środa, 28 lutego 2007
Jutro oficjalnie zakończymy obóz nad Rospudą. Jutro Wam napiszę dlaczego.

Dzisiejsza noc była trochę dziwna. Długo gadaliśmy, a później rozmawiałem z Nurią. Głos Nurii brzmiał jakby coś się stało, ale gdy ją pytałem o co chodzi, mówiła, że wszystko jest w porządku.

Dopiero dziś nad ranem, nasz przyjaciel przekonał ją, żeby powiedziała mi co się stało. Otóż w nocy ktoś obrzucił nasz dom w Teremiskach butelkami. Poszło jedno okno. W pobliskiej szkole zerwano zieloną flagę. Nuria zawiadomiła policję, ale chociaż funkcjonariusze byli bardzo mili i uprzejmi, to powiedzieli, że szkoda jest mniejsza niż 250 zł i raczej nie będą się tym zajmować.

Myślę, że sprawa jest poważniejsza niż kilka butelek, zbita szyba i zerwana flaga. Nie chodzi też o mnie, ani o Nurię, która jest dzielnym i twardym człowiekiem. Może to zrobili przypadkowi pijaczkowie, a może nie.

Na pewno są to efekty tego co robią politycy. Te wszystkie historie o referendach, konfrontacja Podlasia z resztą Polski, to wskazywanie ekologów jako winnych całego zła, tak właśnie się kończy. Zresztą my to w obozie widzieliśmy najlepiej. Najpierw ludzie przychodzili i byli całkiem sympatyczni, a potem było gorzej i gorzej - krzyże, wrzaski i wreszcie kosy na sztorc. Wszystko po to, aby jakiś lokalny polityk wygrał wybory. Wszystko po to, aby rządząca partia wygrała w Podlaskiem. Nie rozwiązuje to problemu, a oznacza szczucie ludzie przeciwko sobie.
Na szczęście potem była konferencja unijnego komisarza Stawrosa Dimasa. Naprawdę to co mówią ci unijni biurokraci, to jak balsam na serce. Bardzo konkretnie, bez naginania prawa i bez ogólnych okrągłych zdań. Jeżeli Polska w ciągu siedmiu dni nie zatrzyma budowy sprawa trafia do Trybunału, który może ją natychmiast wstrzymać.
No ale potem konferencja ministra transportu Jerzego Polaczka. I wysoki polski poziom abstrakcji. Np. minister stwierdził, że program budowy autostrad się „samozrealizuje”. W związku z tym proponuję, abyśmy wszyscy zaczęli zbierać pieniądze na terenowe samochody, ponieważ bezpiecznych i nowoczesnych dróg zdaje się prędko nie doczekamy.

Na poniższym filmie „autostrada" do Jakucka w Rosji. Miejmy nadzieję, że nie o taką autostradową „samorealizację” chodziło panu ministrowi Polaczkowi

Błotna autostrada w Rosji Zobacz wideo

Minister Polaczek też coś mówił o przyrodzie i o tym, że Budimex-Dromex robi nowy, bezpieczny dla przyrody projekt estakady. Myślę, że zamiast tego lepiej, aby panowie zajęli się wariantem alternatywnym. To było najbardziej logiczne. Jednak widać, że rządzący nie zamierzają zachowywać się logicznie.
Poza tym jest mokro, a ja ledwo mówię.

Wiadomości z wczoraj, których zapomniałem napisać: nagrodę uczciliśmy rosołem z kaczki. Nie wszyscy jedli, bo nie wszyscy są tu mięsożerni, ale rosół był przepyszny i nie jest to żadna aluzja polityczna. Ten rosół i masę innych frykasów zrobiło dwóch chłopaków, którzy mają restaurację Szczere Pole pod Wrocławiem. Ich wkład w walkę o Rospudę polegał na tym, że zamknęli interes, przywieźli 70 kg różnych produktów i przyjechali od nas. Dzięki chłopaki. A dziś dla odmiany - znów uczta dla mięsożerców, bo lokalni myśliwi z Puszczy Augustowskiej przywieźli gar gulaszu z dzika. Darz Bór Panowie.

PS. Jutro oficjalnie zakończymy obóz nad Rospudą. Jutro Wam napiszę dlaczego i jak dalej będziemy bronić Doliny Rospudy.

A teraz parę zdjęć z Doliny Rospudy:

  

  

Więcej wczorajszych i dzisiejszych zdjęć Jurka Gumowskiego, fotoreportera GW

wtorek, 27 lutego 2007
Uparł się cham i weź mu wytłumacz

Właśnie jest u nas pan Stanisław Tym i bardzo miło się nam rozmawia. pan Stanisław ma oczywiście zieloną wstążeczkę na czapce i przywiózł nam ser lazur oraz torciki wedlowskie. Dziś rano mieliśmy nie tak miłą wizytę - znów przyszedł ten pan z Samoobrony, co robi sobie kampanię wyborczą, a w niedzielę przyprowadził ludzi z krzyżami.

Teraz przyszedł z innym symbolem pokoju a mianowicie z dwiema kosami postawionymi na sztorc. Nie chciało się mi go słuchać, poczęstowałem jego towarzyszy ciasteczkami i poszedłem na drugi koniec obozu. Naprawdę miałem już dosyć słuchania wrzasków tym bardziej, że nie jest zbyt przyjemnie boi zrobiła się plucha. Mróz jest milion razy bardziej sympatyczny. Pan z Samoobrony zabrał swoje rekwizyty - widać przydadzą się mu w kampanii wyborczej, bo krzyże u nas zostawił. Niech mu będzie na zdrowie, mam tylko nadzieję, że nie wygra.

Po południu same miłe niespodzianki. Kurier przywiózł moją nagrodę „Fenomen Czytelników Przekroju”. Przekazałem ją na ręce Madzi Figury, która zorganizowała ten obóz, i jest dla nas matka i ojciec jednocześnie. Myślę, że jeśli komuś ta nagroda się należy to właśnie obozowiczom, bo to najdzielniejsi z dzielnych w naszym kraju. Wymyśleliśmy już co zrobimy z nagrodą. Zakopiemy ją gdzie w lesie jako symboliczny kamień węgielny pod alternatywną obwodnicę, która nie szkodzi przyrodzie. Mam nadzieję, że to dobry krok w kierunku jest powstania.

Niestety minister Szyszko i jego urzędnicy starają się jak mogą, aby przyroda nie miała spokoju. Kuba Medek z białostockiej redakcji GW dowiedział się, że okres ochronny ptaków, który obowiązywał do niedawna na terenie trasy planowanej obwodnicy od 1 marca do 31 lipca w ramach obszaru Natura 2000 przestał obowiązywać. Jeszcze do niedawna minister Szyszko chciał chronić ptaki, a teraz zezwolił na ich płoszenie i niszczenie ich siedlisk. Ciekawe co jeszcze pan minister wymyśli, aby ułatwić życie inwestorom.

Ale na razie zapomnieliśmy o nim, bo rozmawiamy sobie z panem z Stanisławem przywołując różne cytaty z Misia np. „uparł się cham i weź mu wytłumacz”.

  

Inne dzisiejsze oraz wczorajsze zdjęcia z Doliny Rospudy autorstwa Jurka Gumowskiego, fotoreportera GW.

poniedziałek, 26 lutego 2007
Dostałem nagrodę, leżę w namiociku, pada śnieg
Wieczór. Właśnie dostaję w Warszawie nagrodę od czytelników Przekroju, ale tak naprawdę jej nie dostaję, bo leżę sobie w namiociku nad Rospudą i pada śnieg. Jutro z okazji nagrody wezmę sobie prysznic u znajomego rolnika. A sama nagroda ma przyjechać w paczce nad Rospudę. Co z nią zrobię nie powiem, bo to niespodzianka.

A teraz na dobranoc Krecik i Dolina Rospudy (dziękuję ko2006 za info w komentarzu),

Ogólnie lepsze nastroje
Dziś nastroje wspaniałe. Może dlatego że już nikt nie pamięta agresywnego tłumu z krzyżami, tylko wszyscy pamiętają chociażby profesora Strumiłłę, który przed nami wszystkimi zdjął kapelusz przytrzymał go w ręku na znak szacunku. Wyglądało to trochę tak, jakby ten starszy człowiek widział w nas swoich godnych następców.
A od rana same dobre wiadomości. Minister Szyszko, jak można się było spodziewać nic nie wskórał w Brukseli. Coraz więcej polityków opowiada się po naszej stronie i to z różnych opcji politycznych. Ale co tam politycy. Najważniejsze jest społeczeństwo, które obdarowuje nas w sposób niewyobrażalny. Nowe skarpetki, nowe rękawiczki, ciasta i gofry. Coś niesamowitego!
Ma chyba rację Robert Krasowski, naczelny "Dziennika", który napisał, że jeżeli rząd nie odpuści i zacznie wycinkę, to nad Rospudę przyjadą tysiące ludzi i to nie tylko tych, którzy kochają ptaszki i żabki, ale zwykłych obywateli.
No, zmieniła się pogoda, pada śnieg i jest o wiele cieplej, tak się składa z resztą, że prognozę mamy niezwykle dokładną, bo prognoza pogody ICM podaje przewidywania specjalnie dla Rospudy. Wystarczy wjechać na mapę Polski i tam gdzie powinien być Augustów, zrobi nam się pogoda dla Rospudy. Oczywiście Meteorogram jest zieloną wstążką.
Dziś przyszedł do nas list. Nieco mniej sympatyczny, niż te które zwykle dostajemy. Jakiś wariat napisał do Talibów-ekologów, że możemy sobie pójść nad rzekę i zrobić ostatnie zdjęcie z miodokwiatem krzyżowym, który rośnie tylko tu, bo on go zniszczy. Zdjęcia sobie niestety nie możemy zrobić, bo miodokwiat jest pod śniegiem i lodem i jak na razie jest bezpieczny. A ponieważ jest to kwiatek dość niepozorny, to myślę, że grożący nam anonimowy wielbiciel autostrad nie znajdzie go nawet w lecie.
W niektórych mediach ciągle się powtarza, że podobno bierzemy 400 PLN za dzień protestu - każdy. To by musiało byś strasznie dużo pieniędzy, więc organizatorzy z Greeenpeace'u zaczynają już mówić żartem, że skoro tyle bierzemy, to oni powinni wziąć tańszych protestujących z Ukrainy i Białorusi. A tak naprawdę i na serio, to bardzo jestem ciekaw, jakie to siły muszą stać za tą grupą, że są w stanie, zupełnie bez problemu, rozsiewać takie pogłoski i plotki, które przypominają mi bardzo, to co kiedyś robiła ubecja.
Z resztą podobnie nasi przeciwnicy zachowują się wobec Jasia Jakiela, który wskazał możliwości zrobienia wariantu alternatywnego. Skończyli już z mówieniem bzdur o konieczności wysiedlenia 10 wsi i zaczęli powtarzać, że Janek nie ma uprawnień do tego zrobił. Głupie to o tyle, że po pierwsze wcale nie musiał mieć uprawnień, bo jest wykształconym inżynierem, a po drugie ci, co mają uprawnienia i zrobili wariant przez Rospudę, powinni się wstydzić, że mniej doświadczony i nie posiadający uprawnień inżynier - jak przyznaje coraz więcej specjalistów - pokazał wariant lepszy, tańszy i mniej szkodliwy. Naprawdę panowie, lepiej milczcie, bo to co robicie, nie świadczy źle o Jasiu, tylko o was.
Zaczyna się robić ciepło i chlupa, nie wiem czy to nie gorsze niż mróz.
niedziela, 25 lutego 2007
Obóz nad Rospudą trwa

Dzisiaj mieliśmy naprawdę ciężki dzień. Od paru dni wiedzieliśmy, że wybiera się do nas demonstracja z Augustowa. Mieli przyjść z krzyżami, aby pokazać jak bardzo cierpią. Ale i my chcieliśmy uczcić pamięć ofiar wypadków drogowych, bo przecież od dawna powtarzamy, że nam chodzi o bezpieczne drogi, tyle że budowane w zgodzie z prawem i poszanowaniem środowiska. (fot. Jurek Gumowski)

  

Zrobiliśmy wszystko, aby z naszej strony nie doszło do prowokacji. Większość osób - a dziś była grubo ponad setka - wysłaliśmy nad Rospudę. Nadchodzi odwilż i może to ostatnia okazja, aby zobaczyć to piękne miejsce. W obozie zostało tylko ok. 30 osób. Gdy przyszli augustowianie okazało się, że nie jest to milczący, spokojny i żałobny marsz.
Przypominało to raczej oszalały wiec polityczny pod przewodnictwem jakiegoś pana z Samoobrony, który postanowił wykorzystać sytuację (w Podlaskiem będą niedługo wybory do zarządu województwa). To, że jesteśmy brudni, nieumyci, było najłagodniejszym zarzutem. Oczywiście powtarzały się te same hasła, że bierzemy pieniądze i mordujemy ludzi.

Największymi wrogami ludu był Andrzej Gwiazda, moja skromna osoba i Ryszard Kalisz (nie ma go nad Rospudą, ale wypowiedział się w mediach). Gdy w milczeniu staliśmy ze świeczkami naprzeciw tego tłumu chronieni przez policję, Andrzej Gwiazda i prof. Andrzej Strumiłło próbowali z nimi rozmawiać. Nie wiem, co im z tego wyszło, bo wrzask był okrutny. Ale ci dwaj starsi ludzie, tak silni i tak odważni, a przecież tak różni od siebie, budzili nasz niebywały szacunek. Jestem zaszczycony, że mogłem uścisnąć ich dłonie.

Zaszczytem i wielkim honorem było dla mnie też to, że mogłem stać ze świeczką w milczącym rzędzie naszych obozowiczów. Nikt z tych dzielnych młodych ludzi, nie dał się sprowokować nawet najgorszym wyzwiskom, nie odezwał się ani słowem. Od demonstrujących braliśmy krzyże i znicze, ale w milczeniu - tak jak przystoi na pogrzebie. To ich jeszcze bardziej rozsierdziło. A przy ich krzyku nasze milczenie było bardziej wymowne. Jeden z nich rzucił w końcu - my krzyczymy, a wy tą swoją cisza wygrywacie więcej. Tak. Dokładnie o to nam chodziło.
W końcu mróz i brak reakcji przerzedził tłum. Wtedy spokojnie dostawiliśmy nasze znicze do ich zniczy. I byłoby dalej bardzo, bardzo patetycznie, gdyby nie pojawił się w naszym obozie niejaki Kononowicz, który plótł jakieś głupoty i wszystkim obiecywał wszystko, czyli nic. Dziwne zakończenie tej groźnej sytuacji.

Bardzo chciałbym podziękować tym, którzy nam pomagają. Bardzo chciałbym podziękować policji.

Choć sytuacja nie wygląda różowo, to jeżeli tą samą sprawę popiera Kazia Szczuka i Andrzej Gwiazda, to musi być w tym coś dobrego i na pewno wygramy. Ściskamy i całujemy też wszystkich, którzy demonstrowali dziś w różnych miastach Polski. Obóz nad Rospudą trwa.

Dear Friends in Europe and the World - why we are defending the Rospuda Valley

You are probably wondering what this Rospuda story is all about. And what is going on in Poland, the country of strange and crazy developments. Or, as my fiancee Nuria says (she is Spanish) the country of many possibilities. Well, Rospuda is a small forrest brook winding its way along a beautiful marshy valley, where there are many rare birds and even rarer orchids. The place is simply overwhelmingly beautiful. Unfortunately, our government wants to build there a circular road for the town of Augustów.

This seems devoid of any common sense as there are many better sites for the road and building it here violates the European law. But Polish bureaucrats dug their feet in. Why? I do not know and couldn’t possibly explain. That is also why Poland is a country of many possibilities. But they shall not have it easy. As it turns out thousands of Poles and Europeans have stood up in defence of this small brook. We all do it for different reasons. But mostly we would like the politicians to stop destroying beautiful things.

We have set up camp on the Rospuda where over a hundered people are ready to stop the buldozers. Demonstrations are held in many Polish cities. People wear green ribbons to show their solidarity with us. Meanwhile politicians seem to be surprised – another surprise from the country of many possibilities.
I hope that we can make it and the much needed road can be built somewhere else but any encouragement and help from you will be welcome and will make us stronger.

Adam Wajrak, Rospuda Valley, February 25, 2007

sobota, 24 lutego 2007
Jak dopadła mnie globalizacja oraz Oluś trzymam się, będzie dobrze

Zapomniałem o jednej bardzo fajnej rzeczy, a właściwie o dwóch. Jakaś pani przysłała nam zdjęcie z jej wycieczki kajakowej nad Rospudę sprzed 40 lat. Naprawdę coś niesamowitego. A do mnie przyszedł list od Olusia Ostrowskiego z Bieszczad. Dokładnie z Wetliny. Olusia poznałem, gdy był małym chłopcem. Ponownie spotkałem go w ubiegłego lata na Woodstocku, gdzie opowiadałem o Rospudzie - wyrósł z niego wielki bieszczadzki niedźwiedź. List był naprawdę wzruszający. Oluś trzymam się tutaj, będzie dobrze.

Właśnie skończyłem coś w rodzaju warsztatów o dziennikarstwie i przyrodzie Rospudy. Ten o przyrodzie była fajny, ten o przyrodzie zresztą też. Wygląda na to, że poza protestem zrobił się nam też trochę taki uniwersytet otwarty na mrozie. Mamy kolejnych gości, przyjeżdżają ludzie z Warszawy i innych miast, a dziś w nocy jeszcze musimy zastanowić się jak się przygotować na jutrzejsze spotkanie z mieszkańcami Augustowa. Nie jest łatwo.

Z maszynkami też nie jest najlepiej. Ta nowa padła, przełożyłem więc części do starej.Okazuje się, że maszynki choć wyglądają tak samo, różnią się bardzo. Obydwie są szwedzkiej firmy, ale ta stara zrobiona została w Szwecji, a ta anowa w Chinach. No i ta chińska co chwilę się psuje. Tak nad Rospudą dały mi się we znaki efekty globalizacji.

PS. Pan marszałek Putra nie przyjechał.

  

autor zdjęcia: Janusz Korbel

Ciekawe jak marszałkowi Putrze pójdzie dyskusja na mrozie

Nie odzywałem się długo, bo byłem wymęczony, a poza tym miałem na głowie maszynki do gotowania. Okazało się, że ta nowa, którą kupiłem jest zepsuta i muszę ją nareperować. Powymieniałem części z jednej do drugiej, i na jednej topię lód, a na drugiej gotuje wodę na herbatę.

Mamy problem z wodą - jest deficyt garnków (wiele z nich jest zajętych przez fasolkę po bretońsku), poza tym wodę trzeba wytapiać - teraz wszystkim chce się pić, a ja dopiero co uruchomiłem maszynki. Do tego drapie mnie w gardle od dymu ogniska i dziś nie mogłem już mówić w telewizji. No i kończy się niestety nafta.
A poza tym jest bardzo fajne. Nastroje pomimo wszystko optymistyczne. Wszyscy mówią, że polskie władze nie będą mogły użyć do czegokolwiek wyników referendum w sprawie obwodnicy. Nie wiadomo więc za bardzo po co to robią.

Wczoraj wieczorem rozmawiałem w telewizji z wicemarszałkiem Senatu Krzysztofem Putrą (ja na mrozie on w ciepłym studiu w Białymstoku) powtarzał te same argumenty, że trzeba pytać ludzi, a ja podejrzewam, że to po prostu PiS robi sobie kampanię, bo tu w Podlaskiem mają być dodatkowe wybory.

Ale co tam. Za to są u nas państwo Gwiazdowie, którzy zachowują się bardzo skromnie i normalnie (mieszkają jak inni w zwykłym namiocie, gotują sobie na prymusiku i są szalenie sympatyczni). Przyjechał też prof. Andrzej Strumiłło i przywiózł czekoladki 'merci'.

piątek, 23 lutego 2007
Jest nas coraz więcej

Do naszego obozowiska nad Doliną Rospudy dołącza coraz więcej ochotników, również z zagranicy. Są Niemcy, Słowacy, Węgrzy, podobno również jeden Hiszpan, choć póki co nikt go jeszcze nie widział :)

To bardzo miłe, że jest nas coraz więcej

Nie skłócajcie Polski z Podlasiem
Właśnie przed chwilą przyjechał do naszego obozu Andrzej Gwiazda wraz z żoną - legendy Sierpnia '80. Państwo Gwiazdowie zostają z nami do poniedziałku. No i tak jak wszyscy muszą się wylegitymować przed policją i zarejestrować. Było w tym jednak coś bardzo symbolicznego, gdy patrzyło się jak policjant nad Rospudą wpisuje dane Andrzeja Gwiazdy.
- Nie skłócajcie Polski z Podlasiem! - tak swój apel w sprawie proponowanego przez premiera referendum zatytułowała Ania Gąsiorowska, redaktor naczelna GW w Białymstoku. Przed chwilą jej tekst ukazał się w internecie
 
1 , 2 , 3