższym)

Mówiąc w skrócie wjazd do parku drogą w towarzystwie samochodów jest zabroniony o ile jest się na rowerze i droga nie jest zarazem publiczna lub oznaczona jako szlak rowerowy. Kwintesencja prawnej ochrony przyrody w wydaniu parku narodowego.
Zakaz zakłócania ciszy, prowadzenia działalności handlowej... chyba mi się zawsze śnią te ryki silników i dziesiątki punktów gastronomicznych...


Mnie to nigdy nie spotkało bo nie próbowałem, ale znam takich co dostali mandat za jazdę na rowerze po asfaltowej drodze na obszarze OPN. To ten park, gdzie znajduje się kilkanaście smażalni ryb, restauracje, prowadzona jest działalność hodowlana i rolnicza, mieszkają na co dzień ludzie a ruch na drodze Sułoszowa-Skała z pewnością nie można nazwać małym. W weekendy pobocza dróg są bardziej oblepione samochodami niż w centrach wielkich miast. Oby więcej takich Ojcowskich Parków Narodowych!

OPN to wspaniały biznes: najprościej wjechać samochodem i zostawić go na jednym z wielu słono płatnych parkingów utworzonych na łąkach nad Prądnikiem (to samo w sobie jest już manifestacją idei ochrony przyrody). W taki oto swoisty sposób parki narodowe chronią przyrodę. Taką "ochronę" mam w dupie.


Parafrazując antypolityka, dlatego jestem przeciwko nowym parkom narodowym bo nie dość, że ograniczają wolność to jeszcze nie chronią przyrody. Ba, w ich interesie finansowym jest jej dalsza dewastacja i zwiększanie infrastruktury.
Czy naprawdę nikt nie widzi potrzeby weryfikacji założeń i funkcjonowania takich parodii jak np. Ojcowski PN?
-
2010/09/09 14:01:36
stardovius

A ja jestem za powstawaniem Parków Narodowych i wszelkich form ochrony przyrody. Im bardziej restrykcyjnych tym lepiej. Z prostego powodu. Przyroda jest w defensywie i po prostu jest jej coraz mniej. Jakby było odwrotnie lub istniała równowaga formy ochrony przyrody mogłyby wtedy dla mnie zniknąć. Wg mnie Tatrzański Park Narodowy powinien wprowadzić drastyczne ograniczenia wstępu. A prawo ochrony przyrody powinno stać się wyjątkowe upierdliwe dla śmieciarzy i quadowców
-
stradovius
2010/09/09 22:05:43
Tylko, że w tej chwili "prawo ochrony przyrody" stosowane w PN jest najbardziej upierdliwe dla tych którzy czynią najmniej szkody! A quadowcy rozjeżdżają sobie bezkarnie karpackie wądroża. Wjazd na jurajski ostaniec to gratka dla quadowca, zmasakrowanie murawy kserotermicznej powodem do dumy. On ma drastyczny zakaz wstępu do PN, dlatego z tym większą satysfakcją dewastuje jego okolicę.
-
2010/09/10 14:14:51
stardovius

Bo prawo w Polsce jest:

1) nieegzekwowane
2) zbyt liberalne

Quadowiec - bandyta (nie ma na to innego określenia, przepraszam bardzo) powinien zapłacić za rozjeżdzanie Jury 100.000 tys zł, a nie max 500 zł.
-
stradovius
2010/09/10 16:58:11
Z tym zgadzam się całkowicie...
-
2010/09/16 20:51:17
@stradovius

Tak sobie czytałam te wpisy i dopóki nie doszłam do Twojego najdłuższego postu, byłam gotowa nie zgadzać się z Tobą. Nie chcę przez to powiedzieć, że jestem przeciwko parkom narodowym - bo wciąż jestem za. Natomiast... ileż prawdy jest w tym, co piszesz! Owy zakaz poruszania się po drogach innych niż wyznaczone szlaki za każdym razem wywołuje we mnie złość i niezgodę. Raz dlatego, że w części parków szlaków jest jak na lekarstwo, a do tego wyglądają jak autostrady piesze (Woliński PN choćby), a dwa dlatego, że dróg przeciwpożarowych jest zatrzęsienie, i jak sam napisałeś, pracownicy mogą się po nich poruszać, kiedy chcą i jak chcą. Ów zakaz boli mnie, bo nie jestem turystką (nie znoszę tego określenia), która śmieci, płoszy zwierzęta, głośno się zachowuje i do tego przyjeżdża do parku na libacje. W PN szukam kontaktu z przyrodą, a na wspomnianych zatłoczonych szlakach jest to bardziej niż trudne... Część parków tak chce chronić przyrodę, że szlaków ma bardzo mało i to niby dobrze, ale przez to turyści właśnie na nich się koncentrują i presja jest dużo większa w tych miejscach. Przy większej ilości szlaków rozładowałby się ruch turystyczny, tak mi się przynajmniej wydaje.
Tak więc generalnie - nie jestem przeciwko parkom, czy innym formom ochrony, tylko za zmianami w ich funkcjonowaniu, żeby nie powstawała taka patologia, jak w opisanym przez Ciebie OPN.

PS Pod koniec lipca byłam w tym roku w PN Gór Stołowych, gdzie ilość szlaków jest naprawdę bardzo duża. Natomiast ludzi na nich mało, poza Szczelińcem Wielkim i Błędnymi Skałami. Szkoda, że władze parku sprawiły, że w najcenniejszych miejscach jest taka presja. Z drugiej strony - na pozostałym obszarze parku - cisza, spokój, od czasu do czasu jakieś małe grupki turystów - głównie rodzin lub znajomych, ale bynajmniej nie w młodzieńczym wieku ;) W każdym razie - same szlaki były na tyle ciekawe, a do tego niezatłoczone, że nawet nie było pokusy, aby z tych szlaków zbaczać. I chyba o to chodzi. A nie o zakazy, bez żadnej "rekompensaty" dla tych, którzy chcą pobyć z przyrodą.

PSS A propos quadowców zgadzam się również całkowicie...
-
2010/09/17 21:01:06
ATANVARNIEL

Ja byłbym ostrożny w kwestii liberalizacji ruchu turystycznego w Parkach Narodowych i apeluję o rozsądek i dokładne przemyślenie tego problemu.
Obecnie przyroda przegrywa z człowiekiem na całej linii. Wynika to z tego że ogromna większość ludzi, a jest nas bardzo dużo, wyznaje właśnie zasadę po nas choćby potop, a właściwie w ogóle ich sprawa ochrony środowiska nie obchodzi. To że Ty nie śmiecisz i zauważasz problemy w przyrodzie, rozumiesz jej procesy to za mało, skoro ta większość ludzi tego zupełnie nie rozumie. Jeżeli chcemy zachować przyrodę dla przyszłych pokoleń, nie ma co liczyć na uświadamianie społeczne, bo przy obecnym tempie gospodarki, nie zdąży się uświadomić nawet ćwierci społeczeństwa. Nie ma po prostu na to czasu. Dlatego każda forma ograniczająca oddziaływanie cżłowieka na przyrodę jest wg mnie malutkim kroczkiem w chronieniu przyrody przed zachłannością człowieka. Parki Narodowe powinny jeszcze bardziej być restrykcyjne. W Tatrach nie nowe szlaki są potrzebne nowe szlaki, ale jeszcze bardziej restrykcyjne ograniczenie ruchu z zamknięciem parku włącznie.

Pomysł z uświadamianiem społecznym jest dobry, ale nieefektywny. NIe przy takiej skali antropopresji.