|
środa, 01 września 2010
Parki ministra Kraszewskiego
Chciałbym wierzyć, że minister środowiska Andrzej Karszewski kocha Puszczę i zależy mu na jej ochronie. Problem w tym, że minister robi wszystko by mnie z tego stanu wyprowadzić. Najlepszym przykładem jego ostatni artykuł w Rzeczpospolitej " Ja też kocham Puszczę". Zostawię ideologiczne wywody ministra. Gorzej gdy jak na dłoni widać, że urzędnik państwowy bez mrugnięcia okiem wprowadza opinię publiczną w błąd. Otóż Pan minister był łaskaw napisać o wecie samorządów w sprawie tworzenia parków narodowych, że ma związek z demokracją i zasugerował, że to zdobycz wywalczonej w 1989 roku wolności. Dowód na to zawarł w jednym zdaniu: "do roku 1989 zdołano ustanowić 22 parki narodowe, zaś w czasach III Rzeczpospolitej tylko jeden". Jakby nie czytać wynika z tego, że parki narodowe tworzył zły komunista, dyktator co nie liczył się z wolą ludzi. Było oczywiście i tak, że tworzenie wiązało się z krzywdą. Tereny Tatrzańskiego Parku Narodowego uzyskano pod przymusem wywłaszczając górali. Ale czy dziś nie wywłaszczamy ludzi budując autostrady i czy nie wiąże się to z krzywdą i bólem niektórych obywateli? Wróćmy jednak do 1989 roku i odzyskanej wolności. Weto samorządów nie ma nic wspólnego z tą datą, bo zostało wprowadzone zmianą ustawy o ochronie przyrody z 7 grudnia 2000 - weszła ona w życie na początku 2001. Nie po to by z chronić prawa lokalnej ludności, lecz interesy wąskiej grupki (pisałem o tym w poprzednim wpisie). Mało tego. Do tego czasu Trzecia Rzeczpospolita nie utworzyła jednego parku narodowego jak pisze minister, ale siedem w tym nasz największy Biebrzański Park Narodowy w 1993. Stało się to w ciągu zaledwie 10 lat (do czasu wprowadzenia fatalnego prawa weta, po jego wprowadzeniu utworzono jeden - Ujście Warty na terenach istniejącego wcześniej rezerwatu Słońsk). Pamiętam te czasy doskonale i jestem dumny z ludzi którzy wtedy rządzili naszym krajem. 7 parków jest znakomitym wynikiem jeżeli wziąć pod uwagę, że II RP utworzyła trzy (Białowieski, Pieniński i Czarnohora - obecnie poza granicami Polski), a PRL przez 44 lata swego istnienia 14, z czego wiele było realizacją przedwojennych planów. To nie jest wiedza tajemna, i wystarczy spojrzeć do Wikipedi by zobaczyć kiedy jaki park powstał. Nie bardzo chce mi się wierzyć, że Pan minister, któremu przecież parki podlegają się po prostu pomylił.
wtorek, 31 sierpnia 2010
wtorek, 03 sierpnia 2010
Troszczymy się o Puszczę
Ponieważ leśnicy opowiadają jak troszczą się o Puszczę Białowieską, przedstawiam tą troskę w krótkiej historyjce obrazkowej. Zdjęcia wykonane zostały wiosną tego roku, bo wtedy efekty troski widać jak na dłoni. Nie maskują jej liście i trawa. Wykonałem je w rejonie drogi Browskiej w nadleśnictwie Białowieża Jest sobie las...który wymaga troski... widać jak na dłoni, że od tysięcy lat nie może dać sobie rady omszały, chyli się ku upadkowi na szczęście jest leśnik co się troszczy o Puszczę w wielkim trudzie się troszczy, bo wycinać nie jest łatwo po to by móc posadzić las od nowa, żeby już był taki jak powinien być musi go chronić przed zagrożeniami, bo tych w lesie pełno. Jak te młode dęby zawinięte w plastik albo te sosny ogrodzone, by żadne złe zwierze im nie zagroziło efekt jest jak każdy widzi...piękna Puszcza prawda? Dedykuję tą opowieść wszystkim, którzy są pewni, że bez nas ludzi i naszej pomocy z Puszczy została by tylko nazwa...i że się o nią troszczymy.
czwartek, 20 maja 2010
To jeszcze nie odstrzał!!!
Zostałem zalany informacjami, że warszawski ogród zoologiczny przygotowuje się do ostrzału zwierząt, bo zbliża się fala powodziowa. Pytań było tyle, że zadzwoniłem do dyrektora Andrzeja Kruszewicza. I co? Daleko jeszcze do odstrzału!!! Człowiek z bronią jest w takiej sytuacji jak nadchodząca powódź po prostu koniecznością, a odstrzał ostatecznością. Wyobraźmy sobie, że w czasie transportu, albo na wybiegach dochodzi do nieoczekiwanej i groźnej sytuacji. Żubr, lub bizon atakuje ludzi. Tylko laik może twierdzić, że wystarczy wtedy zastrzyk usypiający. Taki środek nie działa od razu. A gdyby coś stało się przy wpędzaniu zwierząt do klatek transportowych? Ktoś napisał, że można żubry i bizony transportować wcześniej, uśpione. Otóż tego się nie robi bo uśpione mogą zadławić się treścią żołądka. Wyobraźmy sobie, że jakiś zaatakuje ładujących go ludzi. Przy wielu zabiegach naukowych, weterynaryjnych, czy transportowych szczególnie gdy dotyczą dużych zwierząt obecność kogoś z bronią to konieczność i standardowa procedura. Robi się to nawet gdy dotyczy to gatunków zagrożonych wyginięciem np. niedźwiedzi polarnych. Nie świadczy ona o niczym innym jak o odpowiedzialności za ludzi i zwierzęta, bo spanikowany zwierzak może być groźny dla innych zwierząt w ZOO. Ta strzelba nie musi wystrzelić, ale lepiej by była na miejscu.
środa, 19 maja 2010
Kandydaci i głuszec
Piotr Semka na swym blogu czepił się mnie, że nie oburzam się, gdy profesor Władysław Bartoszewski wyśmiewa miłość do zwierząt Jarosława Kaczyńskiego. Nie oburzam się, to prawda, bo mam wątpliwości co do tej miłości. Być może ogranicza się ona do kota w domu. Nie widziałem jej jakoś, gdy Jarosław Kaczyński był premierem. Nie hamował swego ministra środowiska Jana Szyszki, gdy ten za wszelką cenę chciał udowodnić, że walenie śrutem do tokujących, czyli chcących założyć rodzinę słonek to "piękna tradycja". A już zupełnie nie widziałem jej nad Rospudą. Tam premier Kaczyński ze wszech miar wspierał rozjechanie spychaczami domu tak rzadkich zwierząt jak wilk, ryś, dzięcioł białogrzbiety czy głuszec. O głuszcu, pięknym ptaku, w Polsce wymierającym niebywale szybko, wspominam nie bez przyczyny. Na głuszce z kolei do Rosji jeździł polować marszałek Bronisław Komorowski wraz z Januszem Palikotem. Jak przechwala się na swoim blogu poseł Palikot, jemu udało się zabić otumanionego godową pieśnią ptaka (co za wyczyn, pogratulować i czekam na relacje ze strzelania do słoni). Komorowskiemu nie udało się głuszca ukatrupić, choć podejrzewam, że bardzo się starał. Tu trzeba przypomnieć, że Kaczyńskiemu też nie udało się rozgnieść lasu i torfowisk, gdzie głuszce mieszkają, choć też się bardzo starał. Wiec jakby znów temat miłości do braci mniejszych wrócił, proszę pamiętać o głuszcu. To symbol stosunku obydwu czołowych kandydatów do przyrody i zwierząt.
poniedziałek, 17 maja 2010
Ochrona środowiska to nie my!!!
Och jak było pięknie przez chwilę. W sobotę w czasie warszawskiej gali rozdania nagród festiwalu filmów dokumentalnych Palanete Doc Rview wystąpił podsekretarz stanu w ministerstwie ochrony środowiska Maciej Waśniewski. Waśniewski, nie znany dotąd nikomu, młody urzędnik pogratulował organizatorom wprowadzenia na festiwal filmów o tematyce ekologicznej, po czym oświadczył, że resort wreszcie zabiera się na poważnie za ochronę Puszczy Białowieskiej. Pierwszym krokiem ma być zakaz wycinania jakichkolwiek drzew w okresie lęgowym ptaków, kolejnym rozszerzenie Białowieskiego Parku Narodowego na teren całej Polskiej część Puszczy. To krótkie oświadczenie przedstawiciela resortu zostało przyjęte przez publiczność gromkimi brawami, bo cała Polska od lat czeka przecież na skuteczną ochronę Puszczy. Niestety ten piękny sen okazał się nieprawdziwy. Dziś na stronie resortu pojawił się komunikat w którym rzeczniczka resortu Magdalena Sikorska stwierdziła, że "informacje na temat decyzji Ministerstwa Środowiska w sprawie Puszczy Białowieskiej są nieprawdziwe" a "Maciej Waśniewski przedstawiający się, jako podsekretarz stanu w Ministerstwie Ochrony Środowiska, nie jest ministrem a jego wypowiedzi w imieniu ministra są nieuprawnione" . W dementi przypomina, że ministerstwo nie nazywa się już "ochrony środowiska" tylko wyłącznie "środowiska". Rzeczniczka informuje, że resort ma specjalny program pt. Białowieski Program Rozwoju i że obecnie trwają negocjacje warunków realizacji programu z samorządami gmin puszczańskich. Czyli nic nowego. Ministerstwo środowiska poinformowało po raz kolejny, że wszystko na co je stać to prowadzenie ciągnących się bez końca negocjacji, z których nic dla ochrony Puszczy nie wynika. Dobrze, że ktoś sobie z resortu środowiska zażartował i to celnie. Fikcyjny podsekretarz stanu z fikcyjnego resortu ochronny środowiska pokazał wszystkim, że działania w sprawie Puszczy jak najbardziej realnego resortu środowiska to też fikcja.
niedziela, 16 maja 2010
Postanowili wreszcie coś zrobić z Puszczą?
Cytuję, za otrzymanym komunikatem: Podczas wczorajszej gali wręczenia nagród na zakończenie siódmego
festiwalu filmów dokumentalnych Planete Doc Review, głos zabrał
podsekretarz stanu w Ministerstwie Ochrony Środowiska Maciej Waśniewski. Najwyraźniej zainspirowany tematyką filmów ekologicznych Waśniewski pogratulował organizatorom festiwalu wprowadzenia panelu dotyczącego ekologii i niespodziewanie zapowiedział w imieniu Ministra, że Ministerstwo podjęło istotne decyzje w sprawie ratowania Puszczy Białowieskiej, która w ostatnim okresie mocno ucierpiała na skutek nadmiernej wycinki drzew. Wystąpienie wzbudziło gromkie brawa.
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Gratulacje Gosiu
Gosia Górska, nasza koleżanka właśnie odebrała w San Francisco nagrodę Goldmana. To taki ekologiczny Nobel i nie ma w tym cienia przesady. Ta nagroda należała się Gosi jak mało komu. Gosia dostaje ją za to, że udało się ocalić Rospudę. To była oczywiście praca zespołowa, ale bez udziału Gosi, bez jej mrówczej pracy w zwałach papierów, ślęczenia nad analizami, zajmowania się kruczkami prawnymi i kontaktami, często niezbyt sympatycznymi, a na pewno bardzo nudnymi z urzędnikami dziś dziewicze torfowiska były by rozgrzebanym placem budowy. Wiszenie na drzewach, pisanie artykułów, zbieranie podpisów i demonstrowanie, choć wygląda bardzo efektownie na nic by się zdało gdyby Gosia nie odwaliła tej całej czarnej i niewdzięcznej roboty. Bez Gosi i jeszcze wielu takich jak ona, cichych ale wspaniałych bohaterów było by po Rospudzie. Dlatego Gosiu gratuluję i bardzo Cię ściskam w imieniu całego rospudowego spisku.
czwartek, 01 kwietnia 2010
Zwolnijcie!!!
Wielu z Was będzie jechać do rodziny na święta. Może na drogach, które przechodzą przez bagna lub łąki zobaczycie coś co przypomina zeschłe liście. Ale to nie są liście. Tylko wędrujące do swoich miejsc rozrodu żaby i ropuchy. Niestety w większości takich miejsc nie ma specjalnych przepustów, które umożliwiałyby im bezpieczne przejście przez drogę. ![]() Wystarczy zwolnić, by wiele z nich wyminąć i ocalić ![]()
niedziela, 28 marca 2010
Puszcza niszczona dla zysku!!!
Każda wizyta w Puszczy wczesną wiosną jest bolesna. Właśnie teraz gdy zszedł śnieg, a liście nie zdążyły jeszcze zasłonić śladów ludzkiej działalności widać jakie rany jej zadajemy.W tym sezonie jakaś tutejszych leśników opanowała mania wycinania w olsach. Te podmokłe lasy to często jedyne naturalne jeszcze kawałki pierwotnej Puszczy jakie ocalały poza Białowieskim Parkiem Narodowym.![]() Tu właśnie mieszkają niezwykle rzadkie dzięcioły białogrzbiete. Ocalały, bo w podmokłe lasy trudno było wjechać i na drewno olsz nie było popytu. Ale to się zmieniło. Puszcza schnie, a olchowe drewno zrobiło się modne. Robi się z niego min. całkiem drogą okleinę meblową.![]() Z przerażeniem patrzę jak wycinane są olbrzymie olsze. Z przerażeniem tym większym, że nie mam wątpliwości, że wycinane są nie po to by drewno trafiło na lokalny rynek. Rozumiem ciecia na opał dla miejscowej ludności, ale na olszach zarobi jakiś biznesmen gdzieś z dalekich regionów Polski, a może z zagranicy. Tu w Puszczy za wycinkę wypłatę dostanie tylko drwal. ![]() Ta wycinka nie służy niczemu innemu jak ordynarnemu zyskowi. W Puszczy Białowieskiej wycina się około 100-150 tys. metrów sześciennych drewna rocznie. W skali kraju to nic. Ułamek procenta. Lasy Państwowe które mają w swym zarządzie większość Puszczy pozyskują rocznie na terenie całej Polski ponad 30 milionów metrów sześciennych drewna. Przychody Lasów Państwowych to ponad 5 miliardów złotych rocznie. Zysk na czysto, też imponujący, bo w 2008 roku wynosił ponad 200 mln. złotych. Lasy Państwowe, choć gospodarują na mieniu skarbu państwa zyskiem nie dzielą się z budżetem. W całości trafia do ich kasy. Nie mam nic przeciwko temu, ale niech nikt mi do diabła nie wmawia, że Polski i Lasów Państwowych nie stać na ochronę Puszczy Białowieskiej. Przy takich zyskach i tak olbrzymim pozyskaniu, ani rynek drzewny, ani kiesa Lasów Państwowych nie odczułaby gdyby w Puszczy umilkły piły. Nie mam wątpliwości, że ten najwspanialszy las w Europie niszczony jest przez zwykłą zachłanność. Lasy Państwowe dożynają Puszczę dla paru złotych, z których w każdej chwili mogłyby zrezygnować Zaapeluj o wstrzymanie wycinki Puszczy Białowieskiej w okresie lęgowym ptaków, czyli od 1 marca do 31 sierpnia do ministra środowiska prof. Andrzeja Kraszewskiego Biuro.Ministra@mos.gov.pl oraz do dyrektora generalnego Lasów Państwowych Mariana Pigana sekretariat@lasy.gov.pl, wyślijcie też kopię do mnie na adres adam.wajrak@gazeta.pl To minimum ochrony jakie powinniśmy zapewnić Puszczy Białowieskiej dopóki nie stanie się parkiem narodowym |